Copy LinkXFacebookShare

Zalewa nas importowana wieprzowina, a ceny świń maleją

Importowana wieprzowina zalewa polski rynek, przez co nie brakuje jej w sklepach. Rolnicy nie mogą więc liczyć na podwyżki.

Tuczniki na środowym parkiecie dużej giełdy VEZG potaniały do 2,00 euro za kg tuszy o zawartości mięsa 57% (8,63 zł).

Cena tuczników zmalała więc o 10 centów, podobnie, jak miało to miejsce kilka tygodni temu 3 lipca.

Sprzedaże tuczników na małej giełdzie ISW nie sugerowały aż takiego spadku cen na VEZG.

Na sesji w miniony piątek i we wtorek zanotowano sprzedaże tuczników na poziomie 2,15 euro za kg przy 57% mięsności.

Różnica między parkietem VEZG, a ISW wynosiła więc 5 centów, co mogło wskazywać na lekką korektę w dół. Stało się jednak inaczej.

– Mimo słabej podaży żywca, wieprzowina nie jest rozchwytywana, więc zakłady nie czują potrzeby walki o surowiec. Czy zatem czeka nas zatem recesja? – zastanawia się Bartosz Czarniak*.

Zakłady mięsne i skupujący w Polsce również obniżyli ceny. Obecnie stawki maksymalne oscylują w granicach 8,50-8,70 za kg w klasie E.

Podaż zwierząt jest niska, przez co zakłady poszukują surowca, aby móc zapełnić grafiki. Handel nadal pozostaje jednak na słabym poziomie, a sklepy są dobrze zaopatrzone.

– Co to oznacza w praktyce? Tak jak wielokrotnie rolnicy zastanawiali się nad kontynuowaniem produkcji, teraz problem ten mają niektórzy przetwórcy. Nie spodziewam się fali bankructw, ale decyzji o tym, czy kontynuować ubój i przetwórstwo – mówi Czarniak, dodając:

– Część zakładów rozbudowała się i zmodernizowała, aby móc lepiej wykorzystać swoje linie produkcyjne, jednak mizerny handel powoduje, że nie można konkurować o surowiec ceną.

Na ten moment mamy za dużo możliwości ubojowych względem zapotrzebowania rynku, który przebiera w ofertach zarówno mięsa krajowego jak i importowego.

– Przejdźmy się po sklepach i zwróćmy uwagę, że dotychczasowa wojna na ceny, niezależnie od pochodzenia, sprawiła, że duża część mięsa na naszym rynku pochodzi z importu. Nasi rolnicy i zakłady mają coraz większe problemy z wbiciem się na rynek zdominowany przez międzynarodowe koncerny handlowe – zauważa Bartosz Czarniak.

Hodowca podkreśla również, że w Polskich sieciach nie zawsze mamy patriotyzm produktów wobec konkurencyjnych cen.

– Nie ma co ukrywać, jesteśmy zalewani produktami z importu, które do tego prowadzą cały czas grę, w której krajowy produkt jest przedstawiany jako gorszy. Czy tak jest? Oczywiście, że nie – mówi Czarniak, dodając:

– Oliwy do ognia dolewają koszty produkcji, głównie ceny prądu, które teraz należą do najwyższych w Europie i wcale nie pomagają rodzimemu przemysłowi czy produkcji trzody chlewnej.

* Bartosz Czarniak jest hodowcą świń oraz rzecznikiem prasowym Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS.

Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ

 

 

Zobacz nas w Google News

pełna mobilizacja służb, grypa ptaków, HPAI, drób, bioasekuracja, hodowla drobiu, Inspekcja Weterynaryjna,
Aktualności

Pełna mobilizacja służb. Grypa ptaków pod ścisłą kontrolą

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Nowoczesna obora mleczna
Hodowla

Nowoczesna obora mleczna z możliwością dalszego rozwoju