Copy LinkXFacebookShare

Zagrożone morza i oceany na całym świecie. Ekolodzy biją na alarm

Ekosystemy morskie i przybrzeżne są poważnie zagrożone a presja na nie systematycznie wzrasta. Jeśli nie odwrócimy tej tendencji konsekwencje będą znaczące – również dla bezpieczeństwa, dobrobytu i sposobu życia dla setek milionów ludzi – alarmuje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF w najnowszym raporcie "Living Blue Planet".

Tegoroczny Living Blue Planet Report koncentruje się na informacjach dotyczących środowiska morskiego. Bazując na zebranych informacjach naukowych, przedstawiono alarmujące dane wraz z apelem o podjęcie działań mających przywrócić nasze oceany do zdrowia.

– Człowiek wywiera coraz większą presję na morza i oceany – mówi Anna Sosnowska z WWF Polska. – Rośnie średnia konsumpcja ryb przypadająca na jednego mieszkańca. O ile w 1960 roku było to niecałe 10 kilogramów, w 2012 roku zjadaliśmy już 19,2 kilogramy ryb. W rezultacie w ciągu ostatnich 40 lat liczebność populacji ryb, poławianych przez ludzi, oraz morskich kręgowców zmniejszyła się o połowę. Dane są alarmujące – jeden na cztery z gatunków rekinów i płaszczek jest zagrożony wyginięciem, głównie z powodu przełowienia. 29 procent zasobów ryb już zostało wyeksploatowanych – zaznacza.

Połowy ryb odpowiadają jednocześnie za spadek populacji innych gatunków. Przyłów morskich ssaków, czyli przypadkowe złowienie w sieci rybackie, dotyczy również Bałtyku, gdzie występuje krytycznie zagrożona wyginięciem bałtycka populacja morświna, jedynego krewniaka delfina, stale występującego w naszym morzu.

Powodem do niepokoju jest również zanieczyszczenie mórz i oceanów. Trafiają do nich plastikowe odpady, które ulegają rozpadowi i kumulują się w morskich organizmach. Wstępne szacunki mówią o tym, że ponad 8 milionów ton odpadów z tworzyw sztucznych trafia każdego roku do akwenów morskich.

– Można przypuszczać, że skala tego problemu jest znacznie większa – tłumaczy Marta Kalinowska z WWF Polska. – Mikroplastik, który dociera do mórz i oceanów, pochodzi nie tylko z odpadów bezpośrednio wyrzuconych do wody. Znajduje się też w odzieży, którą pierzemy, i wielu innych produktach codziennego użytku – podkreśla.

Do mórz trafia też szereg innych zanieczyszczeń . Są wśród nich związki azotu i fosforu, które odpowiadają za zakwity sinic, znane nam z polskiego wybrzeża. Spłukiwane z lądu, trafiają rzekami do morza i powodują proces polegający na przeżyźnieniu morza, a w rezultacie tego prowadzą do powstawania martwych stref na dnie morza. Jednocześnie oceany sa niewystarczająco chronione – zaledwie 3,4 procent podlega ochronie.

– Wzrasta też ruch statków – twierdzi Kalinowska. – W ciągu ostatnich dwóch dekad wzrósł aż czterokrotnie. Podobne zjawisko obserwujemy na Bałtyku. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że średniej wielkości statek wycieczkowy, przewożący około 2 tysięcy pasażerów, w czasie tygodniowego rejsu, wytwarza 795 tysięcy litrów ścieków i 500 litrów substancji niebezpiecznych oraz 8 ton śmieci – zaznacza.

Ekolodzy podkreślają, że "mamy ostatnią szansę na uratowanie mórz i oceanów".

Co należy zrobić? W tym celu trzeba wyeliminować szereg zagrożeń, o których informuje najnowszy raport WWF. Już samo zwiększenie powierzchni morskich obszarów chronionych do 30 procent mogłoby wygenerować zyski nawet do 920 miliardów dolarów w okresie od 2015 do 2050 roku.

Warto o tym pamiętać, szczególnie, że obecnie ryby stanowią główne źródło białka dla 3 miliardów osób, a rybołówstwo i akwakultura zapewniają źródło utrzymania dla 10-12 procent ludzi na Ziemi. Obecne korzyści ekonomiczne, które mamy dzięki morzom i oceanom szacowane są na 2,5 mld dolarów rocznie. Warto utrzymać ten zysk poprzez zwiększenie naszego zaangażowania w ochronę mórz i oceanów.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!