Copy LinkXFacebookShare

Stagnacja na rynku świń. Nie będzie wyższych cen?

Na rynku trzody chlewnej zarówno w Polsce i Niemczech obserwujemy stagnację. Nie wiadomo, jak długo ona potrwa.

Sesje giełdy ISW kończą się niewielkimi odchyleniami cenowymi. Z kolei sposób przeprowadzania licytacji oraz liczba sprzedawanych zwierząt wskazują na nikłą szansę zmiany ceny w obecnym momencie.

Na małej giełdzie ustalono cenę na poziomie 2,36 euro za kg w klasie E, co daje 11,06 zł. Od miesiąca na tym parkiecie obserwujemy wahania cenowe w przedziale 2,35-2,36 euro.

Ceny tuczników na parkiecie VEZG od połowy lutego nie zmieniły się. Stawka za Odrą wynosi obecnie 2,28 euro za kg w klasie E, czyli 10,72 zł.

Ceny tuczników nie będą rosły?

Mimo, że są przesłanki do tego, aby cena rosła, to rynek nie jest obecnie w stanie zaakceptować podwyżek.

– Po pierwsze są to wstępne dane Eurostatu, według których całkowita produkcja wieprzowiny w państwach UE spadła o 5,7%, do poziomu najniższego od 2014 r. i wynosi ona dokładnie 22,1 mln ton. Liczba ubojów w efekcie maleje, np. w Belgii rok do roku o 9% – mówi Bartosz Czarniak, hodowca świń oraz rzecznik prasowy Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus.

Powodem stagnacji cenowej są również coraz wyższe koszty, zarówno w zakładach mięsnych, jak i na chlewniach.

– Jeżeli spada podaż, przy stałym popycie towar powinien być bardziej poszukiwany, a jego cena wyższa. Jednak handel nie jest w stanie tego zaakceptować, przez co stawka utknęła w martwym punkcie i przez to jedyną nadzieją na odrobienie strat z ubiegłych 2 lat jest spadek kosztów produkcji, a głównie pasz – komentuje Bartosz Czarniak.

Sytuacja ta, zdaniem Czarniaka, może dotyczyć głównie gospodarstw działających w cyklu zamkniętym lub nastawionych na produkcję prosiąt.

– Związane jest to oczywiście z popytem na warchlaka, który osiąga w Polsce poziom nawet 600zł za sztukę, przez co zakup takiego zwierzęcia wiąże się z ogromnym ryzykiem niepowodzenia inwestycji – mówi Bartosz Czarniak.

W Polsce, jak podkreśla rzecznik Polsus, podobnie jak u największych graczy europejskich, cena ustabilizowała się i zakłady proponują stawki maksymalne za tuczniki w granicach 10,55-10,60 zł w klasie E. Być może pojedyncze będą oferować wyższą cenę, ale nie jest to regułą.

Tucz nakładczy rośnie w siłę

– To co mnie z elektryzowało z informacji ubiegłego tygodnia to dane, jakie przedstawił wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski. Według niego 1/3 gospodarstw utrzymujących świnie prowadzi tzw. tucz nakładczy. Oznacza to, że rynek jest już w znacznym stopniu przejęty przez korporacje – podkreśla Bartosz Czarniak.

Jego zdaniem istnieją dwa powody takiego stanu rzeczy. Pierwszym jest brak opłacalności produkcji przez ostatnie 2 lata, który spowodował szukanie innej możliwości zarobku na świniach, niż na wolnym rynku.

Drugi czynnik to ASF, w wyniku którego pogłowie świń mocno spadło, przez co rynek trzody chlewnej mocno się skurczył.

Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

pełna mobilizacja służb, grypa ptaków, HPAI, drób, bioasekuracja, hodowla drobiu, Inspekcja Weterynaryjna,
Aktualności

Pełna mobilizacja służb. Grypa ptaków pod ścisłą kontrolą

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Nowoczesna obora mleczna
Hodowla

Nowoczesna obora mleczna z możliwością dalszego rozwoju