Copy LinkXFacebookShare

Hodowcy ryb: krytyczna sytuacja na stawach w związku z suszą

Mało wody w stawach i zlewniach, niski poziom tlenu, zakwit sinic – to problemy z jakimi przez suszę zmagają się hodowcy ryb. Niektórzy notują śnięcia. By ratować sytuację ograniczają karmienie, a więc i przyrosty ryb.

Janusz Preuhs, dyrektor Gospodarstwa Rybackiego Lasów Państwowych w Krogulnej (woj. opolskie) powiedział PAP, że sytuacja jest wręcz krytyczna i nie widać w kolejnych dniach szans na poprawę, czyli deszcz padający kilka dni.

Wyjaśnił, że rzeki, z których kierowane przez niego Gospodarstwo – jedno z dwóch największych producentów karpi w regionie, mające ok. 600 hektarów lustra wody – czerpie wodę, niosą jej bardzo mało. – Najgorsza sytuacja jest na małych ciekach, zasilanych wodami z roztopów zimowych i deszczy. Rzeki Szerzyna, Czarna Woda, Oziąbel czy Brynica na przykład w ogóle wyschły – wymienił.

Gospodarstwo przenosiło już ryby z tych stawów, w których ubytki wody były największe. Zakupiło też wysokowydajne pompy, które ustawiane są w rowach okalających stawy. – W ten sposób nie pozwalamy, by woda która jest jeszcze wokół stawów, odpływała – powiedział Preuhs.

Kupiono też dodatkowy sprzęt do napowietrzania, który włączany jest przed świtem. – Najgorsza sytuacja tlenowa przy tych upałach i przy zakwitach wody jest właśnie nad ranem – tłumaczył szef gospodarstwa.

Pytany o potencjalne straty wynikające z suszy odpowiedział, że nie chce ich jeszcze szacować. Zdaniem hodowców będą znane po odłowach.

Według Preuhsa jeśli sytuacja hydrologiczna się nie zmieni, to niewykluczone, że w październiku nie będzie można odławiać karpi, bo nie będzie wody, by zrobić przepływ w magazynach rybackich. – Zbiorniki na magazynach muszą mieć stały, duży przepływ natlenionej wody. Wtedy możemy ryby przechować do grudnia – wyjaśnił.

Należące do Lasów Państwowych Gospodarstwo Rybackie Niemodlin prowadzi działalność na obszarze ponad 960 ha na terenie Nadleśnictw Opole, Tułowice i Rudy Raciborskie. Dyrektor Marek Adamus poinformował, że z reguły o tej porze roku w stawach jest ok. 7 mln metrów sześciennych wody – obecnie nieco ponad 3 mln metrów sześc.

Tłumaczył, że aby przeciwdziałać skutkom suszy próbuje się m.in. nie dopuszczać do nadmiernego rozwoju sinic. Przenoszono też ryby ze stawów, w których wody było bardzo mało.  

Gospodarstwo z Niemodlina, podobnie jak inni hodowcy ryb, ogranicza też karmienie ryb. – Mniej karmienia, to mniej metabolizmu i mniejsze zapotrzebowanie na tlen. Ale to skutkuje mniejszymi przyrostami – mówił Adamus. Dodał, że w stawach z niewielką ilością wody, ryby są łatwym łupem dla ptaków czy zwierząt rybożernych.

Powiedział też, że choć pracuje w hodowli ryb już blisko 40 lat, to tak złej sytuacji niedoborów wody nie pamięta. Przyznał, że gospodarstwa rybackie mogą w związku z tym zanotować straty. Jakie? Trudno jeszcze określić.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!