Hodowcy: jesteśmy nękani kontrolami

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
20-02-2015,11:35 Aktualizacja: 20-02-2015,12:47
A A A

Złą wolę w podejściu do nadzoru nad ich fermami, a nawet nękanie kontrolami czy nieuzasadnione blokowanie stad, zarzucali hodowcy służbom weterynaryjnym. Zareagowała Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz.

Na spotkaniu w Nowej Soli (woj. lubuskie) hodowcy (głównie drobiu) dość wyraźnie przedstawili swoje zastrzeżenia do inspektorów weterynaryjnych. W ich opinii wiele przepisów jest nieprecyzyjnych i niejasnych, dlatego w konsekwencji otwiera się pole do wyłącznej interpretacji dla służb weterynaryjnych. A wszelkie konsekwencje finansowe i rynkowe ponoszą właśnie hodowcy.

Mówili oni także o złej woli w podejściu do nadzoru nad ich fermami, a nawet nękaniu kontrolami, nieuzasadnionym blokowaniu stad, nadmiernych sankcjach nawet wtedy, gdy posiadają własne niezależne badania laboratoryjne dotyczące zdrowia produktów - jaj lub mięsa.

- Jakie jest wasze przesłanie, chcecie nas zrujnować? Wszystkie firmy pod nadzorem PIW są zastraszane - grzmiał jeden z hodowców, Zbigniew Mikuliszyn.

Druga strona odpierała zarzuty. Zbigniew Marks i Józef Grobelny z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Zielonej Górze wyjaśniali, że pracują według procedur i ustanowionych przepisów. - Nasze przepisy są skuteczne, dlatego mamy bezpieczną żywność - podkreślali. Inspektor powiatowy  Józef Malski dodał, że weterynaria nie tworzy prawa, a z mocy ustawy ma nadzorować hodowle i produkcję żywności.

Rafał Ratajczak, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Paszy argumentował, że w dzisiejszych czasach żaden poważny hodowca nie pozwoli sobie na działanie niezgodne z przepisami. - Drobne niedociągnięcia, nie mogą być wyolbrzymiane i przedstawiane jako zło publiczne. My propagujemy bezpieczny towar,  by nie poddawać się presji pewnych organizacji ekologicznych - mówił.

Podkreślał, że służby publiczne powinny wspierać działalność gospodarczą, a nie represjonować przedsiębiorców.

KIPDiP wraz z Lubuską Izbą Rolniczą wystąpiły na piśmie do głównego lekarza weterynarii odnośnie kontroli urzędowych w tym zakresie. Jako uchybienia wskazano: prowadzenie kontroli bez przeprowadzenia analizy ryzyka, z pominięciem wymaganych procedur; wydawanie przedwczesnych decyzji administracyjnych i nadawanie im rygoru natychmiastowej wykonalności; kierowanie do zniszczenia materiału kategorii I jedynie na podstawie wyników badania wody.

"Nadzorowana, intensywna produkcja drobiu i jaj jest stale narażona na bezpodstawne podejrzenia o stosowanie w produkcji niedozwolonych substancji. Producenci czują się pokrzywdzeni takimi opiniami i nastawieniem na wykrywanie naruszeń pod naciskiem tego rodzaju informacji w mediach" - napisano w wystąpieniu.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement
Advertisement
Aktualne wydanie
Hoduj z głową świnie 6/2021

Hoduj z głową świnie:

-Produkuje tuczniki w strefie ASF

-Bioasekuracja nie jest straszna

-Otłuszczanie a rozród loch

-To nie koniec ASF

-Psy mogą pomoc zwalczyć ASF

PRENUMERATA


 

Aktualne wydanie
Hoduj z głową bydło 6/2021

Hoduj z głową bydło:

-Śruta sojowa od A do Z

-Zadbaj o zdrowe racice

-Jak powstaje idealna bela?

-Jakie białko w dawkach?

-Z automatyka za pan brat

PRENUMERATA