Copy LinkXFacebookShare

Żywego karpia będzie w tym roku trudniej kupić

W tym roku trudniej będzie o żywego karpia bowiem sieci handlowe wycofują się ze sprzedaży żywych ryb. Karpi jednak nie zabraknie i nie będą droższe niż w ubiegłym roku – zapewnia Zbigniew Szczepański, prezes Towarzystwa Promocji Ryb "Pan Karp".

Powodem zmniejszenia sprzedaży żywych ryb jest ograniczenie zakupów karpi przez jedną z sieci handlowych. W poprzednich latach kupowała ok. 2 tys. ton, w tym roku zakupy spadły o ponad połowę, a handel na bazarach został w dużym stopniu zlikwidowany przez supermarkety.

– Do niedawna dużą rolę w sprzedaży karpi odgrywały bazary i targowiska czy tradycyjny handel, ale on skutecznie został wyparty przez supermarkety. Dlatego w tym roku może być trudniej o żywą rybę na Święta – uważa ekspert.

Kilka lat temu jedna z sieci sklepów dyskontowych postawiła na sprzedaż karpi filetowanych, w płatach uważając, że konsumenci wolą taką rybę, jednak okazało się, że był to nie całkiem trafiony wybór i część karpi nie znalazło nabywców.

Prawdopodobnie jednak sprzedaż filetowanych karpi będzie coraz powszechniejsza, tym bardziej, że wielu rybaków posiada już własne przetwórnie i może dostarczać odpowiednio porcjowane ryby.

– Jak wiadomo karp jako ryba słodkowodna ma dużo ości, a więc pojawił się nowy trend nacinania ości rybnych na drobne cząstki, które w procesie smażenia wytapiają się. Rybę jest łatwiej zjeść, ale jest bardziej sucha i według niektórych smakoszy mniej smaczna – zaznaczył Szczepański.


W tym roku hodowcy ryb nie tyle narzekają na ceny zbytu, choć mieli nadzieję na ich wzrost, ale głównie właśnie na destabilizację rynku i upadek tradycyjnego handlu. Mówi się o potrzebie odtworzenia rynków.

Rybacy myślą o tworzeniu mobilnych stanowisk do handlu karpiami, wyposażanych w basen z odpowiednią wodą, natlenianą, sprzedaż pod namiotem itp. Zdaniem szefa TPR "Pan Karp" konsument powinien wybrać w jakiej formie chce kupić karpia.

Ten rok nie jest zły dla producentów karpi, choć dla niektórych gospodarstw rybackich problemem była susza i niski stan wód w stawach. – Na nieurodzaj wskazują gospodarstwa na Opolszczyźnie, gdzie niedobór wody spowodował, że ryby słabo rosły, ale w innych częściach kraju połowy są znakomite. Ciepłe lato sprzyjało ciepłolubnym karpiom, które osiągają w tym roku często ponad 2 kg wagę – poinformował Szczepański.

Według niego, tegoroczne połowy będą na poziomie ubiegłego roku, czyli wyniosą 18-19 tys. ton. Jeżeli chodzi o cenę, to nie będzie wyższa niż przed rokiem i karp będzie kosztował 11-11,5 zł/kg w hurcie.


Jak tłumaczył Szczepański, rybacy mieli nadzieję, że jednak uzyskają trochę wyższą cenę za karpia niż w ubiegłym roku (ze względu na większe koszty np. robocizny) na poziomie 12,5 zł/kg, ale te marzenia nie ziszczą się z powodu destabilizacji rynku.

Okazało się, że ryb po prostu nie ma gdzie sprzedawać, a więc zamiast lekkiego progresu cenowego dla producentów, cena musiała spać do ubiegłorocznego poziomu z dalszą tendencją spadkową.

Ekspert tłumaczy, że w polskich warunkach klimatyczno-wodnych nie ma alternatywy dla innych gatunków ryb. Stawy zbudowane w ciągu stuleci wrosły w środowisko i często znajdują się na obszarach Natura 2000. Wykorzystanie stawów do produkcji innych ryb niż karpie czy pstrągi jest trudne i nie przynosi dobrych efektów ekonomicznych.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

VIII Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego, hodowla bydła mięsnego, buhaj limousine, żywienie mamek, pierwiastki, selekcja bydła
Hodowla

Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego odbyła się po raz ósmy