Drobiarze biją rekordy. Konkurencja czuje nasz oddech na plecach
drobiarze_rekompensaty.jpg_acaf8798
W Polsce stwierdzono 61 ognisk ptasiej grypy oraz 68 przypadków u dzikich ptaków. Foto_PAP/Tomasz Wojtasik
Zachodnia konkurencja czuje na plecach oddech naszych producentów drobiu, którzy co miesiąc biją własne rekordy. Oby nie była to jednak droga donikąd.
Największy producent w UE – na to miano polscy drobiarze zapracowali już kilka lat temu. Wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku zyskają kolejny tytuł – największego unijnego eksportera – informuje "Puls Biznesu".
– Mowa o eksporcie drobiu do krajów UE i trzecich, w którym w skali roku przoduje Holandia. Nasz eksport rośnie, a ich stracił dynamikę. W tym roku bywały już miesiące, w których wolumeny Holendrów były niższe niż nasze, co wkrótce da nam pozycję lidera drobiarskiego eksportu w UE. Nie nastąpi to prawdopodobnie w 2017 r., ale w 2018 – mówi cytowany przez dziennik Mariusz Dziwulski, ekspert ds. analiz rynku wolno-spożywczego w PKO BP.
Holendrom dała się mocno we znaki ptasia grypa i zablokowanie wywozu do RPA. Nie oznacza to jednak, że nasi konkurenci nie odbudują szybko wolumenu wysyłek. Póki co wiadomo, że nie zwiększają sprzedaży. Wirus dotarł również do Polski, ale – na tle innych – choroba miała u nas stosunkowo łagodny przebieg.
Polskim atutem jest konkurencyjność cenowa drobiu na rynku unijnym. Pytanie, czy wywalczenie pozycji lidera niską ceną nam się opłaca. – Powinniśmy być skoncentrowani na marżach, bo dzięki nim są zyski, z których finansowane są inwestycje umożliwiające rozwój. Oczywiście lepiej mieć duży wolumen i małą marżę, niż nie mieć ani marży, ani wolumenu – mówi z kolei "Pulsowi Biznesu" Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.
Dziewulski przypomina natomiast, że w 2016 roku sprzedaż zagraniczna polskiego drobiu zwiększyła się wolumenowo o 20 proc., a w pierwszym półroczu tego roku tylko o 9 proc.
- Książki warte polecenia: Hodowla i chów gęsi |Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych
