ASF może ogarnąć cały kraj. Tylko bioasekuracja może zatrzymać wirusa

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
18-09-2017,19:20 Aktualizacja: 19-09-2017,14:11
A A A

- Jeżeli nie dopilnujemy, żeby w gospodarstwach nie szerzyła się choroba, niedługo cała Polska będzie ogarnięta ASF. Niczego nie sprzedamy za granicę ani z dużych, ani z małych gospodarstw - ostrzegła Ewa Lech, wiceminister rolnictwa.

Podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa polityk tłumaczyła, dlaczego rząd znowelizował ustawę o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt.

asf, walka z asf, bioasekuracjai, zakaz hodowli świń, embargo na polską wieprzowinę

Wybuchają kolejne ogniska ASF i trudno otworzyć azjatyckie rynki

Zaostrzone przepisy o bioasekuracji mogą pomóc producentom w eksporcie wieprzowiny. Choć wywóz mięsa rośnie, to z powodu ASF wciąż zamknięta jest dla nas większość dużych rynków azjatyckich. Powrót do Chin, Korei i...

Dokument ma przede wszystkim zapewnić finansowanie programu dobrowolnych rezygnacji z hodowli świń w gospodarstwach, które nie są w stanie spełniać zaostrzonych warunków bioasekuracji w związku z afrykańskim pomorem świń.

W odpowiedzi na pytania posłów wiceszefowa resortu tłumaczyła, że rekompensaty będą za ten i 2018 rok. Zgodnie z wyliczeniami będzie to 75 zł na jeden cykl produkcyjny (pół roku), czyli 150 zł na rok.

- Oczywiście chodzi tutaj o odszkodowanie za wartość rzeźną, chyba że rolnik pozyska mięso na własny użytek. Też dostanie odszkodowanie za mięso, a mięso pozostanie mu do dyspozycji – wyjaśniała Lech.

Liczba zwierząt obejmowanych rekompensatami będzie liczona m.in. na podstawie pogłowia z 2016 roku. - Na koniec każdego miesiąca dodajemy pogłowie, które jest w gospodarstwie.
Potem liczymy i dzielimy przez dwanaście. Zanim rolnik dostanie odszkodowanie, musi go odwiedzić powiatowy lekarz weterynarii, zrobić kontrolę i spisać liczbę sztuk - sprecyzowała wiceminister.

asf, walka z asf, bioasekuracjai, zakaz hodowli świń, wybicie świń

Hodowcy mają żal. Rząd walczy z ASF likwidując małe gospodarstwa

Rząd stara się w jak największym stopniu pomóc rolnikom, którzy ponoszą straty w wyniku afrykańskiego pomoru świń. Są to rekompensaty za niższe ceny sprzedaży świń czy z tytułu rezygnacji z chowu tuczników do końca 2018 roku -...

Rolnik Dariusz Budziszewski pytał, dlaczego państwo przyjmuje, że problem dotyczy tylko i wyłącznie gospodarstw małych lub średnich? - Trzeba po prostu zakatować, trzeba zlikwidować, żeby tego nie było, tak? - dociekał.

Sporo uwag do nowelizacji ustawy miała też Teresa Garland, członkini Terytorialnej Rady Organizacji Pozarządowych.

- Proponujecie ludziom pieniądze na dwa lata, żeby po prostu zrezygnowali z hodowli świń. Dobrze. A co będzie po dwóch latach? Po pierwsze, ludzie po prostu zostaną bez środków do życia. Po drugie, jeżeli chodzi o polskie rolnictwo, prowadzicie bardzo krótkowzroczną politykę zamiast myśleć strategicznie - mówiła.

Jak zaznaczała, polskie małe gospodarstwa mogą być naszą siłą. - Należy je wzmacniać i dotować tak wysoko, żeby były w stanie produkować jak najwięcej, żeby powstawało ich jak najwięcej - zaznaczała Garland.

asf, dziki, ognisko asf, bioasekuracja

ASF. Siedem przypadków u dzików oraz 98 ognisko u świń

Wirus ASF został wykryty u siedmiu padłych dzików co składa się na siedem nowych przypadków. Trzy z nich dotyczą województwa lubelskiego, a po dwa woj. podlaskiego i mazowieckiego. Pojawiło się również nowe ognisko u...

Aleksander Zaręba, członek NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność" przypomniał, że średnie polskie gospodarstwo liczy dziesięć hektarów. - O każdym z nich można powiedzieć, że jest małe. Zwykle bywało tak, i chyba tak jest obecnie, że trzoda chlewna jest kierunkiem najbardziej właściwym dla małych gospodarstw. Czy nie jest to zaczynkiem do tego, by małym gospodarstwom zabronić produkowania trzody chlewnej? - wskazywał Zaręba.

Jego zdaniem wielkim problemem jest to, że w Polsce nie maleje populacja dzików, które są odpowiedzialne za roznoszenie wirusa.

Wiceminister Lech odpowiadała, iż to normalne, że rolnik, który ma małe pogłowie, mało środków, nie jest w stanie wypełnić wszystkich zasad bioasekuracji, czyli zabezpieczenia gospodarstwa.

- Jeżeli nie będziemy postępować w ten sposób, to w ogóle żadnej hodowli u nas nie będzie, dlatego że nikt od nas niczego nie kupi. Żadne mięso nie opuści granic, dlatego że ASF będzie się szerzył. Jeżeli gospodarstwo nie jest w stanie zapewnić warunków zapobiegania szerzeniu się choroby, to na jakiś czas powinno być zamknięte - nie ukrywała Lech.

Jak zaznaczała, państwo nie wymusza jednak na rolnikach takiego zamknięcia, lecz daje im szanse na dobrowolną rezygnację z hodowli. - Płacimy za to. Państwo dużym wysiłkiem asygnuje na to bardzo duże kwoty. Jeżeli nie dopilnujemy, żeby w gospodarstwach nie szerzyła się choroba, niedługo cała Polska będzie ogarnięta ASF. Niczego nie sprzedamy za granicę ani z dużych, ani z małych gospodarstw - podsumowała wiceszefowa resortu rolnictwa.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement
Aktualne wydanie
Hoduj z głową świnie 2/2022

Hoduj z głową świnie:

-Tuczniki drożeją

-Okres jałowienia loch

-Dobrostan prosiąt ssących

-Biodostępność mineralnych

-Temat ASF wciąż aktualny

PRENUMERATA


 

Aktualne wydanie
Hoduj z głową bydło 2/2022

Hoduj z głową bydło:

-Postaw na dobrostan

-Dobre kiszonki to obowiązek

-Przygotować cielęta do opasu

-Suchy TMR w odchowie cieląt

-Czopy dostrzykowe

PRENUMERATA