Copy LinkXFacebookShare

Bronią zwierzęta i jednocześnie są dla nich zagrożeniem

Branża hodowlana w ostatnim czasie jest przedstawiana w złym świetle przez organizacje prozwierzęce. Często ich przedstawiciele wchodzą na teren gospodarstwa i zabierają rolnikom zwierzęta twierdząc, że nie są one utrzymywane w dobrych warunkach dobrostanu.

Mariusz Olejnik, Prezes Zarządu Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych podkreślił, że należy wprowadzić zmiany w ustawie o ochronie zwierząt po to, żeby uniemożliwić wtargnięcie tych organizacji bez przedstawiciela Inspekcji Weterynaryjnej.

Są zagrożeniem dla zwierząt

Na organizacje prozwierzęce należy także nałożyć pewne prawa i obowiązki, ponieważ obecnie nie podlegają one żadnym przepisom weterynaryjnym.

Temat obrońców praw zwierząt oraz ich działalności był poruszony podczas debaty internetowej poświęconej sytuacji w branży produkcji mleka, wołowiny oraz wieprzowiny. Odbyła się ona 24 czerwca i została zorganizowana przez redakcję magazynu Hoduj z Głową, portal Agropolska.pl oraz Federację Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych.

Przedstawiciele takich organizacji, zdaniem Leszka Hądzlika, Prezydenta Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, wkraczając bezprawnie na teren gospodarstwa paradoksalnie stwarzają duże zagrożenie dla zwierząt oraz dla ich właścicieli.

– Mogą oni przenieść na zwierzęta zwykłą tasiemczycę, ale także dużo poważniejsze choroby jak IBR czy BVD i wiele innych. A już w ogóle w obecnej sytuacji pandemii koronawirusa uważam takie interwencje za niedopuszczalne – mówił prezydent PFHBiPM.

Nie chcą rozmawiać i naginają prawo

Leszek Hądzlik zauważył, że przedstawiciele organizacji, prozwierzęcych czy ekologicznych, niestety nie chcą uczestniczyć w dialogu z hodowcami.

– Myślę że to świadczy o tym że tym ludziom chodzi o zupełnie o coś innego – mówił Hądzlik.

Organizacje prozwierzęce, co podkreślił Jacek Zarzecki, Prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, nagminnie korzystają z artykułu 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt.

Ustawa ta daje im wielkie możliwości, ale nie nakłada na nich żadnych obowiązków. Nie ponoszą więc żadnych konsekwencji za to, że zabierają zwierzęta ich właścicielom.

– Chcę przypomnieć, że decyzję o odbiorze zwierząt podejmuje gmina. Jeżeli więc dana organizacja nie złoży wniosku mogą być one zabrane gospodarzowi wyłącznie w sytuacji, w której możliwa jest utrata przez nie zdrowia lub życia. Wiem, że obrońcy praw zwierząt nie składają takich wniosków, zabierają zwierzęta, a te później znikają. Psy trafiają do adopcji, a bydło na rzeź. Ktoś na tym bardzo dobrze zarabia – mówił Zarzecki.

Mariusz Olejnik podsumowując temat organizacji prozwierzęcych stwierdził, że należy wyzbyć się ich krytykowania oraz zmienić taktykę działania.

– Trzeba pokazywać i krytykować te negatywne przypadki utrzymywania zwierząt w skandalicznych warunkach, rozmawiać z tymi organizacjami, ale rzeczywiście uniemożliwić im wtargnięcie na teren gospodarstwa, co może spowodować różne perturbacje higieniczne – podsumował Mariusz Olejnik.

Zobacz nas w Google News

mleko, skup mleka, skup mleka 2026, produkcja mleka, rynek mleka, mleczarstwo, GUS, Eurostat,
Hodowla

Skup mleka w 2026 r. Produkcja nadal rośnie

Duńska ferma, trzoda chlewna, DanBred, produkcja prosiąt, rozród loch, żywienie loch, warchlaki
Hodowla

Duńska ferma odsadza 42 prosięta od lochy rocznie. W jaki sposób?

Aktualności

Dyrektywa UE ws. emisji zagraża rolnikom. Co na to MRiRW?

Aktualności

540 mln euro pomocy nawozowej UE. Wojciechowski: „15 zł na ha”