Copy LinkXFacebookShare

Żywienie bydła na pastwiskach ma swoje zalety

Świeże powietrze, promienie słoneczne i zielona trawa to dla krów naturalne środowisko. I nie powinno się o tym zapominać – przekonuje Zenon Kubicki, rolnik z powiatu ciechanowskiego na Mazowszu, który od lat praktykuje żywienie pastwiskowe bydła mlecznego i ma efekty.

Łąki pełne krów od wiosny do jesieni to już w Polsce odległa przeszłość. Wielu hodowców bydła zrezygnowało lub ograniczyło do minimum żywienie pastwiskowe. Dlaczego? Jest kilka powodów.

Przede wszystkim – co potwierdziły badania – w porównania do karmienia TMR-em, żywienie pastwiskowe przyczynia się do kilkuprocentowego spadku mleczności. A to oczywiście dla hodowców problem.

Poza tym obecnie utrzymywane stada są zdecydowanie liczniejsze niż kiedyś. Bardzo trudno je przepędzać na położone w oddali łąki. W dodatku pędzenie luzem jest solą w oku kierowców narzekających na utrudnienia na drogach i coraz częściej proszących o interwencje policji w tej sprawie.

Do tego dochodzi jeszcze uciążliwe transportowanie wody dla krów i inne kłopoty logistyczne. A w grę wchodzi jeszcze poświęcony na to czas.

Mimo trudności nie wszyscy producenci mleka zrezygnowali z karmienia pastwiskowego. Zenon Kubicki nadal wykorzystuje je w hodowli, choć nie ukrywa, że duży wpływ na tę decyzję miał fakt posiadania pastwisk w pobliżu obory i siedliska.

– Obecnie całe moje stado liczy 41 zwierząt. Nie wszystkie, z powodów zdrowotnych i sugestii weterynarza, ale większość przeganiamy na pastwisko urządzone na tyłach zabudowań. Zostawiłem tu grubo ponad 3 ha. Pozostałe łąki mam trochę dalej, ale można pędzić gruntową drogą, dlatego nie muszę wiązać krów do ciągnika – wyjaśnia rolnik.

I przekonuje, że skarmianie pastwiskowe ma wiele zalet. – Krowy natura tak ukształtowała, że świetnie się czują na pastwisku. Przede wszystkim są na świeżym powietrzu, po drugie mają dostęp do słońca. Dzięki temu rzadziej chorują, bo są odporniejsze – zaznacza nasz rozmówca.

Zwraca też uwagę na kwestię ruchu. W oborze jest bardzo ograniczony, a na pastwisku jest oczywiście zupełnie inaczej. To także, zdaniem hodowcy, przyczynia się do zdrowotności bydła, m.in. w kwestii racic.

Rolnik zapewnia, że nie odczuwa zmniejszenia wydajności mlecznej stada podczas żywienia pastwiskowego. Ale też ma swoje wypracowane przez lata sposoby.

– Przed wypuszczeniem krów na łąkę przez kilka dni daję im dużo siana, czyli tej suchej masy. Inaczej mają kiepskie trawienie. Poza tym przez cały czas już w oborze dokarmiam niewielkimi ilościami paszy ze zbóż, czyli treściwej. Jak na razie system się sprawdza – podsumowuje Kubicki.

 

Książki warte polecenia: "Choroby bydła" | "Sygnały żywienia

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące