Copy LinkXFacebookShare

Migracje, pogoda i koncentracja sprzyjają HPAI

Ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków wciąż wybuchają w naszym kraju. Zabiciu i utylizacji z tego tytułu podlegają setki tysięcy drobiu, a hodowcy których stada zostały dotknięte tą chorobą, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji.

Ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków u drobiu podtypu H5N8 w poprzednich latach w okresie marca i kwietnia zazwyczaj występowały z dużo niższą częstotliwością.

Żeby utrzymać status kraju wolnego od tej choroby, od ostatniego muszą upłynąć trzy miesiące. W ubiegłym roku w sierpniu Polska była już od niej wolna. Ostatnie tygodnie wskazują na to, że powtórzenie ubiegłorocznego scenariusza będzie niemożliwe.

– Niestety ten rok jest inny niż poprzednie, kiedy w kwietniu obserwowaliśmy już tylko pojedyncze ogniska grypy ptaków. Tymczasem w tych miesiącach mieliśmy wysyp nowych, zwłaszcza w okolicach Żuromina, co bardzo źle wpływa na krajową sytuację. Wirus z uwagi na duże zagęszczenie hodowli bardzo szybko się tam rozprzestrzenia. Trudno jest powiedzieć, kiedy to się zakończy – mówi Dariusz Goszczyński, Dyrektor Generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.

Wirusowi sprzyja pogoda i koncentracja

Największym sprzymierzeńcem wirusa była i wciąż jest pogoda oraz trwające nadal migracje dzikiego ptactwa.

Wirus grypy ptaków bardzo dobrze czuje się w niskich temperaturach od 0 do 5 stopni Celsjusza oraz w warunkach wysokiej wilgotności. Taka pogoda towarzyszyła nam przez niemal cały marzec i kwiecień, a także podczas pierwszego tygodnia maja. Dopiero od kilku dni temperatura znacznie wzrosła i sytuacja się zmienia.

Istotnym problemem wpływającym na rosnącą liczbę ognisk HPAI jest także zbyt duże zagęszczenie ferm drobiu w niektórych regionach Polski.

– My jako organizacja od wielu lat apelowaliśmy o zmniejszenie koncentracji hodowli i produkcji drobiu przestrzegając, że doprowadzi ona do tragedii, która właśnie się dzieje. Drobiarstwo bezpieczne do drobiarstwo rozproszone. Chcę to bardzo mocno podkreślić – mówi Andrzej Danielak, Prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

Andrzej Danielak uważa, że tak duże i skoncentrowane fermy dają duże zyski ich właścicielom czyli przedsiębiorcom, ale przynoszą ogromne straty państwu. Bo to właśnie na państwie ciąży odpowiedzialność za likwidację skutków chorób zwalczanych z urzędu.

Prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu proponuje więc zmianę prawa po to, aby uniemożliwić budowanie wielkich ferm drobiu w pobliżu siebie.

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Rolnicy: kto może, niech sprzedaje stada i ratuje, co się da

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

ubój pastwiskowy, bydło, dobrostan zwierząt, Stefan Krajewski, MRiRW, hodowla bydła, ubój zwierząt, weterynaria
Hodowla

Ubój pastwiskowy. Nowe przepisy wchodzą w życie już 6 lipca

Aktualności

MRiRW: rolnicy mogą już składać wnioski w aplikacji suszowej