Dlaczego środki ochrony roślin są wycofywane?
opryskiwanie._foto_a._siuda
Po tym sezonie z programów ochrony roślin zniknie 61 preparatów. Foto_Alicja Siuda
Unia Europejska wycofuje coraz więcej substancji aktywnych i nic nie wskazuje na to, żeby ten trend miał się odwrócić lub wyhamować. Wręcz przeciwnie, w przyszłości z rynku może zniknąć jeszcze bardzo wiele preparatów. Które są najbardziej zagrożone i dlaczego Unia chce je wycofać?
Odpowiedzi na te pytania udzielał prof. Marek Mrówczyński, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu podczas swojej prezentacji w trakcie Polskiego Kongresu Rolniczego.
W okresie od stycznia do października 2020 roku w UE wycofanych zostało 28 substancji czynnych fungicydów, herbicydów i zoocydów. Przy tym fungicydów – 7, herbicydów – 7, a insektycydów -14.
W związku z wycofaniem tych substancji, z polskiego rynku zniknęło odpowiednio 61 preparatów fungicydowych, 48 herbicydów oraz 76 insektycydów. W sumie 185 środków ochrony roślin zawierających te substancje, na ok. 2400 produktów obecnie zarejestrowanych.
Kolejne substancje i preparaty znikną z rynku w tym roku, a wśród nich: tiachlopryd – do 3 lutego, chlorosulfuron – do 1 września, benalaksyl – do 5 października, tiofanat metylowy – do 19 października oraz fenpropimorf – do 30 października.
Mankozeb ma zezwolenie na wykorzystanie do 4 stycznia 2022 r., epoksykonazol do 1 marca 2022 r., a fenazachin do 30 listopada 2023 r.
Dlaczego substancje aktywne i zawierające je preparaty są wycofywane? Prof. Mrówczyński wskazuje na trzy główne przyczyny. Po pierwsze stwierdzono, że zaburzają one gospodarkę hormonalną ssaków, w tym człowieka. Z tego powodu wycofuje się 3/4 środków ochrony roślin.
Druga przyczyna, to wpływ na środowisko wynikający przede wszystkim z dużej trwałości niektórych związków, przez co przechodzą one do wód gruntowych i powierzchniowych. Trzecia przyczyna to negatywny wpływ na owady zapylające, co udowodniono w rzepaku jarym dla neonikotynoidów.
Nie ma wątpliwości, że będą kolejne wycofywania. W przypadku fungicydów, UE szczególnie mocno przygląda się triazolom, dla których wykazano negatywny wpływ na układ hormonalny człowieka. W 2020 r. w Polsce zarejestrowanych było ponad 400 preparatów zawierających triazole, podczas gdy wszystkich produktów fungicydowych było 770. A więc w przyszłości wycofana może zostać ponad połowa dostępnych w Polsce fungicydów. Jeśli tak się stanie, to będzie to duży problem dla ochrony.
– Wycofanie triazoli spowoduje brak fungicydów nalistnych do zwalczania głównych patogenów zbóż, zwłaszcza pszenicy. Zabraknie komponentów do prowadzenia odpowiedniej strategii antyodpornościowej, czy też do skutecznego zwalczania niektórych patogenów, na przykład rdzy żółtej – wyliczał prof. Mrówczyński.
Drugą grupą substancji, która będzie stopniowo uszczuplana to sulfonylomoczniki – wykorzystywane do zwalczania chwastów. Na razie Unia zdecydowała o wycofaniu chlorosulfuronu, jednak na tym na pewno się nie skończy. Niestety, ale wykazano, że substancje z tej grupy długo zalegają w środowisku i zanieczyszczają wody, dlatego UE zaczęła się im baczniej przyglądać. W 2020 r. w Polsce zarejestrowanych było ponad 270 preparatów bazujących na sulfonylomocznikach.
Praktycznie przesądzony jest również los pyretroidów. – Wszystkie mają zostać wycofane w najbliższym czasie, ponieważ z jednej strony wpływają na zaburzenia hormonalne, a z drugiej są niekorzystne dla środowiska, ponieważ niszczą pożyteczną entomofaunę – wyjaśniał prof. Mrówczyński. W Polsce mamy ponad 50 preparatów zawierających pyretroidy.
Ekspertyza Kleffmana sprzed kilku lat, której współautorem jest prof. Mrówczyński wskazuje, że wycofanie tak dużej ilości substancji aktywnych spowoduje znaczną obniżkę plonów oraz ich jakości. Wpłynie na wzrost kosztów produkcji rolniczej, które będzie musiał pokryć albo rolnik, albo konsument. Istnieje też ryzyko, że wzrośnie napływ nielegalnych preparatów spoza UE.
- Krok po kroku w zakresie doboru odmian, nawożenia i ochrony. Zamów prenumeratę miesięcznika "Nowoczesna Uprawa" już teraz
