Rolnik objazdem na pola musiał jechać ponad 9 godzin
znak_stop_traktor_473b3b77
Żeby dojechać na pola rolnik łamie zakaz wjazdu ciężkimi maszynami na most w Cigacicach (pow. zielonogórski, woj. lubuskie). Nie może sobie pozwolić na duże koszty objeżdżania tej przeprawy.
O sprawie mostu w Cigacicach już pisaliśmy. Od 2015 r. tym obiektem zarządza miasto Zielona Góra. Samorząd nie ma jednak pieniędzy na gruntowny remont, a ten jest niezbędny, bo most jest w opłakanym stanie.
Jest źle do tego stopnia, że w obawie o bezpieczeństwo podróżnych wprowadzono zakaz wjazdu dla pojazdów o masie powyżej 3,5 t. To rozwiązanie zostało oprotestowane m.in. przez rolników, którzy zostali zmuszeni do pokonywania dużych odległości swoimi wolnobieżnymi maszynami, by dostać się na pola po drugiej stronie Odry. W tej sprawie u prezydenta miasta interweniowała Lubuska Izba Rolnicza.
Póki co jednak ograniczenie obowiązuje, samorząd szuka wsparcia w sferach rządowych, a rolnicy mają ogromne kłopoty podczas najintensywniejszych prac polowych.
Zielonogórska "Gazeta Wyborcza" opisywała sytuację rolnika z Sulechowa, który kombajnem na pola w Cigacicach podróżował objazdem 9 godzin. Dodatkowo musiał płacić za przewóz płodów rolnych oraz opłacić pracownika pilnującego maszyny na miejscu.
Z kolei rolnik z Nowego Kramska, gospodarujący ogółem na 95 hektarach ziemi, ma ok. 30 ha na terenie Cigacic. To łąki, z których pozyskuje siano dla swojego bydła. Nie wyobraża sobie podróżowania inaczej niż przez wspomniany most.
– Niech ciężarówki czy autobusy kursują sobie przez drogę S3. Wiadomo, że maszyny rolnicze tamtędy nie przejadą. Dlatego nas nie powinno to dotyczyć – powiedział "GW" gospodarz.
I wyjaśnił: – Przejeżdżam raz na kilka dni. Maszyny zostawiam u znajomego rolnika w okolicy. Nie ma takiej możliwości, żebym jechał nie wiadomo ile kilometrów i marnował czas. Nie dość, że jest susza, tracę na interesie, to jeszcze mam dodatkowo wydawać na paliwo? W życiu!
A co jeśli w końcu policja wypisze mu mandat?
– Ja go nie przyjmę. Wiem, że się narażam. Ale to jest jeden wielki absurd. Chora sprawa. Jak go otrzymam, to pójdę do sądu – zapowiedział.
Zaapelował także do włodarza miasta, by ten zaczął rolników traktować poważnie.
– Służymy krajowi. Robimy to dla ludzi. A nagrodą jest haniebne traktowanie! Jak tak dalej będzie, to polskie rolnictwo zacznie znikać. I będziemy jedli tylko gorsze produkty z zagranicy – stwierdził rolnik.
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
