Hodowcy czekają na konkretną pomoc
bydlo_mleczne_krowy.jpg
Projekt CGen inbred został zaakceptowany przez zarząd Eurogenomics i otrzyma całą bazę genotypów buhajów europejskich. Foto_Remigiusz Kryszewski
Zarówno Unia Europejska, jak i nasze państwo oblały egzamin po zniesieniu kwotowania produkcji mleka. Te błędy na własnym karku odczuwają hodowcy krów mlecznych. A tak przecież nie może być – grzmi Bogdan Michalski.
Hodowca bydła z powiatu płońskiego na Mazowszu uważa, że zapowiadana unijna pomoc dla branży mleczarskiej raczej okaże się niewystarczająca.
– Czytałem, że do niewyprodukowanego mleka mają płacić po 60 groszy za litr. No to się to zupełnie nie kalkuluje. Zwierzęta trzeba dalej utrzymywać i karmić, wszystko sporo kosztuje – zaznacza rolnik.
Podpowiadamy, że prawdopodobnie każde państwo członkowskie będzie mogło dołożyć kolejne ok. 60 groszy w ramach tej pomocy.
– Czyli razem byłoby 1 zł 20 groszy. No to już byłby jakiś rozsądny poziom wsparcia dla nas. Liczę, że polskie władze na taką dokładkę się zdecydują. I wdrożą jeszcze inne działania. Inaczej kryzysu w rodzimym mleczarstwie się nie zażegna. A przecież to tradycyjna dziedzina w naszym rolnictwie – mówi Michalski.
Prowadzący swoje gospodarstwo w powiecie przasnyskim (woj. mazowieckie) Andrzej Wierzbicki także mocno liczy na szeroki front wsparcia dla producentów mleka.
– W gronie kolegów mówiliśmy o tym, że wobec takiej zapaści Unia powinna zastosować dodatkowe dopłaty bezpośrednie dla hodowców bydła. Poza tym trzeba by na przykłada także podnieść ceny skupu interwencyjnego dla produktów mlecznych. To odczułaby cała branża – podpowiada nasz rozmówca.
Hodowcy podkreślają zgodnie, że nie wyobrażają sobie redukowania działalności swoich gospodarstw w dłuższej perspektywie. Bo swego czasu byli przez władze unijne i krajowe zachęcani do rozwoju, do korzystania z pieniędzy na inwestycje, a nawet do brania kredytów na te cele.
– Rolnicy postawili nowe obory, zmodernizowali stare budynki, nakupili sprzętu. Co z tym teraz robić? Te inwestycje muszą na siebie pracować, bo w większości przypadków trzeba za nie spłacać kredyt – mówi Bogdan Michalski.
W opinii producentów mleka, trzeba robić więcej na poziomie władz krajowych, aby promować spożycie tego surowca i przetworów na rynku polskim, a także intensywniej działać na rzecz zwiększenia eksportu. To może być – ich zdaniem – droga do odzyskania dobrej kondycji przez mleczarską branżę.
