Ceny rzepaku rosną z powodu opóźnień w dostawach

Mimo rekordowych prognoz globalnych zbiorów, ceny rzepaku nadal rosną. Zakłócenia w dostawach z Ukrainy i Rosji, problemy logistyczne w Europie oraz napięcia na rynku fizycznym sprawiają, że notowania rzepaku utrzymują się na wysokim poziomie, a europejskie tłocznie płacą więcej za surowiec.
Rynek rzepaku wchodzi w drugą połowę lata w atmosferze wyraźnego napięcia. Z jednej strony USDA podnosi prognozy globalnej produkcji, wskazując na rekordowe zbiory w sezonie 2026/27. Z drugiej – zakłócenia logistyczne w regionie Morza Czarnego oraz problemy transportowe w Europie powodują, że ceny na rynku fizycznym rosną, a importerzy muszą płacić więcej za dostawy. W efekcie rzepak staje się jednym z najbardziej wrażliwych surowców oleistych w bieżącym sezonie.
Notowania w Paryżu i Winnipeg rosną mimo rekordowych prognoz USDA
W ciągu zaledwie dwóch dni listopadowe kontrakty terminowe na rzepak na giełdzie MATIF wzrosły o 1,6%. Tym samym osiągnęły poziom 540,5 euro za tonę, czyli 623 USD. Podobny trend widać w Kanadzie – rzepak z Winnipeg podrożał o 2,9% do 804 CAD/t, co odpowiada 578 USD.
Wzrost cen jest o tyle zaskakujący, że USDA w sierpniowym raporcie podniosło prognozę globalnej produkcji rzepaku o kolejne 0,5 mln ton, do rekordowych 99,08 mln ton. To aż o 3,4 mln ton więcej niż w poprzednim sezonie i o 13 mln ton więcej niż dwa lata wcześniej. Szczególnie mocno rośnie produkcja w Kanadzie – prognoza została zwiększona do 22,5 mln ton. Te dane teoretycznie powinny stabilizować rynek, jednak w praktyce ceny rosną, bo fizyczne dostawy do Europy są coraz bardziej utrudnione.
Zakłócenia w dostawach z Ukrainy i Rosji podbijają ceny rzepaku
Rynek europejski zmaga się z poważnymi opóźnieniami w dostawach rzepaku z Ukrainy. Ograniczenia w portach Morza Czarnego, wynikające z nasilonych ataków i przerw w pracy terminali, powodują, że część kontraktów realizowana jest z dużym opóźnieniem.
Dodatkowym czynnikiem są zakłócenia w dostawach z Rosji, gdzie zawieszenie działalności terminali zbożowych w regionie Morza Czarnego ograniczyło eksport oleistych. W efekcie europejskie tłocznie muszą sięgać po droższe dostawy z innych kierunków lub płacić więcej za surowiec dostępny lokalnie.
Problemy logistyczne pogłębiają również warunki hydrologiczne. Niski poziom wody w Dunaju i Renie ogranicza transport rzeczny, zwiększa koszty frachtu i wydłuża czas dostaw. To wszystko składa się na presję cenową, którą widać zarówno na giełdach, jak i w ofertach dla europejskich zakładów.
Ceny rzepaku w UE i na Ukrainie
W europejskich tłoczniach oferty na dostawy rzepaku w okresie sierpień-wrzesień wynoszą obecnie 510-520 euro za tonę. To poziom wyraźnie wyższy niż jeszcze na początku lata, co pokazuje, jak mocno rynek reaguje na zakłócenia w dostawach.
Na Ukrainie firmy kruszące oferują 19,5-21,5 tys. UAH/t za rzepak o zawartości oleju 44% dostarczany do zakładów. Większość z nich ma już zabezpieczone zapasy na najbliższe dwa/trzy miesiące, dlatego nie spieszy się z podnoszeniem cen.
Inaczej wygląda sytuacja w eksporcie. Po wzrostach na MATIF eksporterzy podnieśli ceny w elewatorach do 21-21,5 tys. UAH/t. Oferty w portach Dunaju i Morza Czarnego wynoszą 470-490 USD/t. A dostawy na zachodnią granicę Ukrainy wyceniane są na 450-480 USD/t.
Wzrost cen może być krótkotrwały
Mimo obecnej presji cenowej analitycy ostrzegają, że wzrost cen rzepaku może być tymczasowy. W nadchodzących miesiącach na rynek trafią znaczne ilości nowych upraw oleistych – rzepaku, soi i słonecznika.
Wrzesień i październik to tradycyjnie okres zwiększonej podaży, który często prowadzi do korekt cenowych. Importerzy mogą opóźniać zakupy, licząc na niższe ceny po wejściu na rynek większych wolumenów. To z kolei może zwiększyć presję na rzepak, zwłaszcza jeśli globalna produkcja faktycznie osiągnie rekordowy poziom.
Rynek pozostaje wrażliwy na logistykę i pogodę
Obecna sytuacja pokazuje, że rynek rzepaku jest wyjątkowo podatny na zakłócenia logistyczne. Nawet przy rekordowych prognozach produkcji globalnej, problemy z dostawami z kluczowych regionów mogą szybko podbić ceny. W najbliższych tygodniach kluczowe będzie monitorowanie sytuacji w portach Morza Czarnego oraz warunków hydrologicznych w Europie. Jeśli problemy logistyczne będą się utrzymywać, ceny mogą pozostać wysokie mimo rosnącej podaży. Jeśli jednak dostawy się ustabilizują, rynek może wejść w okres korekty.
Przeczytaj również: Susza i El Nino uderzają w rolnictwo




