Copy LinkXFacebookShare

Co mają miastowi do rolników? PiS, KRUS i dopłaty

Głosowali na obecnie rządzących, płacą grosze na KRUS, bogacą się na dopłatach unijnych – takie zarzuty stawiane są rolnikom przez adwersarzy w internetowych dyskusjach.

Pod każdą publikacją w ogólnotematycznych mediach o rolnictwie, a zwłaszcza o problemach trapiących gospodarstwa, wylewa się spora rzeka krytyki pod adresem rolników.


Można z niej jednak wydzielić śmiało kilka "grzechów głównych", z których rolnicy są w takich dyskusjach rozliczani.

Ostatnio, jako że jesteśmy po wyborach prezydenckich, na czoło przytyków wysunęło się poparcie dla rządzącego obecnie Prawa i Sprawiedliwości i kandydującego z ramienia tej partii urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy.

"Głosowaliście na PiS, to macie, jak chcieliście", "Rolnicy-pisowcy, niech zdychają", "Po takim głosowaniu nigdy od polskich rolników już nic nie kupię" – tak mniej więcej brzmią wpisy.

Do takich "argumentów" ciężko się gospodarzom odnosić. Warto jedynie zwrócić uwagę, że często wyniki badań preferencji głosujących odnoszą się ogółem do mieszkańców wsi, a są potem utożsamiane ze środowiskiem rolników. Tymczasem stricte rolnicy na większości wsi są już w mniejszości.

Naiwny już zaś z samego założenia bojkot produktów z rodzimych gospodarstw zupełnie się – co wynika z danych gospodarczych – nie udał.


Głosów miastowych mnóstwo jest także w kwestii składek na ubezpieczenie społeczne.

Od lat wytykana jest przepaść w wysokości tego, co odprowadzają ubezpieczeni w ZUS-ie i w KRUS, a więc co do zasady rolnicy.

Różnica rzeczywiście jest i nie podlega to dyskusji. Ale postulowana od czasu do czasu w różnych kręgach likwidacja odrębnego systemu zabezpieczenia społecznego dla rolników i włączenie ich do systemu powszechnego – jak wskazują eksperci – mogłoby też uderzyć w ten drugi system, i tak się już chwiejący.

Rolnicy, jak sami podnoszą, płacą mniejsze i składki, ale i ich emerytury odbiegają wysokością od innych grup społeczno-zawodowych.

"Jeśli tak bardzo ktoś zazdrości nam tego KRUS-u, wystarczy kupić hektar piachu i można się przyłączyć. Co to za problem. Tylko czy to tak naprawdę jest przywilej?" – pyta jeden z odpowiadających na przytyki rolników.


Pieniądze i rzekome bogactwo rolników to kolejne internetowe poletko doświadczalne na rolnikach. Każda wiadomość o kłopotach finansowych gospodarstw, suszy, chorobach zakaźnych zwierząt, pikujących cenach skupu itd. jest okraszona przez "życzliwych" hasłem "przecież bierzecie dopłaty".

Unijne miliony na dopłaty bezpośrednie i inne elementy wsparcia nie są mitem, ale zupełnie inną kwestią jest po pierwsze, ile ich trafia do prawdziwych rolników, a po drugie ile tym prawdziwym rolników rzeczywiście zostaje w kieszeni.

O "rolnikach z Marszałkowskiej", czyli ludziach, którzy ulokowali pieniądze w tysiącach hektarów ziemi rolnej, czerpiąc dopłaty i nie mając de facto nic wspólnego z uprawą czy hodowlą, napisano już chyba wystarczająco dużo. Nikt do tej pory, na czele z władzami unijnymi, tego problemu nie rozwiązał.

Druga sprawa to opłacalność pracy rolniczej, gdzie dopłaty i inna pomoc co najmniej równoważone są kosztami produkcji, a zyski giną w siatce pośredników występujących na osławionej drodze "od pola do stołu".

Ponadto już naprawdę każdy powinien zrozumieć, że brak subsydiowania wspólnotowego, w tym oczywiście także polskiego, rolnictwa oznaczać będzie przegrywanie konkurencji na świecie. Następstwa gospodarcze tego byłyby katastrofalne.

O złośliwościach – tak już trzeba je traktować – pod adresem rolników o podtrzymywaniu zabobonów, pijaństwie na wsi czy nawet na temat praktykowaniu religii, nie ma co wspominać.

Autorom można jedynie odpowiedzieć apelem, które pojawia się np. na rolniczych protestach – "Szanujmy się nawzajem". 
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące