Copy LinkXFacebookShare

Każą czyścić rowy. A pieniądze skąd?

Samorządy coraz częściej upominają rolników w kwestii dbania o rowy melioracyjne. Chociaż obowiązki w tym zakresie wynikają z przepisów prawa, rzadko który gospodarz dysponuje wolnymi środkami na ten cel.

Przychodzące z gminy czy powiatu pisma w sprawie czyszczenia i konserwacji rowów niejednego wyprowadziły z równowagi. Rolnicy dają temu upust podczas sesji rad samorządowych.

Głośno o sprawie jest także na internetowych forach rolniczych. Zwłaszcza, że w urzędniczych przypomnieniach mowa jest o karach grzywny, jakie grożą za brak spełniania tych obowiązków.

Prawo wodne nakazuje

Większa niż kiedyś aktywność samorządów w sprawie rowów to konsekwencja budowy nowych odcinków dróg. Woda nie spływa z nich tak jak powinna, a przeglądy techniczne wykazują brak drożności przepustów i rowów.

Jeśli chodzi o przepisy, art. 77 Ustawy Prawo wodne mówi, że utrzymywanie urządzeń melioracji wodnych szczegółowych (m.in. rowów wraz z budowlami –  tj. np. mostki, przepusty, wyloty drenarskie) należy do właścicieli danych nieruchomości, na których się one znajdują. No chyba, że ci właściciele należą do spółki wodnej (i płacą wynikające z tego składki), wówczas odpowiedzialność spada na te podmioty.

Chodzi tu m.in. o: wykaszanie roślinności ze skarp i dna rowu, wybieranie mułu z dna rowów, oraz usuwanie wszelkich zatamowań, naprawę uszkodzonych skarp i dna rowów czy odmulenie i naprawę studzienek drenarskich.

Samorządy apelują

Poza tym zgodnie z art. 29 właściciel gruntu, o ile przepisy ustawy nie stanowią inaczej:

  •  nie może zmieniać stanu wody na gruncie, a zwłaszcza kierunku odpływu znajdującej się na jego gruncie wody opadowej ani kierunku odpływu ze źródeł – ze szkodą dla gruntów sąsiednich;
  •  nie może odprowadzać wód oraz ścieków na grunty sąsiednie.

Ponadto na właścicielu gruntu ciąży obowiązek usunięcia przeszkód oraz zmian w odpływie wody, powstałych na jego gruncie wskutek przypadku lub działania osób trzecich, ze szkodą dla gruntów sąsiednich.

Samorządy w swoich pismach często podkreślają, że one odpowiadają za rowy, które znajdują się na ich działkach oraz w pasach dróg przezeń zarządzanych.

"Cieki wodne nie mają granic, zatem podtopienia powstają w przypadku, gdy właściciele gruntów po kolei nie konserwują urządzeń melioracyjnych. Apelujemy do mieszkańców o podjęcie działań i czynności, w celu doprowadzenia do właściwego stanu przepustów i rowów melioracyjnych zlokalizowanych na własnych nieruchomościach" – czytamy w piśmie, które jeden z rolników dostał od gminy.

Płacić powinno państwo?

Gospodarze mają jednak spore zastrzeżenia do przepisów, które nakładają na nich powyższe obowiązki. Są one powtarzane nie od dziś.

Po pierwsze, nie zawsze można łatwo określić, który rów do kogo należy. Zwłaszcza z dala od zabudowań oraz na gruntach uprawianych niegdyś np. przez PGR-y. Po drugie, nawet jeśli dany rolnik na swoich włościach będzie rowy i inne urządzenia konserwował, nie ma żadnej gwarancji, że zrobione zostanie to na terenach sąsiednich, a nawet dalej położonych. Tym samym, mimo wysiłku, żadnych efektów nie będzie.

Po trzecie, odmulanie rowów i prace pokrewne to koszty idące w tysiące lub nawet dziesiątki tysięcy złotych. Dla większości gospodarzy, przy obecnej sytuacji na rynku płodów i kosztach bieżącej działalności, to wydatek, na który nie mogą sobie pozwolić.

Po czwarte, to państwo – czy to poprzez zarządy melioracji czy przez samorządy – powinno dbać i finansować renowację urządzeń melioracyjnych. Zwłaszcza, że wiele z nich powstało w latach 70. i 80. XX wieku w ramach państwowych przedsiębiorstw i instytucji. A jako źródło finansowania tego typu prac gospodarze wskazują dochody z tytułu odprowadzanego przez nich podatku rolnego.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!