Copy LinkXFacebookShare

Bakterioza w Banku Genów Ziemniaka. Kołodziejczak: polskie sadzeniaki są bezpieczne

– Sadzeniaki z Banku Genów Ziemniaka są dokładnie przebadane i bezpieczne. Apeluję o nieprzekazywanie niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji, które szkodzą polskim rolnikom i naszemu dorobkowi hodowlanemu – stwierdził wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak.

Wiceszef resortu rolnictwa podczas konferencji prasowej skomentował doniesienia medialne, z których wynika, że w Banku Genów Ziemniaka w Boninie, czyli w Zakładzie Nasiennictwa i Ochrony Ziemniaka w Boninie – filii Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego (IHAR-PIB), dwukrotnie (w 2023 i 2024 r.) wykryto zakażenie materiału genetycznego ziemniaka bakteriozą pierścieniową.

Zakażone partie zutylizowane

Przyznał, że bakterioza pierścieniowa została po raz pierwszy wykryta w Banku Genów Ziemniaka w próbkach pobranych w listopadzie 2023 r. – wówczas stwierdzono ją w materiale źródłowym 6 odmian ziemniaka. Zwrócił uwagę, że zdarzenie miało miejsce za poprzedniego rządu.

„Po raz kolejny doszło do stwierdzenia bakteriozy pierścieniowej w Banku Genów Ziemniaka wiosną 2024 r., w próbkach jednej odmiany. Działania zostały wtedy podjęte bezzwłocznie przez IHAR-PIB, a Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa rozpoczęła kontrolę. Wszelkie możliwe procedury zapewniające bezpieczeństwo zostały wdrożone” – poinformował, cytowany w komunikacie resortu, wiceminister Kołodziejczak.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez PIORiN, zakażone partie ziemniaków zostały zutylizowane, a pomieszczenia zdezynfekowane. Zaś eksperci – naukowcy z IHAR-PIB – wskazali, że niemożność wykrycia źródła zakażenia wynika z biologii bakterii. Ma ona wiele dróg rozprzestrzeniania się i duże zdolności przeżycia na powierzchniach. Sprawę badają biolodzy z zakresu fitopatologii. Co istotne, eksperci z Banku Genów poinformowali, że w związku z zakażeniem nie ucierpiały zasoby Banku.

Procedury kontrolne zadziałały

„Obecnie dostępne testy diagnostyczne są bardziej czułe niż jeszcze kilka lat temu. Jesteśmy w stanie wykryć nawet pojedyncze bakterie” – wyjaśnił dyrektor IHAR-PIB Michał Rokicki.

Jak zapewniają naukowcy z tego Instytutu, nie ma technicznej możliwości, aby zakażony materiał mógł trafić do rolników. Zatem – w ich ocenie – rozpowszechniane informacje o rzekomym „zakażeniu genów” świadczą o braku wiedzy nt. sposobu funkcjonowania Banku Genów Ziemniaka.

„Kontrolowane są wszystkie etapy produkcji ziemniaków. Stąd nasza kontrola w laboratorium w Boninie. Pobieramy próbki każdej z odmian i badamy je w akredytowanym Krajowym Laboratorium Referencyjnym, stosującym najnowsze technologie. Badaniami tymi jest objęte 100 proc. materiału. Jest to niezbędne, aby wystawić tzw. paszport roślin. Jest on dokumentem gwarantującym zdrowie rośliny. Sytuacja, o której mowa, jest dowodem tego, że procedury kontrolne zadziałały, wbrew doniesieniom medialnym. Wychwyciliśmy bakteriozę, zatrzymaliśmy ją. Nie ma zagrożenia sanitarnego” – powiedział główny inspektor ochrony roślin i nasiennictwa Andrzej Chodkowski.

Sadzeniaki bezpieczne i przebadane

Wiceminister Kołodziejczak zapewnił, że z Instytutu nie trafi do rolników żaden sadzeniak, który mógłby być zakażony jakąkolwiek chorobą.

„Sadzeniaki pochodzące z Banku Genów Ziemniaka są bezpieczne, przebadane” – przekonywał i poinformował, że bezpieczeństwo to będzie jeszcze większe, dzięki dodatkowym procedurom wewnętrznym, wdrożonym w laboratorium oraz finansom przekazanym na ten cel.

„Mogę z całą stanowczością powiedzieć, że sytuacja, która zaistniała w naszym laboratorium, nie ma żadnego wpływu na dostępność w najbliższych 10 latach polskich odmian ziemniaka dla polskich rolników. A naszą rolą jest właśnie wspieranie rolników w namnożeniu czystego materiału genetycznego, który rolnik następnie dalej reprodukuje” – dodał dyrektor IHAR-PIB.

Rozmowy z KE i zmiana przepisów

Wiceminister Michał Kołodziejczak przekazał dodatkowo, że są prowadzone rozmowy w Komisji Europejskiej ws. wznowienia eksportu polskich ziemniaków do państw UE bez dodatkowych badań.

„Dziś jesteśmy jednym z dwóch państw w Unii Europejskiej, wobec których obowiązują dodatkowe procedury przy sprzedaży ziemniaków – ze względu na wysoką wykrywalność bakteriozy pierścieniowej w ostatnich latach. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze, żeby znieść te ograniczenia” – poinformował Kołodziejczak, dodając, „że nie jest to zgodne z interesami kilku dużych firm”.

Zapowiedział także zmianę przepisów regulujących postępowanie w przypadku stwierdzenia w gospodarstwie bakteriozy pierścieniowej ziemniaka. Zgodnie z nimi, gospodarstwo takie nie może przez 5 lat uprawiać ziemniaków.

„Tymczasem powstał niebezpieczny wyłom w przepisach mówiący, że ziemia dzierżawiona nie wchodzi w skład gospodarstwa. Niestety, niektóre firmy ten wyłom wykorzystują, aby kontynuować uprawę, mimo zakażenia bakteriozą pierścieniową i pobierać dotacje. Chcemy, aby możliwość taka została zlikwidowana. Planujemy także zmienić zasady udzielania pomocy na walkę z bakteriozą” – wyjaśnił wiceszef resortu rolnictwa.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Żniwa 2026. „Rolnicy myślą, czy przeżyją ten rok”

nowy obszar wsparcia, WPR 2023–2027, organizacje producentów, Stefan Krajewski, MRiRW, wołowina, wieprzowina, dopłaty, rolnictwo, inwestycje
Hodowla

Nowy obszar wsparcia. Nawet 500 tys. euro

3. ognisko ASF, ASF, afrykański pomór świń, powiat świecki, Czapelki, Kujawy, świnie, hodowla świń, bioasekuracja, Inspekcja Weterynaryjna
Hodowla

3. ognisko ASF potwierdzone. Kolejny cios dla hodowców