Copy LinkXFacebookShare

Ursus C-360 – nie bez wad, ale wciąż popularny

Ciągnik ten trwale wpisał się w krajobraz naszego rolnictwa, stając się drugim po C-330 rozpoznawalnym modelem z logo niedźwiedzia. Traktor ten, potocznie nazywany sześćdziesiątką, do dziś ma tyluż swoich zwolenników co przeciwników.

Nierzadko fani Ursusa C-360 zastanawiają się, ile jest w nim polskiej myśli technicznej? Dlaczego sięgnęliśmy po czechosłowacki wzorzec? Otóż impuls do nawiązania współpracy z Zetorem nadał premier rządu Władysław Gomułka. Będąc pod ogromnym wrażeniem zakładów tego producenta doprowadził do nawiązania ścisłej współpracy między obiema fabrykami. Powszechnie też było wiadomym, że ówczesny szef rządu nie wierzył w możliwości naszego przemysłu i negował dokonania polskich inżynierów. A jednocześnie nie mając wykształcenia ekonomicznego osobiście podejmował strategiczne dla kraju decyzje.

Tym samym w 1962 r. na szczeblu rządowym uzgodniono ze stroną czechosłowacką, iż produkcja Ursusa C-325 zostanie wstrzymana, a dalsze prace nad modelami traktorów C-336, C-342 i C-356 będą natychmiast zaniechane. Jednak ten pierwszy pozostał, a uratowały go masowe zgłoszenia o usterkowości pięciu tysięcy Zetorów 3011, jakie wówczas sprowadzono do Polski. Rządowi Władysława Gomułki trudno było wycofać się z zawartego porozumienia. Wobec tego postanowiono sfinalizować umowę na zakup dokumentacji ciągnika Zetor 4011, który w Polsce otrzymał oznaczenie jako Ursus C-4011. Od tej pory fabryka miała wytwarzać dwa niepowiązane ze sobą wyroby, co stanowiło dla Ursusa początek technologicznego i ekonomicznego koszmaru. Pozytywnym aspektem okazał się znaczny zastrzyk finansowy i związana z tym rozbudowa zakładu. Na przykład pojawiły się automatyczne obrabiarki do produkcji wielkoseryjnej. Powstały dwie nowe hale montażu podwozia oraz linii końcowej, jak również powiększono dział wytwarzania silników.

C-4011 do poprawki

Pierwszy C-4011 zjechał z taśmy montażowej w kwietniu 1965 r. Jego czterocylindrowy silnik generował moc 42 KM. Posiadał dwustopniowe sprzęgło, dwuzakresową skrzynię przekładniową pozwalającą uzyskać 10 biegów do przodu i dwa do tyłu. Z pewnością do nowoczesnych podzespołów tego ciągnika zaliczał się podnośnik hydrauliczny (Zetormatic) z automatyczną mieszaną i stałą regulacją głębokości pracy. Warto wspomnieć, iż dość wcześnie, bo w 1966 r. przygotowano model eksportowy o oznaczeniu C-350. Większość z tych traktorów malowano na kolor wiśniowy, połączony z szarym korpusem. Od wyrobu krajowego odróżniał się on kanciastą maską, która nawiązywała do obowiązujących ówcześnie trendów stylistycznych, a jej linię wykorzystano potem w modelach C-355 i C-360 oraz C-330.

Ursus C-4011 to przodek C-360, który opierał się na licencyjnej
dokumentacji Zetora 4011. Fot. Rafał Mazur
Ursus C-350, czyli eksportowa wersja C-4011 z nowoczesną linią maski. Do niektórych krajów rozwijających się traktor ten wysyłano w starym oblachowaniu (jak przy C-4011), ale z oznaczeniem C-350. Fot. Rafał Mazur

Jednak wracając do C-4011, to jego użytkownicy zgłaszali wiele zastrzeżeń dotyczących niektórych rozwiązań i jakości ciągnika. Mawiano, że model ten miał nieco więcej upadków niż wzlotów. Najbardziej awaryjne okazały się dwudrążkowy układ i przekładnia mechanizmu kierowniczego. Wiele krytycznych uwag zebrały również resorowane zwrotnice kół, które oprócz poprawy komfortu w transporcie generalnie ujemnie wpływały na pracę podnośnika z narzędziami przy ustawieniu automatycznej funkcji głębokości roboczej. Ponadto rozwiązanie to uniemożliwiało montaż ładowacza czołowego. Problemy sprawiały ponadto układ hamulcowy i smarowanie silnika.

