Copy LinkXFacebookShare

Ślad węglowy w rolnictwie – jak odnaleźć się w systemie net zero?

zboże, pszenica
Uprawa zbóż w obliczu nowych wymagań klimatycznych to wyzwanie. W nowej rzeczywistości gospodarczej ślad węglowy w rolnictwie będzie ważnym wskaźnikiem decydującym o konkurencyjności gospodarstw. Fot. Magdalena Kowalczyk

Jeszcze kilka lat temu cele klimatyczne, raportowanie ESG i dekarbonizacja były sprawami nieszczególnie zajmującymi rolników. Dziś środowiskowe ambicje Unii Europejskiej i idąca za nimi nowa logika Wspólnej Polityki Rolnej wrzucają rolnictwo w sam środek „Fit for 55”. Wymogi sektora finansowego, nacisk sieci handlowych, ślad węglowy w rolnictwie wywierają presję na gospodarstwa, które coraz częściej będą musiały udowodnić, że potrafią wpisać się w system gospodarki net zero.

8 kwietnia br. posłowie z Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego (AGRI) dyskutowali nad nowymi ramami monitorowania wydatków i wyników w proponowanym przez Komisję Europejską budżecie UE na lata 2028-2034. W unijnych dyskusjach coraz wyraźniej akcentuje się bowiem potrzebę precyzyjnego mierzenia tego, jak wdrażane praktyki będą przekładać się na ślad węglowy w rolnictwie.

W przeciwieństwie do poprzednich budżetów, w których odrębne polityki, jak np. Wspólna Polityka Rolna, miały własne budżety przeznaczone do realizacji własnych celów, nowy budżet UE ma być podporządkowany odgórnie określonym celom całej Unii. Jednym z tych celów jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do roku 2050. W związku z tym Komisja Europejska chce, by w przyszłym budżecie środki były powiązane z osiąganiem określonych celów i z tego okresowo rozliczane – na zasadzie „kamieni milowych”, znanej już z KPO.

Podczas posiedzenia AGRI mówiła o tym dyrektor Elisabeth Werner z DG AGRI. Podkreślała przy tym, że 43 proc. środków WPR ma być przeznaczane na cele środowiskowe i klimatyczne. Natomiast państwa członkowskie mają być regularnie rozliczane z efektów tych wydatków.

Produkcja żywności nie jest wyłącznym celem rolnictwa

Parlament Europejski nie sprzeciwia się idei nowego budżetu UE. Widać to wyraźnie w wyborze sprawozdawcy komisji AGRI do opinii o rozporządzeniu „Ustanowienie ram monitorowania wydatków budżetowych i wyników oraz innych zasad horyzontalnych dotyczących programów i działań Unii – w ramach kompleksowego „pakietu wieloletnich ram finansowych na lata 2028-2034”.

Sprawozdawcę w danej sprawie w PE wybierają koordynatorzy frakcji politycznych. W tym przypadku wybór padł na Marię Noichl, przedstawicielkę Socjalistów i Demokratów. Noichl nie tylko poparła ogólny kierunek proponowany przez Komisję, ale uznała, że to za mało – stwierdziła, że na cele środowiskowe powinno się przeznaczać 50 proc. środków przeznaczonych na rolnictwo. W jej ocenie elementem tych zmian powinno być zmniejszenie presji na klimat, jaką generuje m.in. ślad węglowy w rolnictwie. Rolnictwo bowiem, w perspektywie S&D, nie służy już wyłącznie produkcji żywności. A nawet nie jest to jego zasadniczym celem.

Tak, WPR ma wspierać rolników europejskich. WPR ma na celu zaspokojenie głodu obywateli. Ale dla nas rolnictwo to nie tylko zaspokajanie głodu. Rolnictwo powinno przyczynić się do bioróżnorodności, do ochrony wód gruntowych itd. Na tym polega wielofunkcyjność rolnictwa. To jest nasza podstawa działania w Europie – mówiła Maria Noichl.

Maria Noichl powiedziała wprost, że jeśli Unia nie będzie w stanie wykazać, że rolnictwo realizuje tę wielofunkcyjność, to w przyszłych wieloletnich ramach finansowych pieniędzy dla rolnictwa może być mniej.

Warto jednak zauważyć, że ten kierunek nie znalazł poparcia frakcji centrowych i prawicowych Parlamentu Europejskiego. W dyskusji podkreślano przede wszystkim bezpieczeństwo żywnościowe, konkurencyjność i sprzeciw wobec dalszego zaostrzania wymogów klimatycznych.

Scope 3 schodzi na gospodarstwo

W Brukseli coraz więcej dyskutuje się na takie tematy jak ślad węglowy w rolnictwie i cele środowiskowe po roku 2027. Ale dążenie do osiągnięcia celu ogólnego UE, czyli neutralności klimatycznej do roku 2050 jest już dziś odczuwalne w sektorze rolno-spożywczym.

Prezeska Stowarzyszenia ESG Impact Network, CEO i założycielka agencji Go Green Strategy and Communication Aleksandra Majda zwraca uwagę na pojęcie Scope 3. Do raportowania ESG i dekarbonizacji zobowiązuje się duże firmy – sieci handlowe i banki. Współpracując z rolnikami, formalnie zwolnionymi z tego obowiązku, oczekują współpracy w redukcji emisji w łańcuchu wartości.

