Copy LinkXFacebookShare

W Polanicy stacjonarnie o chorobach bydła

Hodowcy i producenci bydła mlecznego i mięsnego oraz lekarze weterynarii po rocznej przerwie wzięli udział w cyklicznej stacjonarnej konferencji naukowej w Polanicy Zdroju.

– Zwiększająca się wydajność mleczna, mięsna, przyrosty wagowe to czynniki, które przy braku zapewnienia potrzeb życiowych bydłu mlecznemu i mięsnemu przyczyniają się do generowania problemów z płodnością, wydajnością, jakością mleka, chorobami metabolicznymi i zakaźnymi. Dlatego wciąż musimy pamiętać o polepszaniu dobrostanu komfortu życia zwierzętom – mówił otwierając spotkanie Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego prof. Jan Twardoń.

Organizatorami konferencji była Katedra Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich UP we Wrocławiu, PTNW Sekcja fizjologii i patologii przeżuwaczy oraz Teatr Zdrojowy w Polanicy-Zdroju.

Biegunki u cieląt

Po przymusowej rocznej przerwie około 200 osób pod koniec czerwca wzięło udział w Międzynarodowej Konferencji Naukowej w Polanicy-Zdroju. Tegoroczna XXIII edycja była poświęcona aktualnym problemom zdrowia i produkcji bydła mlecznego i mięsnego.

Profesor Paulina Jawor z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu mówiła o faktach i mitach dotyczących biegunek u tych zwierząt. Przypomniała, że wciąż są one jednym z najczęściej występujących problemów w okresie neonatalnym czyli od urodzenia do trzech tygodni życia i mogą odpowiadać za ponad 50 proc. przypadków śmierci.

Z zależności od rodzaju występującej biegunki, tj. czy jest ona bardzo wodnista czy nie, można stosować preparaty zawierające substancje wiążące wodę i jednocześnie zagęszczające kał, np. pektyny. Jeśli biegunka nie jest bardzo wodnista organizm cielęcia powinien sobie z nią poradzić bez tych dodatków.

Prof. Tadeusz Stefaniak z UPW mówił o tym jak wychowywać zdrowe cielęta. Podkreślił, że na zdrowie, niezakłócony wzrost i rozwój przyszłych krów wpływa wiele czynników jak warunki zoohigieniczne w jakich utrzymywane są zwierzęta, witalność noworodków i jakość odporności biernej przekazanej przez krowę cielęciu drogą siary, diagnostyka zagrożeń infekcyjnych występujących w obiekcie i stosowna immunoprofilaktyka, a także żywienie dopasowane do aktualnych potrzeb i cech fizjologicznych.

– We wszystkich tych elementach popełniamy szereg zaniedbań – podkreślał prof. Stefaniak.

Sprzęt udojowy a mastitis

Dr Sebastian Smulski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu mówił o praktycznych aspektach wpływu urządzeń udojowych na mastitis.

Podczas wizyt u hodowców bydła mlecznego bardzo często możemy zaobserwować pustodój, znacznie częściej niż zbyt wysokie czy niskie podciśnienie w instalacji udojowej. Jest on obserwowany na początku lub na końcu doju. Zarówno ten początkowy, jak i końcowy jest powodem rozwoju hiperkeratozy kanału strzykowego – mówił Smulski.

Ruja u krów mlecznych

Prof. Wojciech Barański z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie mówił o synchronizacja rui u krów mlecznych.

– Aby krowa została skutecznie zainseminowana, bez pomocy farmakologicznej, konieczna jest jej obserwacja w celu wykrycia rui, co jest utrudnione u krów wysokowydajnych, czy w przypadku występowania zaburzeń jajnikowych. W związku z tym można albo poprawić jej skuteczność wykorzystując różne rozwiązania techniczne lub zastosować terapię hormonalną – tłumaczył prof. Barański.

Prof. Marcin Gołębiewski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego mówił m.in. o żywieniu krów mamek oraz sezonowości rozrodu u tych zwierząt.

– Skrócenie okresu poporodowego przynosi szereg korzyści w sytuacji, gdy stosujemy sezonowość wycieleń i zacieleń. Cielęta rodzące się szybciej, czyli na początku sezonu, zyskują nawet miesiąc w porównaniu do innych, a więc około 30 kg przyrostu, co przynosi spore korzyści – mówił prof. Gołębiewski.

Niedobory sporo kosztują

Prof. Przemysław Sobiech z UWM w Olsztynie mówił o niedoborach mineralnych u bydła. Ich skutkiem jest często zaleganie poporodowe, które przynosi rolnikom spore straty.

Pogłowie krów mlecznych liczy 2,5 mln sztuk. Na zaleganie choruje około 10% tych zwierząt czyli 250 tys. sztuk. Dla 15% z nich tj. 37,5 tys. zwierząt, choroba ta może się skończyć śmiercią.

Padnięcia krów z powodu zalegania poporodowego kosztują łącznie 187,5 mln złotych (37,5 tys. * 5000 zł). Z kolei straty w produkcji mleka wynoszą około 10%, co przy średniej rocznej produkcyjności przyjętej na poziomie 7000 daje 700 litrów. Wartość ta pomnożona przez 37,5 tys. krów daje 39,375 mln zł.

– Łącznie straty spowodowane zaleganiem poporodowym mogą wynosić 226,875 mln złotych nie licząc kosztów leczenia – tłumaczył prof. Sobiech.

Więcej informacji na temat hodowli i produkcji bydła mlecznego oraz mięsnego znajdziesz w magazynie Hoduj z Głową Bydło. ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Żniwa 2026. „Rolnicy myślą, czy przeżyją ten rok”

nowy obszar wsparcia, WPR 2023–2027, organizacje producentów, Stefan Krajewski, MRiRW, wołowina, wieprzowina, dopłaty, rolnictwo, inwestycje
Hodowla

Nowy obszar wsparcia. Nawet 500 tys. euro

3. ognisko ASF, ASF, afrykański pomór świń, powiat świecki, Czapelki, Kujawy, świnie, hodowla świń, bioasekuracja, Inspekcja Weterynaryjna
Hodowla

3. ognisko ASF potwierdzone. Kolejny cios dla hodowców