Pierwszy stopień modernizacji

Uwagi zebrane od użytkowników dość szybko wpłynęły na wdrożenie znacznej liczby zmian konstrukcyjnych. Proces ten zapoczątkowano rok po rozpoczęciu produkcji. Jego zwieńczenie stanowiła wypuszczona w czwartym kwartale 1969 r. seria informacyjna 50 sztuk ciągników o oznaczeniu C-345. Na początku 1971 r., wraz z uruchomieniem produkcji seryjnej, symbol tego traktora przemianowano na C-355. Do najistotniejszych ulepszeń należy wymienić układ ssąco-wydechowy o zmniejszonych oporach przepływu powietrza i spalin. Dzięki niemu uzyskano niewielki wzrost mocy do 45 KM. Wraz z tym faktem nastąpiła też zmiana oznaczenia silnika z S-4001 na S-4002.

Kolejne modernizacje dotyczyły wdrożenia odśrodkowego filtra olejowego, jednodrążkowego układu kierowniczego z przekładnią śrubowo-kulkową, przeprojektowanego wspornika przedniej osi oraz usztywnienia odlewu bloku jednostki napędowej. Te dwie ostatnie zmiany umożliwiały montaż ładowacza czołowego. W układzie sprzęgania pojawił się zaczep wychylny. Zewnętrznie maska silnika C-355 nawiązywała do modelu C-350. Aby udowodnić trwałość nowego ciągnika i niejako odciąć się od złej opinii, w 1971 r. zorganizowano rajd o długości 14 tys. km, wiodący z Warszawy do Kuwejtu i z powrotem. Układ chłodzenia w tym egzemplarzu przystosowano do warunków tropikalnych. Dodatkowo ciągnik holował za sobą przyczepę mieszkalną dla załogi.

Ursus chciał go pożegnać

Już w 1971 r., czyli w momencie wprowadzenia do produkcji C-355 trwały dość zaawansowane prace nad drugim stopniem modernizacji (prototyp C-360). W ramach całościowej polityki zakładów Ursus traktor ten miał stanowić jedynie etap przejściowy do chwili uruchomienia w latach 1974-76 rodziny własnych ciągników serii U (U-300, U-500, U-700). Właściwie wraz ze zwieńczeniem prac konstrukcyjnych nad silnikami do tych modeli działania związane z drugim stopniem modernizacji oraz opracowywaniem dla niego bezpiecznej kabiny zostały wstrzymane.

Wraz z modelem C-355 Ursus chciał wyeliminować większość problemów trapiących jego poprzednika. Duży nacisk położono na wdrożenie nowego układu kierowniczego i nowej przedniej osi. Fot. Rafał Mazur

W okresie między wstrzymaniem produkcji C-355 a wprowadzeniem serii U planowano dostarczać przejściowe ciągniki o symbolu C-356 napędzane dedykowanym dla nowego typoszeregu silnikiem. W modelu tym zamiast jednostki napędowej S-4002 miał być zastosowany trzycylindrowy motor S-34 o mocy 45 KM. Według początkowych założeń wytwarzanie tego ciągnika planowano utrzymać najpóźniej do 1977 r., czyli do momentu wdrożenia U-500. Po wejściu decyzji nr 134/71 Prezydium Rządu z dnia 17 września 1971 r., zatwierdzającej program produkcji polskich traktorów serii U, wydawało się, iż utrzymanie C-355 zostanie definitywnie zakończone, a C-356 faktycznie będzie modelem tymczasowym.

