Coraz trudniej o kredyt pod zastaw ziemi

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: (em) | redakcja@agropolska.pl
24-05-2016,10:40 Aktualizacja: 24-05-2016,11:09
A A A

Banki coraz częściej odrzucają wnioski kredytowe rolników, którzy proponują jako zabezpieczenie pożyczki ziemię rolną. Problemy mogą mieć również gospodarze, którzy już mają zobowiązania pod zastaw gruntów.

- Jeżeli nie mamy rynku wolnego obrotu ziemią rolną, to trudno się dziwić, że banki nie chcą przyjmować takiego zabezpieczenia, jakim jest ta ziemia rolna - mówi na antenie radiowej Jedynki Bartosz Turek, analityk Lion's Banku.

zbigniew babalski, krzysztof jurgiel, ministerstwo rolnictwa

Resort zapewnia: ustawa o handlu ziemią spełnia oczekiwania rolników

Ustawa o wstrzymaniu sprzedaży ziemi państwowej spełnia oczekiwania polskich rolników - przekonywał wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski, prezentując półroczny dorobek resortu rolnictwa. Zastępując Krzysztof Jurgiela, szefa...

Problemy mogą mieć nie tylko rolnicy, którzy ubiegają się o kredyt, ale także ci, którzy już mają zobowiązania wobec banków zabezpieczone ziemią. Wszystko zależy w takiej sytuacji od ceny gruntów.

- Bank obserwując sytuację na rynku ziemi rolnej, może dojść do wniosku, że to zabezpieczenie jest niewystarczające i poprosić o dodatkowe. Jakie zaś zabezpieczenie ma dać rolnik, dla którego głównym składnikiem majątku jest gospodarstwo - pyta Turek.

Jeśli wartość ziemi rolnej spadnie, a rolnik nie przedstawi dodatkowego zabezpieczenia, bank będzie miał prawo do wypowiedzenia umowy i żądania natychmiastowej spłaty kredytu. Gość Pierwszego Programu Polskiego Radia uważa jednak, że tak daleko kredytodawcy nie posuną się.

Ekspert przekonuje, że windykacja i licytacja komornicza nie zapewnią bankowi zwrotu wszystkich pożyczonych rolnikowi pieniędzy. - Jeżeli na licytację może się udać tylko rolnik indywidualny to ziemia prawdopodobnie będzie sprzedawana za 2/3 ceny. Jeżeli więc bank ma jako zabezpieczenie kredytu nieruchomość wartą np. 100 tys. zł, to po przeprowadzeniu całej egzekucji może się okazać, że odzyska tylko 30-40 proc. kwoty - mówi na koniec Bartosz Turek.

Poleć
Udostępnij