Copy LinkXFacebookShare

Opasa rasę simental. To jego specjalność

Bydło simental pochodzi ze Szwajcarii i zalicza się do najstarszych ras europejskich. Charakteryzuje się dobrym wykorzystaniem paszy oraz wysoką zdolnością opasową i wydajnością rzeźną dlatego cieszy się dużym zainteresowaniem rolników.
 
Marek Milczek z Jeżewa w woj. kujawsko-pomorskim wraz z synem Piotrem od 22 lat zajmuje się opasem bydła. Co kwartał kupuje partię cieląt simental lub mieszańców z tą rasą. Najczęściej są to zwierzęta w wadze 100 kg, które są opasane do masy 750 kg. 
 
Producent średnio utrzymuje 260 opasów i zbywa 160 byków w roku. Od początku 2018 r. posiada on certyfikat QMP i sprzedaje opasy do firmy ze Śląska, za które rozlicza się poubojowo. 
 
Opas byków trwa 570 dni, a wydajność rzeźna obliczona w oparciu o ich wagę przed transportem wynosi 57 proc. Średnie dzienne przyrosty zwierząt oscylują w granicach 1100-1200 gram. 
 
Zwierzęta są żywione TMR-em, w skład którego wchodzi 2/3 kiszonki z kukurydzy, 1/3 sianokiszonki oraz od 2,5 do 4 kg paszy treściwej, w zależności od wieku byków. 
 
Nowo zakupione cielęta trafiają do oddalonego o kilkaset metrów oddzielnego gospodarstwa, gdzie przechodzą kwarantannę. Są one dzielone według kondycji na dwie grupy po 20 sztuk. 
 
W tym czasie dostają suchy TMR, a na 7 dni przed zakończeniem kwarantanny rolnik wprowadza im ten sam TMR, którym są żywione do końca opasu. W jego skład wchodzi kiszonki z kukurydzy, sianokiszonka oraz paszy treściwa. 
 
– Średnio w czasie całego opasu jedna sztuka zjada dziennie około 20 kg TMR. Dlatego w sezonie przygotowuję 120 ton kiszonki z kukurydzy oraz 500 ton sianokiszonki. Po każdorazowym otwarciu silosu analizuje skład paszy, aby ewentualnie skorygować dawkę – tłumaczył Marek Milczek.
 
Zwierzęta są utrzymywane na głębokiej ściółce, która jest wybierana ładowarką co 3 miesiące, a ścielenie odbywa się co drugi dzień. Producent na obsługę bydła przeznacza dziennie około 60 minut. Jednak zakup maszyny do ścielenia, który ma w planie pozwoli mu zaoszczędzić sporo czasu. 
 
Średnio w gospodarstwie jest utrzymywanych 260 sztuk opasów. Jednak docelowo producent chce zwiększyć ich liczbę do 320, aby w ciągu roku robić 5 sprzedaży i zbywać 200 sztuk.
 
W jego opinii, aby opas bydła przynosił zysk trzeba zaopatrywać się w zdrowe i wyrównane partię cieląt oraz mieć własną bazę paszową.
 
Gospodaruje on na powierzchni 90 ha, z czego 67 ha są to grunty orne, a 23 ha stanowią łąki. Uprawia 26 ha kukurydzy na kiszonkę oraz 26 ha pszenżyta ozimego oraz 15 ha żyta hybrydowego. 
 
– W ciągu sezonu z łąk zbieramy 3 pokosy, które po ścięciu trafiają na przyczepę samozbierającą, a następnie do silosów przejazdowych. Tak więc paszy mamy do woli, co pozwala nam zwiększyć skalę produkcji – mówił rolnik.
 
Więcej na temat gospodarstwa Marka Milczka znajdziesz w kolejnym numerze czasopisma Hoduj z Głową Bydło 5/2018. Zaprenumeruj
 

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące