Pobór wody u rolnika – Wody Polskie wskazują zasady

Czym jest pobór wody m.in. u rolnika w ramach tzw. zwykłego korzystania? Kiedy pojawia się wymóg posiadania pozwolenia wodnoprawnego? Co grozi za jego brak? Na te pytania odpowiada Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Natomiast poseł twierdzi, że rolnik zawsze powinien być traktowany jako podstawowy gospodarz zasobu wodnego na swoim terenie.
Wody Polskie podkreślają, że pobór wód przekraczający limit przewidziany dla zwykłego korzystania z wód może zwiększać presję na lokalne zasoby wodne. W rezultacie – w warunkach pogłębiającej się suszy – prowadzi to do obniżania poziomu wód gruntowych. A w konsekwencji może przyczyniać się do wysychania studni, pogorszenia warunków wilgotnościowych gleb oraz ograniczenia przepływów w ciekach wodnych.
Pobór wody u rolnika – Prawo wodne wyznacza granice
Dlatego monitorowanie stanu zasobów wodnych oraz racjonalne gospodarowanie wodą jest takie ważne. Szczególnie chodzi o zagwarantowanie dostępu do wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. I to jest jednym z podstawowych celów działalności państwowego gospodarstwa.
Jak zaznacza ono w komunikacie, korzystanie z wód na potrzeby gospodarstwa domowego lub rolnego jest prawem przysługującym właścicielom nieruchomości. Jednak należy pamiętać, że przepisy ustawy Prawo wodne wyznaczają granice przywołanego wyżej zwykłego korzystania z wód. Natomiast ich przekroczenie wiąże się z koniecznością uzyskania odpowiednich zgód wodnoprawnych.
Pobór wody u rolnika bez pozwolenia wodnoprawnego
Zgodnie z art. 33 ustawy Prawo wodne, zwykłe korzystanie z wód obejmuje korzystanie z:
- wód stanowiących własność właściciela gruntu;
- wód podziemnych znajdujących się w tym gruncie.
Przy tym mowa tu o pobieraniu wody na potrzeby własnego gospodarstwa domowego lub własnego gospodarstwa rolnego.
Ponadto warunkiem jest, aby pobór wody nie przekraczał średniorocznie 5 m sześc. na dobę. W takim przypadku pobór wód, co do zasady, nie wymaga uzyskania pozwolenia wodnoprawnego.
Kiedy konieczne jest pozwolenie wodnoprawne?
Jeżeli pobór wody (m.in. u rolnika) wykracza poza granice zwykłego korzystania z wód – czyli na przykład przekracza limit 5 m sześc. na dobę lub służy celom innym niż potrzeby własnego gospodarstwa domowego czy rolnego – wtedy stanowi on usługę wodną w rozumieniu art. 35 ustawy Prawo wodne.
W rezultacie zgodnie z art. 389 pkt 1 tej ustawy, wymagane jest uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego. Aby je otrzymać, należy złożyć odpowiedni wniosek wraz z wymaganymi załącznikami.
Pobór wody u rolnika – studnia a obowiązki wodnoprawne
Wody Polskie zaznaczają ponadto, że prawo do zwykłego korzystania z wód nie oznacza automatycznie możliwości wykonania urządzenia wodnego bez wymaganych zgód. Przeciwnie, z obowiązku uzyskania pozwolenia wodnoprawnego lub dokonania zgłoszenia zwolnione jest jedynie wykonanie studni. I to takiej do poboru wód podziemnych na potrzeby zwykłego korzystania z wód, jeżeli głębokość ujęcia nie przekracza 30 metrów.
Zatem wykonanie studni głębszej niż 30 m wymaga już uzyskania pozwolenia wodnoprawnego. Jest ono również konieczne wtedy, gdy pobór realizowany jest w ramach usług wodnych, niezależnie od głębokości ujęcia.
Co grozi za uchybienia w korzystaniu z wód?
Za brak pozwolenia wodnoprawnego, gdy pobór wody u danego rolnika tego wymaga, grożą konsekwencje. Bo jeżeli w trakcie kontroli gospodarstwa Wody Polskie stwierdzą takie uchybienie, właściciel może otrzymać decyzję o zakazie korzystania z wód. Co więcej, taka decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności.
Dodatkowo korzystanie z wód i/lub wykonanie urządzenia wodnego bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego naraża gospodarza na karę:
- aresztu;
- ograniczenia wolności;
- grzywny.
Poseł: limit dla wielu gospodarstw niewystarczający
Kwestii poboru wody u rolnika dotyczy interpelacja posła Jarosława Sachajki (koło Demokracja), będąca konsekwencją docierających do niego licznych sygnałów. Bowiem rolnicy obawiają się, że zapowiadana abolicyjna legalizacja studni i urządzeń wodnych może w praktyce stać się administracyjną pułapką. A przecież ma być pomocą dla gospodarstw.
Jak zaznaczył poseł, rolnicy kwestionują model, w którym państwo zamiast wspierać ich w zatrzymywaniu wody na gruntach rolnych, zaczyna od formalności. Mowa tu o ewidencji, legalizacji, dokumentacji, operatach, limitach i potencjalnych przyszłych opłatach.
A przecież rolnik potrzebuje wody nie w ramach luksusu, lecz do produkcji żywności. Choćby do produkcji warzyw, owoców czy pasz. Tymczasem – według Sachajki – obecne przepisy traktują pobór wody na potrzeby gospodarstwa rolnego w sposób zbyt wąski. Limit zwykłego korzystania z wód na poziomie 5 m sześc. średniorocznie na dobę jest dla wielu gospodarstw całkowicie niewystarczający. Taka ilość w produkcji sadowniczej, warzywniczej czy ogrodniczej może nie wystarczyć nawet na realne zabezpieczenie niewielkiej powierzchni upraw.
Pobór wody – rolnik gospodarzem zasobu wodnego na swoim terenie?
„Rolnik, który posiada grunt, utrzymuje glebę, odpowiada za płodozmian, stan organiczny, meliorację, rowy, oczka wodne, zastawki i systemy nawodnieniowo-odwadniające, powinien być traktowany jako podstawowy gospodarz zasobu wodnego na swoim terenie” – stwierdził parlamentarzysta.
Natomiast – w jego ocenie – obecny model prawny robi jednak coś odwrotnego – odbiera rolnikowi poczucie sprawczości. I sprowadza go do roli petenta wobec administracji wodnej. Bo rolnik ma prosić o zgodę na korzystanie z wody, która znajduje się pod jego gruntem, choć bez tej wody nie jest w stanie prowadzić produkcji.
„Szczególnie niepokojące jest pytanie, dlaczego woda gruntowa w gospodarstwie rolnym nie jest traktowana jako zasób ściśle związany z własnością gruntu” – brzmi interpelacja.
Ponadto jej autor wskazał, że prawdziwym wyzwaniem nie jest sama ewidencja studni. Natomiast jest nim zatrzymanie wody w krajobrazie rolniczym. Zatem należy nie karać rolnika za wodę, lecz pomagać mu w jej zatrzymywaniu (także finansowo).
Po udzieleniu odpowiedzi przez ministerstwo rolnictwa na to wystąpienie, wrócimy do tematu.
Źródło: PGW Wody Polskie, Sejm.gov.pl
Przeczytaj również: Monitoring suszy rolniczej przejmie ARiMR?





