Copy LinkXFacebookShare

PFHBiPM chce rozmawiać, ale minister rolnictwa milczy

Minister rolnictwa chce zmniejszyć o około 60 procent dofinansowanie do tzw. postępu biologicznego. I póki co pozostaje głuchy na głos Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, która chce pilnie rozmawiać w tej sprawie. 

W wyniku tej dotacji hodowcy płacą mniej za dwie usługi. Pierwszą jest prowadzenie ksiąg hodowlanych i związana z tym cała dokumentacja. Druga to usługa oceny wartości użytkowej bydła mlecznego.

– Zabierając te pieniądze minister rolnictwa spowoduje, że usługa ta będzie droższa. Obecnie kupuje ją dla hodowców, przez co ci płacą za nią mniej. To jednak nie wszystko – mówi Radosław Iwański z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Dane zbierane podczas oceny wartości użytkowej bydła mlecznego w wyniku próbnych udojów są wykorzystywane do wyliczeń wartości hodowlanej samic i samców. Bez tych obliczeń w Polsce nie moglibyśmy mówić o hodowli bydła mlecznego w Polsce, ale wyłącznie o produkcji.

– Ta dotacja właśnie temu służy. Wartość hodowlana nie jest wyliczana z sufitu tylko z konkretnych danych, opiera się na wiarygodnych parametrach zbieranych podczas oceny użytkowej bydła mlecznego. One są przeliczane na wartość hodowlaną przez Instytut Zootechniki w Balicach – tłumaczy Iwański.

Na podstawie wartości hodowlanej wiemy, w którym miejscu na świecie znajduje się polska hodowla bydła. Dlaczego? Ponieważ zagraniczne buhaje sprzedawane przez różne firmy genetyczne również są przeliczane na wartość PF w Polsce.

– Ludzie nie rozumieją tego, co oznacza obcięcie tej dotacji o 60 proc. Minister rolnictwa w ten sposób robi wielką krzywdę polskiej hodowli – podkreśla Radosław Iwański i dodaje:

– Minister zabierając te pieniądze spowoduje, że usługa oceny wartości użytkowej bydła będzie droższa. Istnieją różne szacunki, prawdopodobnie jej koszt wzrośnie o 20-30 proc. W efekcie wielu hodowców może z niej zrezygnować, co nie będzie korzystne. Populacja aktywna musi być jak największa. Nie możemy określać wartości hodowlanej tylko na podstawie spółek skarbu państwa, lecz również, a właściwie przede wszystkim na podstawie prywatnych gospodarstw.

Minister rolnictwa w swoich wystąpieniach podkreślał, że mleczarnie nie dotują oceny wartości użytkowej bydła mlecznego, co oznacza utratę zaufania do PFHBiPM.

– Jeśli mleczarnie tego nie robią to minister zamiast mówić o braku zaufania powinien interweniować, ponieważ oznacza to większe koszty dla skarbu państwa – zauważa Iwański.

PFHBiPM wciąż czeka na rozmowę z ministrem rolnictwa.

– Rozumiem, jakby minister powiedział, że nastały ciężkie czasy i musimy poszukać oszczędności. Powinniśmy merytorycznie rozmawiać o tym jakie mamy warianty i alternatywy. Ale nie może być tak, że najpierw zabiera się pieniądze a potem mówi o rozpoczęciu narodowej debaty na temat hodowli bydła. Najpierw rozmawiajmy, a potem dochodźmy do konkluzji, a nie odwrotnie. Myślę, że wszyscy powinni wylać kubeł zimnej wody na głowę, usiąść i merytorycznie porozmawiać, a nie grać na emocjach, tak jak miało to miejsce w Poznaniu – podsumowuje Radosław Iwański.

Zobacz nas w Google News

pełna mobilizacja służb, grypa ptaków, HPAI, drób, bioasekuracja, hodowla drobiu, Inspekcja Weterynaryjna,
Aktualności

Pełna mobilizacja służb. Grypa ptaków pod ścisłą kontrolą

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Nowoczesna obora mleczna
Hodowla

Nowoczesna obora mleczna z możliwością dalszego rozwoju