Copy LinkXFacebookShare

Na rynku brakuje jaj. Ceny idą w górę

Popyt na jaja spożywcze zaczyna przewyższać ich podaż. Na przełomie stycznia i lutego doszło do gwałtownego wzrostu stawek, jakie podmioty pakujące oferują producentom.

– Według naszych szacunków ceny skoczyły o około 18-20 procent. Obecnie mamy do czynienia z konsolidacją, po której może nastąpić kolejny ruch stawek w górę. Na rynku pojawiła się duża nerwowość związana z brakiem pewności dostaw – mówi Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Za presję na wzrost hurtowych cen jaj odpowiadają likwidacje drobiu w całej Europie i Azji będące następstwem grypy ptaków.

Analitycy KIPDiP podliczyli, że z powodów zakażenia wirusem HPAI albo działań prewencyjnych, w tylko Polsce, wyłączono z produkcji ponad dwa miliony ptaków. Skala tego zjawiska w wielu krajach jest jednak większa. W Korei Południowej zlikwidowano już 26 milionów sztuk drobiu, w tym kur nieśnych.

– Grypa ptaków wpływa na rynek nie tylko bezpośrednio, ale i pośrednio. Chodzi o psychologię, która każe podmiotom skupującym jaja konkurować o względy producentów w obawie przed pogorszeniem sytuacji – tłumaczy ekspertka.

Dyrektor KIPDiP zwraca uwagę, że oprócz rosnącego popytu detalicznego zwiększa się także zapotrzebowanie ze strony podmiotów przemysłowo przetwarzających jaja.

Raport Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz podkreśla, że duży wpływ na obecną sytuację na rynku ma niska baza produkcyjna, z jaką polskie oraz europejskie drobiarstwo weszło w obecny sezon grypy ptaków.


– Z powodu zmian strukturalnych związanych z transformacją rynku w kierunku chowów alternatywnych, a także w związku z ostrożnością wywołaną przez pandemię COVID-19, producenci zamawiali w ubiegłym roku zdecydowanie mniej piskląt. Dane wylęgowe pokazują, że w czerwcu 2020 roku skumulowana roczna liczba młodych ptaków była niższa o 12 proc. rok do roku. Biorąc pod uwagę naturalne przesunięcia produkcyjne w sektorze kur nieśnych skutki tego ograniczenia odczuwamy właśnie w tych dniach – wyjaśnia Katarzyna Gawrońska.

Dodaje, że z podobną sytuacją mamy do czynienia u większości europejskich producentów jaj.

Średnioterminowe prognozy sytuacji na rynku sporządzane przez analityków KIPDiP każą spodziewać się utrzymywania się zjawiska ograniczonej podaży i zwiększonego popytu.

Ma to mieć związek m.in. ze świętami wielkanocnymi, kiedy tradycyjnie rośnie zainteresowanie konsumentów jajami, a które przypadają już 4-5 kwietnia.

Presję na wzrost cen wywierać będą ponadto utrzymujące się na bardzo wysokich poziomach stawki pasz, które stanowią największą część drobiarskiego rachunku kosztów.

Polska jest szóstym co do wielkości producentem jaj w UE – roczna produkcja wynosi około 648 tys. ton. Szacuje się, że ponad 30 proc. wytwórczości trafia na eksport – głównie na rynek Wspólnoty.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!