Byki terroryzują mieszkańców wsi. Nie są bezpańskie
byk_zagrozenie
Mieszkańcy wsi Malęcino i okolic alarmują, że byki stanowią zagrożenie dla ludzi i powodują szkody. Foto_Dariusz Kucman_ilustracyjne
Kilka byków terroryzuje wieś Malęcino (pow. bytowski, woj. pomorskie). Stanowią zagrożenie dla dzieci i dorosłych, niszczą uprawy i inne mienie, a właściciel zwierząt nie czuje się winny i wskazuje, że ktoś niszczy pastuch zabezpieczający pastwisko.
– Mam działkę na obrzeżach Malęcina i te byki regularnie wyjadają mi warzywa, niszczą sad i załatwiają się wprost na podwórku. Można powiedzieć, że na wycieraczkę. Brat mieszka obok i zamontował duże okno tarasowe. Mało brakowało, a jeden z byków staranowałby je i wszedł do salonu – opowiada mieszkanka Malęcina na łamach portalu "Gazety Miasteckiej", która zajęła się sprawą.
Kolejne osoby wymieniają zaś m.in. niszczenie przez potężne zwierzęta lusterek samochodowych czy placu zabaw, zagrożenie dla dzieci udających się na szkolny autobus, robienie szkód na podwórkach, w przydomowych ogrodach i na polach.
– Przez te byki mam bardzo duże szkody w rzepaku. Zgłaszałem to do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Powiedzieli mi, że trzeba to zgłosić do powiatowego lekarza weterynarii, co uczyniłem – powiedział "Gazecie" rolnik z pobliskiej Kamnicy.
Mieszkańcy podkreślają ponadto, że byki są coraz bardziej śmiałe i nie reagują na próby przegonienia. Bezowocne miało ich zdaniem także okazać się alarmowanie o sytuacji policji. Co istotne, zwierzęta nie są właściwie bezpańskie bowiem należą do gospodarza z pobliskiej wsi Gatka.
– Rozmawialiśmy z tym rolnikiem, a on nic sobie z tego nie robi. Raz nawet powiedział, że byki wrócą do niego, jak spadnie śnieg, a teraz mają się wypaść. Faktycznie są dobrze odżywione, więc pod kątem dbania o zwierzęta nic nie można mu zarzucić. Problem w tym, że żywią się na czyjś koszt – komentowali mieszkańcy Malęcina.
Hodowca nie poczuwa się do winy. Twierdzi, że zwierzęta mu uciekają, ponieważ ktoś niszczy zabezpieczenie pastwiska oraz uwalnia "upalowane" na łańcuchach zwierzęta. – Niestety, ktoś niszczy mi ciągle "pastuch" i chociaż początkowo myślałem, że to zwierzyna leśna, to jednak okazuje się, że najprawdopodobniej ktoś złośliwy to robi – stwierdził właściciel byków.
Jak zapewnił, przedstawiciele Powiatowego Inspektoratu Weterynarii byli w jego gospodarstwie i nie dopatrzyli się żadnych nieprawidłowości, na co ma dowód w postaci protokołu. Niedawno z inicjatywy organizacji prozwierzęcej, w asyście policji, temu gospodarzowi odebrano psy w związku z zaniedbaniami w opiece.
- Książki warte polecenia: Sygnały racic|Rozród – Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)