Pakiet Omnibus I ograniczył formalny obowiązek raportowania kwestii środowiskowych do największych przedsiębiorstw, ale nie zmienia to zasadniczego kierunku rynku. Kluczowym pojęciem jest dziś Scope 3, czyli emisje w łańcuchu wartości. To oznacza, że sieci handlowe, przetwórstwo i inne duże podmioty objęte obowiązkami raportowymi. Aby rozliczyć własne zobowiązania, muszą pozyskiwać coraz bardziej precyzyjne dane od swoich dostawców. W praktyce zdolność do przedstawienia wiarygodnych informacji o emisyjności produkcji staje się elementem oceny partnera biznesowego – podkreśla Aleksandra Majda.

Dostawca, który takich danych nie ma, zaczyna przegrywać z tym, który potrafi je przedstawić – mówi wprost ekspertka. Już teraz jedna z dużych sieci handlowych oczekuje od swoich dostawców wyznaczenia własnych celów klimatycznych do pierwszego kwartału 2027 r. Równolegle silna presja płynie z sektora finansowego.

W efekcie dane o emisjach i wpływie gospodarstwa na środowisko przestają być wyłącznie kategorią regulacyjną, a stają się elementem wiarygodności biznesowej: wpływają jednocześnie na dostęp do kontraktu i do finansowania. W niedalekiej przyszłości informacja o śladzie węglowym ma być dla rynku równie użyteczna jak dziś dane o jakości, pochodzeniu czy sposobie produkcji – wyjaśnia prezeska Stowarzyszenia ESG Impact Network.

Ślad węglowy w rolnictwie – brak danych barierą

Podobnie widzi to Paweł Zakrzewski, członek Zarządu Zakłady Mięsne Zakrzewscy. Zwraca on uwagę, że system już dziś zaczyna wymuszać konkretne zachowania po stronie producentów i dostawców. Presja nie ma jeszcze całkowicie sformalizowanego charakteru, ale rynek wyraźnie przesuwa się od deklaracji do danych liczbowych.

Już dziś widzimy, że wymagania związane z ESG niosą za sobą konkretne obowiązki. Dziś jeszcze nie zostało to do końca prawnie uregulowane. Rynek pozostaje w stanie niepewności i oczekiwania. Zauważamy większą presję ze strony banków, sieci handlowych i partnerów zagranicznych. Coraz częściej oczekują oni danych numerycznych, a nie tylko deklaracji. Liczą się mierzalne wskaźniki. Definicja partnera biznesowego się zmienia – oprócz jakości produktu liczy się również sposób jego wytworzenia. Dziś brak danych o śladzie węglowym nie jest jeszcze bezwzględną barierą. Ale jesteśmy bardzo blisko momentu, w którym stanie się to standardem – mówi Paweł Zakrzewski.

Ten moment nastąpi w perspektywie kilku lat. Gospodarstwa, które nie będą w stanie przedstawić wiarygodnych danych o emisyjności swojej produkcji, znajdą się w sytuacji, w której niezależnie od jakości surowca będą mieć ograniczony dostęp do rynku.

Branża mięsna nie jest do tego dobrze przygotowana. Problemem jest brak jednolitych narzędzi raportowania śladu węglowego w sposób transparentny i jednorodny. W ocenie eksperta nieodzowny jest w tym przypadku dialog organizacji branżowych i instytucji rządowych. Cel: wypracowanie odpowiedniej metodologii, baz danych i narzędzi, które pozwolą polskiemu rolnictwu raportować w sposób porównywalny i obronić swoją konkurencyjność.

WPR, cele klimatyczne i ślad węglowy w rolnictwie

Przyszła Wspólna Polityka Rolna nie będzie już polityką wspierania produkcji żywności i dochodowości gospodarstw. Wpisanie środków WPR do Planów Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, gdzie znajdą się razem z pieniędzmi na wiele innych celów, pokazuje jasno, że rolnictwo będzie tylko jednym z działów gospodarki UE. Jednym z głównych celów Unii jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Temu celowi podporządkowywana jest cała gospodarka, również rolnictwo. Na razie Komisja chce, by na cele środowiskowo-klimatyczne przeznaczać mniej niż połowę środków WPR. W Parlamencie Europejskim są jednak politycy, którzy chcą więcej. Choć większość komisji AGRI jest dziś temu przeciwna, wiemy dobrze, że kropla drąży skałę. Jeszcze 20 lat temu nikt nie mówił, że rolnicy mają przede wszystkim dbać o bioróżnorodność. Za 20 lat mogą się stać przede wszystkim strażnikami lokalnej przyrody.

Źródło: miesięcznik „Przedsiębiorca Rolny” – wydanie maj-czerwiec 2026 r.

Przeczytaj również: Drony rolnicze na nowych zasadach

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Kategoria „B” nie wystarczy. Ciągnik z opryskiwaczem na parkingu

ASF, ASF w chlewni, bioasekuracja, trzoda chlewna, hodowla świń, afrykański pomór świń, Polskie Stowarzyszenie Bioasekuracji
Aktualności

ASF w chlewni. Hodowcy muszą pilnie sprawdzić bioasekurację

Olimpiada

Podsumowanie finału centralnego XLIX edycji  OWiUR – nagrody dla najlepszych olimpijczyków