Copy LinkXFacebookShare

Są argumenty za wzrostem cen tuczników, ale też za ich spadkiem

W Niemczech na małej giełdzie notowane są wręcz mikroskopijne wahania cenowe, raz w górę, raz w dół. Parkiet VEZG nie jest już taki pewny.

Cena tuczników na VEZG nie zmieniła się i nadal wynosi 2,00 euro za kg w klasie E (8,49 zł).

– Ponownie była to najniższa rozpatrywana stawka. Jest to krok w kierunku kupujących, ponieważ sprzedający podnieśli cenę maksymalną w negocjacjach do 2,10 euro. To o 5 centów więcej niż przed tygodniem co pokazuje, że producenci czują siłę i tendencje wzrostową – mówi Bartosz Czarniak*.

Taka sytuacja może wskazywać na to, że wkrótce możliwe będą zmiany w cennikach.

Stawki w Polsce są wyższe niż za Odrą, przez co za kg w klasie E możemy uzyskać od 9,00 do 9,20 zł w zależności od zakładu mięsnego.

Czynniki sprzyjające wzrostom cen tuczników to niskie pogłowie świń w Europie Północo-Wschodniej. Powoduje to mniejszą podaż surowca.

Zakłady mięsne, aby zachować odpowiednią moc przerobową, muszą szukać zwierząt.

– Coraz częściej mówi się również o zmianach w transporcie zwierząt. Chodzi o długość takiej podróży. Może to ograniczyć rynek dostawców dla zakładów mięsnych, które skupiając się bardziej na lokalnym rynku nie będą mogli ściągać zwierząt z dalszych odległości – mówi Czarniak.

Kolejny czynnik to wojna handlowa USA z resztą świata, a szczególności z Chinami. Obecne stawki ceł są tak wysokie, że Azjatom nie opłaca się ściągać wyrobów i mięsa ze Stanów Zjednoczonych.

Wojna handlowa USA z Chinami może paradoksalnie wpłynąć też na niższe ceny skupu tuczników w Europie.

– Europa ma problem, ponieważ ze względu na wysokie koszty produkcji, nie jesteśmy w stanie konkurować chociażby z Brazylią, w której eksperci dopatrują się kraju, który zastąpi w dostawach do Chin Stany Zjednoczone – podkreśla Bartosz Czarniak.

Kolejny czynniki za obniżkami to koszty, jakie ponoszą i rolnicy i zakłady. Obie grupy szukają możliwości oszczędności. Dla kupujących najprostszą metodą jest zakup po niższych cenach.

– Nie zapominajmy o pryszczycy oraz ASF, które zwiększają obawy o zamknięcie rynków eksportowych – podsumowuje Czarniak.

*Bartosz Czarniak jest hodowcą świń oraz rzecznikiem prasowym Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS

Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie".

Nasz magazyn można zaprenumerować w tradycyjnej formie TUTAJ oraz w e-prenumeracie TUTAJ

 

 


 

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!