Reklama

Challenger MT765D na Mazurach
challenger_mt765d
Układ jezdny ciągników Challenger wyposażony jest w amortyzację. fot_Tomasz Towpik
W dużych gospodarstwach coraz częściej pojawiają się narzędzia uprawowe, z którymi nawet najmocniejsze ciągniki kołowe nie mogą sobie poradzić. Wyjściem z tej sytuacji jest kompaktowy ciągnik gąsienicowy.
Witold Ponpus, gospodarujący na 900 ha w okolicy miejscowości Odryty w województwie warmińsko-mazurskim, po zakupie agregatu Horsch Tiger 5 MT zauważył, że jego ciągniki kołowe o mocy 340 KM nie radzą sobie z osiągnięciem prawidłowej prędkości roboczej podczas pracy z nim. Postanowił, że kolejny ciągnik, którego zadaniem będzie właśnie współpraca z Tigerem, zamiast kół będzie miał gąsienice. Dlatego do przetestowania w jego gospodarstwie trafił Challenger MT765D. Moc maksymalna tego ciągnika to 382 KM. Niezbyt dużo jak na gąsienicowy ciągnik. Jednak Witold Ponpus wyjaśnia, że szuka właśnie maszyny o mocy nieco poniżej 400 KM. Choć ciągniki gąsienicowe kojarzymy zwykle z mocą rzędu 500, a nawet 600 koni mechanicznych, to jak pokazuje przykład polskiego rolnika, również maszyny o mniejszej mocy mogą być obiektem zainteresowania.
W gospodarstwie w Odrytach jest to związane z rozkładem pól i ich wielkością. Największe dwa pola Witolda Ponpusa mają po 100 ha, a pozostałe działki po 60-70 ha. Dodatkowo przy granicy najczęściej występują las lub rowy melioracyjne. Dlatego ciągnik musi poradzić sobie w takich warunkach. Z drugiej strony, rozłóg gospodarstwa jest korzystny, dzięki czemu ciągnik praktycznie nie musi jeździć po drogach utwardzonych. Stąd właśnie zainteresowanie mniejszą maszyną, ale dysponującą mocą poniżej 400 KM i gąsienicowym układem jazdy.
Na 27 centymetrów
Podczas naszej wizyty na jednym ze 100-hektarowych pól Challenger MT765D pracował z agregatem Horsch Tiger 5 MT ustawionym na głębokość 27 cm. Prędkość robocza założona przez rolnika powinna wynosić 12 km/h. Ciągnik miał ustawiony tempomat na tę prędkość i utrzymywał ją, jeśli tylko warunki na to pozwalały. Natomiast gdy dochodziło do przeciążenia, maszyna zwalniała na tyle, na ile potrzebna była redukcja biegów, aby utrzymać minimalny poślizg oraz jak najniższe spalanie. Gdy tylko warunki pozwalały, ciągnik automatycznie przyspieszał do ustawionej prędkości. Poślizg nie przekraczał 6%.
Obserwując zachowanie się ciągnika, zauważyliśmy, że w optymalnych warunkach pracował na 12. biegu. Z kolei podczas przeciążeń przekładnia redukowała automatycznie do biegu ósmego. Ciągnik wyposażony był w jedne z najszerszych gąsienic o szerokości 25”, czyli 635 mm. W serii 700D dostępne są także gumy o szerokości 762 mm. Układ jezdny wyposażony jest w amortyzację, dzięki czemu operator za bardzo nie odczuwa nierówności pola, a prędkość maksymalna tego ciągnika na drodze wynosi prawie 40 km/h.
Na uwrociach kompaktowy Challenger nie gniecie ziemi. Producent zastosował układ różnicowy w napędzie gąsienic. Dzięki temu skręcając, zwalniamy gąsienicę wewnętrzną do skrętu. Jak mówi Sylwester Tokarski, przedstawiciel dilera, firmy Agroperfekt Kisielice, która przywiozła ciągnik: – Nie ma obawy o ugniatanie na uwrociu, gdyż nie sposób nawet przy mocnym skręcie zblokować w miejscu gąsienicę. Ciągnik jest również dobrze dociążony, tak aby całe gąsienice przylegały do podłoża. Jednak pomimo wagi bez mała 13 t jego masa przekłada się na nacisk zaledwie 0,5 kg/cm2.
Gaz do zwalniania
Challenger wyposażony jest w 16-biegową przekładnię z sekwencyjną ich zmianą. Użytkownik może wybrać jej sposób. W trybie automatycznym skrzynia sama będzie dobierać przełożenie. Natomiast w każdej chwili możemy przejść w tryb ręcznej zmiany. Tuż obok guzików zmiany biegów mamy przycisk uruchamiania sekwencji czynności. Różnica jest taka, że zamiast czterech czy pięciu czynności, które musi wykonać operator, czyli podniesienia narzędzia, redukcji prędkości i po zawróceniu ponownego zagłębienia i powrotu do obrotów roboczych, wciskamy tylko dwa razy guzik na dżojstiku. Przy wielokrotnym zawracaniu na końcu pola każdy operator będzie zadowolony z możliwości usprawnienia sobie pracy poprzez ustawienie sekwencji czynności.
Jazda ciągnikiem Challenger wymaga od operatora przyzwyczajenia się do kilku specyficznych, w porównaniu do maszyn tradycyjnych ciągników, zachowań w kabinie. Przede wszystkim do wyboru kierunku jazdy służy dżojstik. Pchając go do przodu, jedziemy do tyłu, a jeśli go puścimy, ciągnik zatrzyma się. Pociągnięcie dżojstika do siebie skutkuje jazdą do tyłu. Dlatego do jazdy w trybie automatycznej zmiany przełożeń mamy duży przycisk do blokowania dżojstika w pozycji wychylonej do przodu.
Challenger wyposażony jest w pedał gazu, ale jego działanie jest specyficzne. Obroty robocze ustawiamy gazem ręcznym. Natomiast gaz nożny służy do ich zmniejszania. Płynne naciśnięcie gazu skutkuje spowolnieniem ciągnika. Dlatego w ciągniku ten pedał tak naprawdę naciskamy tylko na uwrociach.
Nowe serce
Ciągniki Challenger serii 700D wyposażone są w silnik AGCO Power o pojemności 8,4 l z układem oczyszczania spalin z tlenków azotu za pomocą redukcji katalitycznej, czyli SCR. W modelu MT765D silnik daje ciągnikowi 382 KM mocy maksymalnej i 350 nominalnej. Maksymalny moment obrotowy przy 1500 obr./min wynosi 1540 Nm.
Challenger serii 700 wyposażony jest w klasyczny trójpunktowy układ zawieszenia z tyłu. Jego udźwig maksymalny wynosi 8,1 t. Pompa hydrauliki obsługująca podnośnik i złącza może podać do 165 l/min. Opcjonalnie dostępna jest także pompa hydrauliczna o wydatku maksymalnym 224 l/min.
Ciągnik, który pracował na polu gospodarstwa Odryty, wyposażony był również w układ jazdy równoległej TopCon z dokładnością 1-2 cm. Taka dokładność pracy była możliwa dzięki wykorzystaniu sygnału korekcyjnego z sieci GSM, czyli stacji RTK net firmy TPI. Ciągnik przez cały czas pracy utrzymywał dokładność i co ważniejsze – praktycznie nie tracił sygnału.
Artykuł ukazał się w RPT 10/2013. ZAPRENUMERUJ
