Copy LinkXFacebookShare

Rostselmash Don 1500, czyli klasyk z Rostowa

Don 1500 obok Nivy SK-5 to prawdziwa ikona rosyjskich żniw. Oba kombajny do dzisiaj królują na polach największego państwa świata. Znaleźliśmy w Polsce pracujący egzemplarz kultowego Dona.
 
Paweł Wojna z Jutroszewa koło Piotrkowa Trybunalskiego w województwie łódzkim kupił wyprodukowaną w 1989 r. maszynę od handlarza, który ściągnął ją z Czech. Na teren naszych południowych sąsiadów Don 1500 trafił prosto od producenta z Rostowa. Kombajn każdego roku wymłaca około 100 ha zbóż. Rolnika z Jutroszewa odwiedziliśmy podczas zbioru żyta hybrydowego, którego średni plon nieznacznie przekroczył 5 t/ha. Przy tak obfitym łanie Don osiągał wydajność 2 ha/h, spalając przy tym do 10 l oleju napędowego na hektar przy braku sieczkarni słomy. Za te dwa ostatnie parametry szczególnie chwali maszynę Paweł Wojna.
 
Z ukraińskim sercem
 
Do napędu układu jezdnego i zespołów roboczych w kultowym kombajnie marki Rostselmash stosowane były trzy rodzaje silników. W maszynie pod Piotrkowem Trybunalskim obok kabiny po prawej stronie znajduje się sześciocylindrowy doładowany ukraiński motor SMD o mocy znamionowej 235 KM i pojemności skokowej 9,5 l. Jednostka przekazuje moment obrotowy m.in. na hydrostatyczny napęd jezdny sprzężony z trzybiegową skrzynią przekładniową. Co ciekawe, w celu zmiany biegu należy tak samo jak przy mechanicznym wariatorze jednocześnie nacisnąć pedał po lewej stronie kolumny kierownicy. Nie jest to jednak typowy pedał sprzęgłowy. Dźwignia do regulacji wydajności pompy jezdnej mieści się przy kierownicy po prawej stronie.
 
Każdy z trzech podstawowych zespołów roboczych załączany jest przez sprzęgło pasowe, ale w nieco inny sposób. Młocarnię uruchamiamy dźwignią na bocznym pulpicie za pomocą siłownika hydraulicznego poruszającego napinaczem. Do typowo mechanicznej drogi załączania hedera służy wajcha po lewej stronie fotela, zaś za rozładunek zbiornika odpowiada przełącznik związany z elektrozaworem. Sieczkarni słomy kombajn w Jutroszewie nie posiada.
 
Cofka jak w Bizonie
 
Zespół żniwny Dona Pawła Wojny ma szerokość 6 m. Maszyna ta dostępna była także z hederami 7- i 8,6-metrowym. Za posuwisto-zwrotny ruch belki tnącej odpowiada napędzana pasem głowica z tarczą wahliwą. Motowidła wprawiane są w ruch poprzez mechaniczny wariator sterowany hydraulicznie. Zmiana położenia paska wpływa na zmianę obrotów nagarniacza. Jego regulacja w pionie i w poziomie również odbywa się hydraulicznie. Heder dzięki układowi sprężynowo-grawitacyjnemu jest odciążany oraz ma możliwość wzdłużnego i poprzecznego kopiowania terenu.
 
Do uruchamiania napędu zwrotnego przenośnika pochyłego oraz zespołu żniwnego służy mechanizm zapadkowy sterowany siłownikiem hydraulicznym. Do załączania rewersu przeznaczone są przyciski na pomoście po prawej stronie kombajnu. Don 1500, podobnie jak jego dzisiejszy następca Acros oraz mniejszy Vector, także wyposażony już był w bęben palcowy w przedniej części gardzieli służący do poprzecznego wyrównywania strumienia masy żniwnej z hedera.
 