Ekipa rządowa Edwarda Gierka, która przejęła władzę pod koniec 1970 r., stopniowo podcinała przyjętą strategię. W rezultacie decyzją nr 2/73 z dnia 3 stycznia 1973 r. anulowano poprzednią uchwałę, ukierunkowując rozwój przemysłu ciągnikowego na zakup licencji Massey Fergusona. Program produkcyjny do momentu uruchomienia licencyjnych traktorów miał być wypełniony ciągnikiem C-355 i jego zmodernizowaną wersją, czyli C-360. Tym samym powrócono do zaniechanych prac nad drugim stopniem modernizacji C-4011. W połowie 1975 r. ciągnik otrzymał oznaczenie C-355M. Zmiana ta wiązała się z „małą modernizacją”, która objęła układ hamulcowy oraz zastosowanie licencyjnego siedzenia DS-44 Grammer. Dodatkowo Ursus zaczął zalewać skrzynie przekładniowe olejem wielosezonowym Hipol-6, zamiast dotychczas stosowanego typu Lux. Miało to na celu wydłużyć interwał jego wymiany z 800 do 1600 mth.

W efekcie małej modernizacji powstał C-355M. Traktor ten posiadał poprawiony układ hamulcowy i licencyjne siedzenie Grammera. Fot. firmowe

Czy to nowa jakość?

W 1976 r. na taśmie montażowej pojawił się Ursus C-360, będący zwieńczeniem drugiego etapu modernizacji C-4011. Zakres zmian obejmował grupę silnika i jego osprzęt. W efekcie tych ulepszeń nastąpiło zwiększenie jego mocy do 52 KM, które uzyskano poprzez podniesienie maksymalnej prędkości jednostki z 2000 do 2200 obr./min. Zmieniono również sposób mocowania przeciwciężarów wału korbowego. Pod maskę trafił filtr powietrza o mniejszych oporach ssania. Zastąpiono odśrodkowy filtr oleju (tzw. bączek) filtrem wymiennym typu PP84. Również zmieniono rozrusznik na produkowany wg licencji Boscha o mocy 4 KM. Ursus C-360 otrzymał także chłodnicę o większej wydajności. Inne zmiany, występujące poza obrębem silnika, objęły wahliwy zaczep. Przeprojektowano go tak, aby możliwa była jego szybka wymiana na sztywny sprzęg do przeczep jednoosiowych. Wprowadzono zblokowaną pompę hamulcową z wyrównywaczem. C-360 otrzymał zunifikowane z Ursusem C-330 obciążniki przednie i tylne.

Oprócz tego ciągnik przeszedł kilka poprawek w zakresie technologii wytwarzania. Zmieniono obróbkę termiczną wału korbowego i wałka WOM. Ulepszono łożyskowanie skrzyni biegów, poprawiono również blokadę mechanizmu różnicowego oraz osprzęt instalacji elektrycznej.

Do uruchomienia pompy hydraulicznej należało załączyć WOM. To rozwiązanie należało do często wytykanych mankamentów tych ciągników. Fot. Rafał Mazur

Słabe punkty

Ursus C-360 przedstawiał duży postęp w stosunku do pierwowzoru C-4011. Jednak wciąż jego produkcja nie była ustabilizowana pod względem jakości. W 1977 r. słabymi punktami okazywały się cylinderki hamulcowe, przednie odrzutniki oleju, szybko zużywająca się i pękająca oś przednia. Jednocześnie Instytut Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa sygnalizował, że C-360 mimo modernizacji nie spełnia istotnego wymogu. Mianowicie nie posiada bezpiecznej kabiny o poziomie hałasu poniżej 80 dB. Ponadto usytuowanie dźwigni sterujących nadal nie zostało poprawione.

Powtarzające się uwagi użytkowników dotyczyły
zakleszczających się biegów i charakterystycznego
wycia, zwłaszcza na piątym przełożeniu. O komforcie
w kabinie FMR Kunów nie było mowy. Nie spełniała
ona wymagań kabotażowych, a hałas w jej wnętrzu
przekraczał 90 dB.

Jeden z ostatnich egzemplarzy Ursusa C-360
z połowy 1987 r. Posiada on barwy eksportowe, które
na początku lat 90. zeszłego wieku weszły
do standardowej kolorystyki odmiany 3P.

W odpowiedzi na tego typu sygnały w 1977 r. Zakład Doświadczalny Ciągników Rolniczych (ZDCR) Ursus przygotował zmodernizowaną wersję C-360M, która jednak nie weszła do produkcji. Warto jeszcze wspomnieć, że poczynając od modelu C-355 dostarczano na krajowy rynek odmiany transportowe. Traktory te wyróżniał brak ramion podnośnika oraz jego sterowania. Posiadały one natomiast standardowy rozdzielacz hydrauliki zewnętrznej. Wersje te oznaczono odpowiednio symbolami C-355-T, C-355M-T oraz C360-T.

