Rolnicy: kto może, niech sprzedaje stada i ratuje, co się da

Resort rolnictwa w odpowiedzi na problemy rolników, którzy utrzymują stada zwierząt, deklaruje gotowość do wdrożenia rozwiązań systemowych. Chodzi np. o współfinansowane z budżetu państwa ubezpieczenia od spadku cen. Ale farmerzy twierdzą, że zaufanie na wsi do takich obietnic się kończy.
W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) odbyło się w miniony piątek (3 lipca 2026 r.) spotkanie z producentami trzody chlewnej oraz przedstawicielami zakładów przetwórczych. Przewodniczył mu minister Stefan Krajewski.
Hodowcy o niskich stawkach za żywiec i podziale marż
Jak relacjonuje ministerstwo, podczas dyskusji rolnicy mający stada trzody przedstawili sytuację w swoich gospodarstwach. Przede wszystkim narzekali, że obecne stawki skupu żywca nie pokrywają kosztów paszy oraz zakupu warchlaków, co grozi likwidacją stad. Ponadto zgłosili również problem zaniżania cen na polskim rynku w stosunku do giełdy niemieckiej. Do tego zwracali uwagę na brak równego podziału marży między rolników, przetwórców, a najogólniej określając – handel. Dodatkowo omówiono straty w pogłowiu wywołane falami upałów oraz ograniczenia finansowe związane z afrykańskim pomorem świń (ASF).
Ponadto dane rynkowe i swoje kłopoty zaprezentowała strona przetwórcza, w tym firma Animex. Chodziło o mechanizmy kształtowania cen oraz struktury krajowego uboju.
Ubezpieczenia od spadku cen receptą dla utrzymania stad?
„Minister Stefan Krajewski, po wysłuchaniu postulatów rolników, zaznaczył, że resort nie ma prawnych możliwości bezpośredniego ustalania cen na wolnym rynku” – czytamy w relacji MRiRW zamieszczonej w mediach społecznościowych.
Jak z niej wynika, szef resortu zadeklarował gotowość wdrożenia rozwiązań systemowych. Takich, jak współfinansowane z budżetu państwa ubezpieczenia od spadku cen na wzór rozwiązań amerykańskich. Ponadto mówił o wsparciu gospodarstw w dywersyfikacji dochodów poprzez produkcję energii z gnojowicy. Minister zapowiedział również podjęcie prac nad uszczelnieniem wydatków funduszy promocji oraz kontynuowanie rygorystycznych kontroli surowca na granicach przez podległe mu inspekcje.

Jednocześnie MRiRW zapewnia, że wnioski ze spotkania będą przedmiotem dalszych analiz jego departamentów merytorycznych oraz Głównego Inspektoratu Weterynarii.
Rolnicy: „kto może, niech sprzedaje stada i ratuje, co się da”
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR) w komentarzu pisze o m.in. bierności resortu i uprawianiu „PR”. „Jak myślicie ilu hodowców trzody chlewnej zlikwiduje produkcje do końca roku?” – pyta retorycznie zrzeszenie.
Jak przekonuje, rolnicy mówią dziś wprost:
- „to koniec hodowli”;
- „nie zadłużajcie się”;
- „kto może, niech sprzedaje stada i ratuje, co się da”.
„Tak wygląda rzeczywistość na wsi po kolejnych rozmowach bez konkretów” – ocenia OOPR.
Według niego, problem nie polega już na różnicy zdań z resortem. Bo tak naprawdę problemem jest obecnie brak zaufania do niego. Co więcej, na wsi – w ocenie OOPR – coraz mniej osób w wierzy w takie deklaracje, bo za słowami nie idą decyzje, które realnie zmieniają sytuację gospodarstw. Zatem gdy hodowcy ograniczają produkcję albo całkiem z niej rezygnują, „opowieści” o strategiach brzmią jak oderwane od rzeczywistości.
Źródło: MRiRW, OOPR
Przeczytaj również: Badania w rzeźniach – KRL-W: smartfon nie zastąpi lekarza.