 
 

 

Lewostronne sterowanie wialnią
 
Młocarnia Dona 1500 wygląda praktycznie identycznie i ma te same wymiary jak przy obecnie produkowanym przez fabrykę w Rostowie Acrosie. Bęben młócący ma szerokość 1485 mm, a jego średnica wynosi 800 mm. Za zmianę jego prędkości obrotowej odpowiada elektrohydraulicznie sterowany wariator pasowy. Podczas koszenia żyta hybrydowego bęben wkręcony był na 880 obr./min. Klepisko przestawia się mechanicznie z kabiny dźwignią po prawej stronie siedziska operatora. Do zmiany jego położenia służy dodatkowo naciskany piętą pedał. Odpowiada on za gwałtowne, maksymalne opuszczenie klepiska w celu uniknięcia zapchania szczeliny omłotowej. Za bębnem znajduje się odrzutnik kierujący materiał na pięcioklawiszowy wytrząsacz o długości 4,1 m.
 
W układzie czyszczącym znajdziemy napędzany pasowym wariatorem wentylator, którego obroty zmienia się przy maszynie poprzez obracanie specjalnym kołem kierownicy. Wbrew pozorom operacja ta nie nastręcza trudności. Don 1500 wyposażony jest w trzy sita żaluzjowe: górne, dolne i kłosowe oraz otworowe przedłużenie sita kłosowego. Ich łączna powierzchnia to 4,74 m2. Za zmianę położenia dwóch głównych arf służą trzpienie czworokątne, na które należy nałożyć będącą na wyposażeniu kombajnu specjalną korbkę. Wszystkie czynności regulacyjne związane z zespołem czyszczącym wykonuje się z lewej strony maszyny.
 
Unikatowy dodatek do zbiornika
 
Przesiane przez sita ziarno kierowane jest standardowym podnośnikiem łopatkowo-łańcuchowym poprzez ślimak napełniający do zbiornika o pojemności 6000 l. Już wtedy (1989 r.) kombajn z Rostowa nad Donem wyposażony był w charakterystyczny dla marki Rostselmash krzywkowy mechanizm wibracyjny tylnej ściany skrzyni nasiennej. Prawdziwym zaskoczeniem dla nas było osadzenie zbiornika na czujnikach wagowych. Panel cyfrowy w kabinie pozwala na bieżący odczyt ciężaru wymłóconego ziarna. Takiego rozwiązania nie znaleźliśmy wcześniej w żadnym innym kombajnie. Z lewej strony maszyny znajduje się krótki transporter dozujący niedomłócone kłosy pod działanie wirnika z trzema ząbkowanymi łopatkami przecierającymi materiał przez pokrytą zębami obudowę. Mieszanina ziarna i pustych kłosów trafia z domłacacza na podsiewacz.
 
W kabinie, do której wchodzi się w charakterystyczny dla samojezdnych sieczkarń polowych sposób, jest sporo miejsca. Po jej przeciwnej stronie znajdują się drzwi na balkon pozwalający m.in. na swobodny dostęp do obsługi silnika. Wewnątrz kabiny na prawej ścianie zamontowany jest cyfrowy wyświetlacz. W zależności od położenia mieszczącego się pod nim pokrętła pokazuje on: obroty silnika, obroty bębna młócącego, obroty dmuchawy czyszczącej, prędkość jazdy lub aktualny ciężar nasion w zbiorniku. W lewym narożniku kabiny umieszczony jest wskaźnik strat ziarna na wytrząsaczu i na koszu sitowym. Montowana fabrycznie klimatyzacja to z pewnością duży komfort jak na tamte czasy.
 
Z częściami do kombajnów Don nie powinno być większych problemów. Paweł Wojna poprzez przedstawiciela marki Rostselmash w Polsce, firmę Lupus Wilk z Ciechanowa, kupił pas wielorowkowy na młocarnię i na wysyp oraz przenośniki ziarnowy i kłosowy.
 
Artykuł ukazał się w RPT 2/2014. ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!