Copy LinkXFacebookShare

Bartnictwo wraca do polskich lasów

Bartnictwo zanikło w Polsce i niemal w całej Europie pod koniec XIX wieku. Obecnie m.in. dzięki leśnikom ta zapomniana profesja odradza się w naszych lasach. Szacuje się, że obecnie jest już około 100 barci i kłód bartnych.

Według leśników przywrócenie bartnictwa przynosi korzyści dla lasów gospodarczych przez korzystanie z naturalnych zapylaczy, jakim są leśne pszczoły miodne. Bartnictwo stanowi także atrakcję turystyczną lasu, a miód bartny jest cennym przysmakiem o wyjątkowych walorach leczniczych.

Pierwsze po stu latach barcie powstały 10 lat temu na terenie Nadleśnictwa Spała, a jednym z prekursorów współczesnego bartnictwa jest leśniczy Andrzej Pazura, który uczył się tej sztuki od uralskich kolegów z parku narodowego Szulgan Tasz na terenie Republiki Baszkortostan w Rosji. Ekspert opowiedział o tajnikach wykonywania barci i opieki na leśnymi pszczołami.

Barcie wykonuje się w żywych, zdrowych drzewach, które służyć będą przez wiele lat. – Barć wykonuje się na wiele pokoleń. Dlatego te drzewa muszą być zdrowe, nie wykonuje się barci w martwych drzewach. Drzewa muszą posiadać też odpowiednią grubość, a rolę gra także wysokość drzewa. Nie wybieramy tych najwyższych, bo zagrożeniem dla nich są wiatry i wichury – opowiadał Pazura.

Z dawnych opisów wynika, że barcie były zakładane bardzo wysoko, pod samymi koronami drzew, co miało zwiększać zasięg lotu pszczół i przynosić więcej miodu. – Z czasem schodzono na dół, a w tej chwili robimy barcie na wysokości 5-6 metrów na ziemią – dodał.


W przypadku pszczół leśnych nie ma potrzeby wielu zabiegów hodowlanych czy pielęgnacyjnych, które ograniczają się właściwie do dwóch przeglądów barci – wiosennego i jesiennego.

– Według mnie najważniejszy jest przegląd jesienny ponieważ kształtuje się wówczas to, co ma być w przyszłym roku. Ilość zapasów, ocieplenie, kondycja pszczół – to wszystko zależy od tego, co my zrobimy jesienią – podkreślił Pazura. Wiosną przegląd sprowadza się do podstawowych czynności – wejścia na drzewo i otwarcia barci, aby sprawdzić, co zostało w środku po zimie.

W polskich warunkach miodu z barci nie jest dużo (przeciętnie 1-2 kg) ponieważ zespoły roślinne w lasach nie gwarantują dużych sukcesów. Pazura przyznał, że leśnicy pracują nad tym, żeby to poprawić sadząc więcej wierzby, klonów czy lip.

Miód z barci jest typowo wielokwiatowy. Ekspert podkreśla, że pszczoła miodna jest jednym z najbardziej uniwersalnych zapylaczy. Bytując w lesie od wczesnej wiosny w dużej liczbie osobników oblatuje i zapyla pojawiające się w lesie kwiaty, pomaga w zawiązywaniu lepszych i większej liczby nasion.

Andrzej Pazura chciałby, aby przywracanie pszczoły do polskich lasów było działaniem trwałym i długofalowym. W ramach programów przywracania bartnictwa w Polsce, barcie i kłody bartne, czyli nadrzewne ule, powstawały m.in. w Wigierskim i Biebrzańskim Parku Narodowym, na terenie Lasów Państwowych w Puszczy Pilickiej i w Puszczy Świętokrzyskiej.

Obecnie powstają również w Puszczy Augustowskiej, Białowieskiej czy Barlineckiej. Prowadzone są także szkolenia bartników, badania naukowe nt. genetyki pszczół leśnych i tworzone są ścieżki edukacyjne. Polscy bartnicy szkolą także leśnych pszczelarzy z Europy, m.in. z Niemiec, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Austrii czy Finlandii.

Zobacz nas w Google News

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Aktualności

Zboża w Polsce – w nowy sezon z rekordowymi zapasami?