Przekładnia Trimat

Cofnijmy się do 1969 r., gdy pracownicy Katedry Politechniki Warszawskiej zainspirowani patentem profesora Edwarda Habicha, dotyczącym wzmacniacza momentu przeznaczonego do zastosowania w ciągnikach rolniczych, przystąpili do zaprojektowania własnej konstrukcji pod kątem zastosowania jej w prototypie C-360. Grupa konstruktorów w składzie: Bogumił Szwabik, Andrzej Górny i Zbigniew Szydelski opracowała trzystopniowy powershift pod nazwą Trimat. Przekładnia ta realizowała założenie, które profesor rekomendował jako kluczowy wymóg nowoczesności ciągnika, czyli możliwość zmiany biegów pod obciążeniem, bez przerwy w przekazywaniu napędu. Został on oparty na mniej skomplikowanym układzie w stosunku do jednostki Edwarda Habicha. We współpracy z ZDCR Ursus wzmacniacz wykonano w dwóch egzemplarzach, które następnie zostały zamontowane w dwóch prototypach C-360. Ciągniki te skierowano do oceny stanowiskowej w 1970 r.

Następnie badania prowadzone w terenie wykazały, iż nastąpił wyraźny wzrost wydajności pracy traktora. Wiadomo, że prototyp został zaprezentowany przez dyrektora ZDCR Ursus Bogumiła Bajdeckiego delegacji Biura Politycznego PZPR z Władysławem Gomułką na czele w lipcu 1969 r. Wizytowała ona wówczas halę nr 67 z okazji uruchomienia produkcji seryjnej modelu C-385.

23% wadliwych ciągników

Podpisana w 1974 r. licencja na ciągniki Massey Fergusona obejmowała również gamę trzy- i czterocylindrowych silników Perkins. W związku z tym Ursus podjął pierwszą próbę zastąpienia w C-355 jednostki S-4002 czterocylindrowym motorem angielskim A4.236 o mocy 60 KM. Traktor ten oznaczony został symbolem C-355P.

Warto również wspomnieć, iż w celach porównawczych zbudowano model C-355D z czterocylindrowym chłodzonym powietrzem silnikiem Deutz. Tego rodzaju próby miały na celu sprawdzenie parametrów pracy i trwałości układu napędowego, sprzężonego z jednostkami innymi niż oryginalne. Ciągniki te, do czasu uruchomienia licencji, mogły mieć znaczenie przy sprzedaży krótkich serii, oferowanych dla zagranicznych nabywców. Jednak ślimaczący się proces wdrażania i rozbudowy zakładów sprawiał, iż jeszcze na początku lat 80. zeszłego wieku nadal nie produkowaliśmy w całości silników Perkinsa, a tym bardziej całych traktorów Massey Ferguson. Niekorzystna sytuacja wpłynęła na korektę wcześniejszych założeń. Znalazło to odzwierciedlenie w podjętej przez Radę Ministrów w lipcu 1981 r. uchwale dotyczącej rozwoju produkcji ciągników.

Uchwała Rady Ministrów z 1981 roku

Jeden z punktów uchwały stanowił o kontynuacji wytwarzania C-360 i C-330, ale również został rozszerzony o wdrożenie ich odmian z silnikami Perkinsa. Tym samym przygotowano C-360 4P z czterocylindrowym motorem A4.236 o mocy 60 KM i C-360 3P z trzycylindrową jednostką AD3.152 o mocy 47 KM. Ten ostatni wszedł do produkcji w drugiej połowie 1981 r. Początkowo w C-360 3P montowano oryginalne silniki, które od 1986 r. zastąpiła ich polska wersja AD3.152UR.

