Fermy można zastąpić gospodarstwami rodzinnymi?
tuczniki_przerosniete
Tegoroczne wzrosty cen tuczników są dużo wyższe niż w ubiegłych latach. Foto_Mirosław Lewandowski
Wielkoprzemysłowe fermy drobiu oraz trzody chlewnej zdaniem ekologów występują w Polsce w zbyt dużej liczbie.
– W państwach europejskich największa ilość ferm w basenie Morza Bałtyckiego to jest maksymalnie 100, to jest w Niemczech. Natomiast są też takie kraje jak Finlandia czy Norwegia, w których w ogóle nie ma ani jednej fermy wielkoprzemysłowej – mówił dla TVP 1 Przemysław Boruszak z koalicji społecznej "Stop Fermom".
Właściciele rodzinnych gospodarstw rolnych podczas debaty przekonywali, że fermy są dla nich największą konkurencją w produkcji żywności.
Fermy wielkoprzemysłowe, zdaniem właścicieli małych gospodarstw, są również dużym obciążeniem dla środowiska.
Rolnicy, jak informuje TVP 1, postulowali za tym aby stworzono przepisy umożliwiające rozwój gospodarstwom rodzinnym oraz tworzenie spółdzielni. Ich zdaniem te ostatnie mogłyby konkurować z wielkoprzemysłową produkcją zwierzęcą.
– To też jest problem w drobiarstwie, problem w nabiale. W zasadzie wszystkie elementy łańcucha żywnościowego są pod kontrolą wielkoprzemysłowych ferm. Jest to wielka konkurencja, zabiera nam to dostęp do rynków zbytu i do rynku zaopatrzenia – mówił dla TVP 1 Jacek Piechocki, hodowca z Wielkopolski.
– My staramy się, aby te przedsięwzięcia, przemysł rozwijał się w sposób harmonijny. Dlatego chcemy aby jak najszybciej zostały opracowane plany zagospodarowania przestrzennego – mówił Rajmund Paczkowski z Krajowej Rady Drobiarstwa.
Właściciele rodzinnych gospodarstw rolnych, zdaniem przewodniczącego sejmowej komisji rolnictwa Jarosława Sachajki, są dyskryminowani. Jego zdaniem obecnie mamy do czynienia z dyktatem wielkich zagranicznych korporacji zajmujących się produkcją żywności.
– Zwykli rolnicy mali, średni nie mogą się rozwijać, mają blokowaną budowę budynków inwentarskich, a duże fermy bardzo szybko dostają takie pozwolenia i budują się. Nie może być dalej takiej dysproporcji między zwykłym obywatelem a korporacjami – mówił dla TVP 1 Jarosław Sachajko.
