Automatyzacja w oborze. Roboty przejmują żywienie i dój krów
automatyzacja_euromilk-1
Robot Euromilk Falcon sam zadaje paszę kilka razy dziennie i jednocześnie podgarnia ją bliżej krów. Fot. Mirosław Lewandowski
Automatyzacja w oborze przestaje być przyszłością, a staje się standardem. Gospodarstwo z Podlasia postawiło na roboty udojowe oraz automatyczny system żywienia.
Dzięki temu hodowcy ograniczyli wpływ czynnika ludzkiego, usprawnili organizację pracy i poprawili wyniki produkcyjne.
Automatyzacja w oborze. Od rodzinnego gospodarstwa do nowoczesnej fermy
Jeszcze kilka lat temu gospodarstwo Małgorzaty i Krzysztofa Łepkowskich z Elżbiecina utrzymywało zaledwie 47 krów. Dziś rodzina prowadzi jedną z nowocześniejszych ferm mlecznych w regionie. Wspólnie z dziećmi zarządza stadem liczącym około 850 sztuk bydła, w tym 280 krów mlecznych.
Przełom nastąpił w 2020 roku wraz z uruchomieniem nowej obory wolnostanowiskowej, w której wprowadzono automatyzację. Obecnie średnia wydajność przekracza 11 800 kg mleka od krowy rocznie przy zawartości 4,4% tłuszczu oraz 3,6–3,7% białka. Dodatkowym źródłem dochodu pozostaje produkcja opasów.
Bazę paszową zapewnia gospodarstwo o powierzchni około 400 ha. Ponad 200 ha zajmują użytki zielone przeznaczone na produkcję pasz objętościowych. Natomiast pozostałe grunty wykorzystuje się pod kukurydzę oraz zboża.
Automatyzacja w oborze. System żywienia zmieniła organizację pracy
Na początku 2026 roku w gospodarstwie rozpoczął pracę samojezdny robot paszowy Euromilk Falcon. Hodowca już podczas projektowania obory przewidział miejsce na wdrożenie takiej automatyzacji.

– Już na etapie budowy obory zakładałem możliwość wdrożenia systemu automatycznego zadawania pasz. Dlatego odpowiednio przygotowałem przestrzeń i funkcjonalność budynku – podkreśla Krzysztof Łepkowski.
Robot działa całkowicie wewnątrz obory. Dzięki temu cały proces przygotowania i zadawania paszy przebiega niezależnie od warunków atmosferycznych.
Kuchnia paszowa stanowi serce całego systemu
Centralnym elementem instalacji jest kuchnia paszowa, która stanowi bazę automatyzacji żywienia. Dlatego właśnie tam trafiają kiszonka z kukurydzy, kiszonka z traw oraz wysłodki buraczane. Następnie robot pobiera odpowiednią ilość komponentów i przygotowuje jednorodną mieszankę.
– Frez nie tylko pobiera paszę, ale jednocześnie ją rozdrabnia. Natomiast system noży odpowiada za dokładne cięcie i homogenizację całej dawki – wyjaśnia hodowca.
Robot porusza się po linii indukcyjnej umieszczonej w posadzce. Dzięki temu precyzyjnie dociera do każdego miejsca stołu paszowego.
Automatyzacja w oborze. Robot dostarcza paszę przez całą dobę
Automatyzacja żywienia całkowicie zmieniła codzienną organizację pracy. Hodowca nie musi już planować przygotowania PMR-u o określonej godzinie ani angażować ładowarki, wozu paszowego czy dodatkowych pracowników.

– Zniknęła presja czasu związana z przygotowaniem i zadawaniem paszy. Robot wykonuje wszystkie czynności zgodnie z harmonogramem, dlatego mogę skupić się na innych zadaniach – mówi Krzysztof Łepkowski.
Urządzenie wykonuje każdego dnia około 19–20 przejazdów. Jednocześnie w tym czasie rozdziela blisko 17,5 tony paszy. Z mieszanki korzystają nie tylko krowy mleczne, lecz także jałówki oraz samice w okresie przejściowym. Łącznie system obsługuje ponad 300 sztuk bydła.
Powtarzalne żywienie poprawia wyniki stada
Jedną z największych zalet automatyzacji pozostaje pełna powtarzalność przygotowania dawki pokarmowej. Robot zawsze wykorzystuje te same ustawienia, dlatego eliminuje przypadkowe różnice wynikające z pracy człowieka.
– Automatyzacja wyeliminowała błędy związane z przygotowaniem paszy. Każdy cykl przebiega identycznie, dlatego krowy każdego dnia otrzymują taką samą dawkę – podkreśla hodowca.
Pasza trafia na stół częściej, ale w mniejszych porcjach. Dzięki temu zachowuje świeżość przez cały dzień, a robot jednocześnie regularnie ją podgarnia.

Więcej mleka dzięki automatycznemu żywieniu
Pierwsze efekty hodowca zauważył już po kilku dniach, ponieważ krowy częściej podchodziły do stołu paszowego i chętniej pobierały mieszankę.
– Nie odnotowałem natychmiastowego wzrostu produkcji mleka. Jednak po około dwóch miesiącach wydajność zwiększyła się średnio o około 1,5 kg mleka od krowy dziennie i taki poziom utrzymuje się do dziś – zaznacza Krzysztof Łepkowski.
Całe stado otrzymuje jedną bazową dawkę PMR przygotowaną dla produkcji około 34 litrów mleka. Dodatkowo roboty udojowe podają dwie mieszanki pasz treściwych dostosowane do etapu laktacji.
Roboty udojowe uzupełniają pełną automatyzację
Nowoczesna ferma wykorzystuje również cztery roboty udojowe. Dzięki temu dój odbywa się przez całą dobę bez konieczności organizowania zmian pracowników.
– Produkcja mleka trwa przez 365 dni w roku. Dlatego zależało mi na rozwiązaniu, które ograniczy wpływ dostępności pracowników na funkcjonowanie gospodarstwa – podsumowuje właściciel.
Zdaniem hodowcy pełna automatyzacja zwiększa stabilność produkcji, ponieważ poprawia dobrostan zwierząt. Ponadto pozwala lepiej zarządzać czasem pracy całej rodziny.
Podsumowując, automatyzacja żywienia i doju zmieniła sposób funkcjonowania gospodarstwa w Elżbiecinie. Roboty przejęły najbardziej czasochłonne zadania, zapewniły powtarzalność żywienia i poprawiły organizację pracy. W efekcie hodowcy zwiększyli wydajność stada oraz uniezależnili produkcję od czynnika ludzkiego.
Przeczytaj również: Polski sektor mleczarski chce silniejszej reprezentacji w Brukseli