Mimo że opracowano dwa warianty C-360 z trzy- i czterocylindrowymi silnikami Perkinsa, to do seryjnej produkcji wszedł tylko ten pierwszy. Posiadacze ciągników 3P uważali, iż silnik ten niezbyt pasuje do przekładni poczciwej sześćdziesiątki. Fot. Rafał Mazur

Powtarzającą się wadą konstrukcyjną, która od początku trapiła adaptowany do C-360 motor Perkinsa, okazało się połączenie sprężarki z alternatorem. Generalnie rolnicy przejawiali małe zainteresowanie odmianą 3P, gdyż często występowały w nich awarie. Ich jakość dramatycznie pogorszyła się w drugiej połowie lat 80. minionego wieku. Przykładowo w pierwszym kwartale 1987 r. Państwowa Inspekcja Techniczna Rolnictwa zakwestionowała jakość 23% ciągników C-360 3P. Również opinie użytkowników pod kątem tego traktora okazywały się skrajnie różne, a dominowała ta, iż charakterystyka silnika niezbyt pasuje do przekładni w C-360.

Odmiany eksportowe i 4×4

Na początku 1980 r. Ursus rozpoczął produkcję modelu C-362, stworzonego na bazie C-360. Możliwe, że punktem wyjścia dla tej odmiany stał się wspomniany C-360M. Początkowo był on oznaczany jako C-360 z kabiną. Jednak zakres zmian obejmował znacznie szerszy obszar niż zastosowanie bezpiecznego miejsca pracy operatora.

Eksportowa wersja C-362 na rynku krajowym nie dość, że była trudno osiągalna, to wymagała solidnej dopłaty. W 1985 r. taki ciągnik kosztował 1 230 000 zł. Podczas gdy za Ursusa C-360 należało wyłożyć około 800 000 zł.
Fot. Rafał Mazur

Jak informował w latach 80. ubiegłego wieku magazyn „Traktor”, ciągnik ten powstał jako wersja przeznaczona głównie na rynek skandynawski. Do Polski kierowano nieliczne partie tych pojazdów, wyłącznie z odrzutów eksportowych. Były to zatem egzemplarze posiadające jakieś wady produkcyjne, które za granicą je dyskwalifikowały. W Ursusie C-362 zrealizowano większość postulowanych zmian, które nie trafiły do krajowego modelu. Mianowicie wyróżniał się on przeszkloną i całkowicie szczelną kabiną, zaprojektowaną tak, aby spełniała zagraniczne normy hałasu oraz wymagania kabotażowe. Zmieniona została również maska, którą upodobniono do tej z ciągnika C-385. Dzięki temu C-362 wyglądał nowocześnie. We wnętrzu kabiny znajdowała się płaska podłoga i całkowicie zmieniona deska rozdzielcza, natomiast dźwignia zmiany biegów trafiła na środek podłogi.

Pierwsze wydania C-362 posiadały przednie światła zamocowane na bokach maski. Następnie instalowano je na środku atrapy chłodnicy. W pewnym momencie zaczęto montować reflektory o kształcie prostokątnym, co ówcześnie nadało C-362 nowoczesną sylwetkę. Przy czym egzemplarze z okrągłymi i prostokątnymi lampami powstawały przez jakiś czas równolegle. Z elementów poprawiających komfort pracy należy wymienić hydrostatyczny układ kierowniczy, nagrzewnicę i układ nawiewów wnętrza. W stosunku do C-360 ciągnik różnił się również zastosowaniem wydajniejszej pompy hydraulicznej. Ursus C-362 posiadał dwa baki paliwa po 30 l umieszczone pod podłogą, osobny wskaźnik poziomu paliwa oraz wydajniejszy układ pneumatyczny z dwoma zbiornikami.

Rynki zagraniczne

Na większość rynków zagranicznych traktor ten trafiał pod oznaczeniem Ursus C-362 lub C-362 de luxe. W Holandii występował również jako Ursus Bison C-362 lub Ursus Bison 60-35. Co ciekawe, pojawiła się rzecz niemożliwa do zrealizowania przez ogromnego molocha, jakim był Ursus. Mianowicie zastosowanie przedniego napędu we Włoszech realizowała firma Stegagno Industriale, wyposażając C-362 w osie marki Carraro. W 1987 r. wraz z zaniechaniem produkcji C-360, który stanowił bazę dla C-362, zakończono jego wytwarzanie. Należy jeszcze dodać, iż podobnie jak w przypadku C-360 4P opracowano prototypowy wariant C-362 4P z czterocylindrowym silnikiem Perkinsa. Łącznie powstało niewiele, jak na ówczesne możliwości Ursusa, bo tylko 1674 egzemplarze podstawowej wersji C-362. Sugeruje to, iż produkcja w przypadku tego modelu przybierała cechy osobnego montażu. Skala z pewnością była podyktowana liczbą zamówień od zagranicznych odbiorców, a nie jak w przypadku krajowych ciągników rozdzielnikiem.

