Przymrozki trzeci sezon niszczą uprawy. Będzie pomoc?

Fot. DK
„Nie zostawimy rolników i sadowników bez pomocy. Mamy zabezpieczone środki” – deklaruje minister rolnictwa Stefan Krajewski. Chodzi o o przymrozki wiosenne, które kolejny rok z rzędu niszczą uprawy. Sadownicy mówią wprost o zjawisku cyklicznym i konieczności nie tylko wsparcia doraźnego, ale i długotrwałego – w celu budowaniu odporności gospodarstw.
Minister Krajewski był pytany o kwestię skutków przymrozków na środowej (29 kwietnia 2026 r.) konferencji prasowej. W odpowiedzi zapewniał, że administracja sprawdza, co dzieje się w terenie.
„Ostatnie noce są trudne dla rolników, sadowników czy ogrodników. Robią wszystko, żeby zabezpieczyć sady, wykorzystując instalacje do ochrony przeciwprzymrozkowej i ogrzewają swoje sady. Tak, aby nie dopuścić do zmarznięcia kwiatów. I żeby zebrać w tym roku jakiś owoce i warzywa” – wskazywał szef resortu rolnictwa.
Przymrozki demolują uprawy – minister zapewnia o pomocy
Przy tym deklarował, że sytuacja jest na bieżąco poddawana analizie. Natomiast ministerstwo – jak zaznaczał – musi mieć pełne dane. Zaś one będą zapewne dostępne dopiero za kilka tygodni. Bo przymrozki niszczące uprawy w roku 2025 trwały aż do 24 maja. Zatem trzeba jeszcze poczekać i obserwować, jak sytuacja pogodowa będzie się rozwijać.
„Jedno o czym mogę zapewnić, to że nie zostawimy rolników i sadowników bez pomocy. Mamy pieniądze w rezerwie budżetowej przygotowane. I tak gospodarujemy środkami, by w takich sytuacjach wspomóc tych, którzy ponieśli straty” – przekonywał Stefan Krajewski.
Jak przypomniał, w 2025 r. 408 mln zł otrzymali producenci, którzy ponieśli w roku 2025 szkody w wyniku m.in. przymrozków wiosennych.

Fot. MRiRW
Sadownicy nie śpią po nocach, ratują resztki produkcji
Prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej (ZS RP) Mirosław Maliszewskie w komunikacie w mediach społecznościowych zrzeszenia podkreślił, że to już trzeci sezon z kolei, kiedy przymrozki wyrządzają ogromne szkody w polskim sadownictwie. Dodatkowo mamy już ich drugą falę tej wiosny. Temperatura spadała nawet do ok. -7 st. C i utrzymywała się poniżej zera nawet kilka godzin na dobę.
W wyniku skali tych przymrozków – według Maliszewskiego – uprawy sadownicze już w sporym stopniu zostały zniszczone. W wielu miejscach znanych z produkcji sadowniczej straty sięgają kilkudziesięciu procent, a w niektórych – 100 proc.
„Ratujemy resztki produkcji. Sadownicy mają podkrążone oczy. Bo nie śpią w nocy, pilnując potencjalnych zbiorów. Zaś w dzień przygotowują instalacje, by chronić swoje uprawy” – stwierdził szef ZS RP.
Jak poinformował, Związek ma przygotować raport o stratach do przedstawienia władzom krajowym, jak i Komisji Europejskiej. Tak, by na jego podstawie domagać się nadzwyczajnych rekompensat za straty.
Przymrozki niszczą uprawy cyklicznie – trzeba budować odporność
Chodzi m.in. o pomoc doraźną, „przymrozkową”, która była wypłacana m.in. w zeszłym roku, by pomóc gospodarstwom.
„Ale z uwagi na to, że to zjawisko ma charakter cykliczny z powodu zmian klimatu, trzeba zrobić coś więcej. Mianowicie zbudować system odporności gospodarstw sadowniczych na wiosenne przymrozki” – zwrócił uwagę Mirosław Maliszewski.
Przy tym dodał, że są różne metody zabezpieczenia przed nimi. Zaś najskuteczniejsze jest zraszanie nadkoronowe. Choć i ta metoda w wielu miejscach akurat w tym roku nie pomogła z uwagi na tak znaczne spadki temperatur.
Podsumowując, rolnicy i sadownicy ponoszą istotne straty, bo spore przymrozki niszczą ich uprawy. W rezultacie wnioskują o pomoc, by nie stracić płynności finansowej. Z kolej resort rolnictwa zapewnia, iż będzie „reagować szybko i adekwatnie do skali strat”.
Przeczytaj również: Wichura niszczyła gospodarstwa. Rolnicy ponieśli poważne straty.