Copy LinkXFacebookShare

Na Mazurach wzrost zachorowań dzików na włośnicę

Włośnica jest to choroba przenoszoną ze zwierząt na ludzi przez pasożyty z rodzaju Trichinella. Zarazić się nią można zjadając zarażone, nieskontrolowane przez weterynarza mięso wieprzowe.

Okazuje się, że włośnica staje się coraz bardziej rozpowszechniana. W 2014 roku w całym kraju były aż 32 przypadki zachorowań u ludzi, a rok wcześniej tylko kilka.

– Nie ma się co dziwić, bo w próbkach, które dostarczają nam do badań myśliwi, mamy coraz więcej włośnia – mówi portalowi naszemiasto.pl lek. Wet. Mieczysław Bohuszewicz z kliniki Olwet w Olsztynie. – W zasadzie w każdym tygodniu stwierdzamy włośnicę u jakiegoś odstrzelonego dzika.

Weterynarze obwiniają o ten stan rzeczy myśliwych. Konkretnie chodzi o patroszenie i pozostawianie niepotrzebnych pozostałości ustrzelonych zwierząt w lesie .

– Namawiam myśliwską brać, by nie wyrzucała patrochów w lesie. Najlepiej przechować je do czasu uzyskania badania próbki i dopiero po tym jakoś je zagospodarować – wzywa doktor Bohuszewicz.

Leczenie włośnicy jest bardzo trudne. Toteż ogromną uwagę zwraca się na zapobieganie tej niebezpiecznej chorobie. Mrożenie, wędzenie, peklowanie, gotowanie czy smażenie mięsa – ze względu na dużą żywotność larw znajdujących się w zarażonym mięsie – nie zabezpiecza człowieka w dostatecznym stopniu przed tymi pasożytami. Głównym środkiem zapobiegawczym są badania weterynaryjne mięsa w rzeźni.

Objawy włośnicy to: bóle głowy i mięśni, gorączka, ogólne osłabienie, potliwość, obrzęki twarzy oraz brak koncentracji.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące

Aktualności

Zderzenie na „krajówce”. Ciągnik rozbity, kierowca w szpitalu