Im młodszy, tym bardziej hałasuje

Oczywiście w połowie lat 80. zeszłego wieku Ursus C-360 oraz jego odmiana 3P były już ciągnikami o przestarzałej konstrukcji. Uciążliwą cechę tych traktorów stanowiła głośna praca skrzyni biegów, przekładni głównej i zwolnic. Trzeba przyznać, że rozwiązania układu napędowego, sięgające końca lat 50. minionego stulecia nie pozwalały uzyskać cichszych kół zębatych. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na poziom hałasu okazał się znacznie wyeksploatowany park maszynowy Ursusa i związane z tym trudności w odpowiednim utrzymaniu precyzji wykonania przekładni. Tym bardziej że koła zwolnic o dużych wymiarach były trudniejsze technologicznie do budowy w takiej klasie dokładności, jak mniejsze koła.

Do zalet silnika S-4003 należy zaliczyć łatwość serwisowania i stosunkowo niski koszt napraw. Na przykład zastosowanie osobnych głowic ułatwia zlokalizowanie uszkodzonej uszczelki oraz wykonanie remontu pojedynczego elementu. Fot. firmowe

To samo dotyczyło przekładni głównej. W efekcie im młodszy C-360, tym bardziej hałasował jego tylny most. Ogromną bolączką C-360 oraz C-360 3P był w tamtym czasie brak odpowiednich kabin. Sytuacja nieco polepszyła się po 1986 r., gdy ciągniki poza fabryką zaczęto doposażać w wyroby produkcji FMR Kunów lub Spomasz Sokółka. Urządzenia ogrzewcze pobierające ciepłe powietrze od tunelu chłodnicy, zwane popularnie „centralkami”, stanowiły dodatkowy element tych kabin.

Wciąż popularny

Z dniem 30 czerwca 1987 r. (podawana jest również data 1 lipca 1987 r.) zakończono wytwarzanie ciągnika C-360. Oficjalnym powodem okazały się duża wadliwość i kiepska jakość wykonania. W związku z tym IBMER nie przedłużył ważności świadectwa kwalifikacji jakości. Jednak odmianę 3P produkowano nadal. Na przykład w 1988 r. wypuszczono aż 20 tys. sztuk. Od sierpnia następnego roku zrezygnowano ze stosowania dwóch akumulatorów na rzecz jednego, montowanego z przodu ciągnika. Zmieniony został również układ zaczepowy i wzmocniono hydraulikę. Produkcja odmiany 3P dobiegła końca w 1993 r. w ramach strategii zastępowania rodziny ciągników C wyrobami licencyjnymi Massey Ferguson.

Z dzisiejszej perspektywy, choć wytwarzanie Ursusa C-360 dobiegło końca ponad trzy dekady temu, to bez problemu są dostępne (choć o różnej jakości) części zamienne. Mimo wiekowej konstrukcji w wielu gospodarstwach jest on wciąż normalnie eksploatowany i jeszcze przez długi czas będzie spełniał swoją rolę. Ma wady, ale przy jego zaletach użytkownicy nie zwracają na nie aż tak uwagi. Wśród plusów tego ciągnika należy wymienić łatwość w naprawie. Nie zapominajmy, iż model ten, choć wywodził się od Zetora 4011, to liczba zmian konstrukcyjnych wdrożonych przez inżynierów z Ursusa była znaczna. Tym samym posiada on duży wkład polskiej myśli technicznej.

Źródło: miesięcznik „Rolniczy Przegląd Techniczny” – wydanie wrzesień 2025 r.

Zobacz nas w Google News

zbiór kukurydzy na ziarno, kukurydza
Uprawa

Zbiór kukurydzy na ziarno – o czym warto pamiętać?

rzepak, plantacja rzepaku, uprawa
Uprawa

Kiła kapusty w rzepaku – porażone stanowisko to koniec uprawy?

Niskie ceny tuczników wyzwaniem, ceny tuczników, rynek trzody chlewnej, opłacalność produkcji świń, ceny skupu świń, rynek wieprzowiny
Hodowla

Niskie ceny tuczników wyzwaniem dla polskich hodowców