Mają nóż na gardle. Wiatraki pozostawione bez wsparcia
wiatraki_droga
Fot. Tytus Żmijewski
Upadek systemu zielonych certyfikatów mali producenci energii wiatrowej boleśnie odczuwają na własnej skórze.
– Podczas gdy z każdym miesiącem drastycznie spadają nasze przychody, nie zmienia się rata zaciągniętego kilka lat temu kredytu – mówi z żalem prezes Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej Kamil Szydłowski.
Zwraca uwagę, że trudną sytuację potęgują wątpliwości związane z podstawą opodatkowania instalacji oraz zbliżający się ku końcowi gwarantowany odkup energii przez sprzedawców zobowiązanych.
– Jeżeli rząd nie podejmie zdecydowanych działań stawiam tezę, że będziemy zmuszeni do likwidacji naszych elektrowni najpóźniej w 2018 roku. Już dziś większość z nas musi z prywatnych środków dotować bieżącą eksploatację instalacji, wypowiada umowy najmu biur i zwalnia pracowników. Nasze możliwości finansowe wkrótce się skończą – alarmuje Szydłowski.
Określony w projekcie wolumen dla aukcji istniejących powinien – w opinii małych producentów energii wiatrowej – uwzględniać możliwość migracji przynajmniej części farm wiatrowych (zarówno do 1 MW jak i powyżej tego progu).
– Szacujemy, że w Polsce może być nawet 600 instalacji o mocy do 1 MW (włącznie), które razem stanowią wolumen ok. 360-400 MW – wylicza Kamil Szydłowski. – Jesteśmy jednak przekonani, że Ministerstwo Energii oraz Urząd Regulacji Energetyki dysponują dokładniejszymi danymi w tym zakresie, które pomogłyby oszacować niezbędny wolumen migracyjny, dla np. 25-30 proc. takich instalacji – dodaje.
Prezes SMEW podkreśla, że od kilku miesięcy organizacja deklarujemy wolę współpracy w zakresie określenia optymalnych wolumenów i liczymy, że rząd wesprze nas w tych działaniach.
Stowarzyszenie Małej Energetyki Wiatrowej ma nadzieję, że przejście przynajmniej części istniejących instalacji do nowego systemu przyczyni się do stopniowej likwidacji nadwyżki świadectw pochodzenia.
– Jesteśmy przekonani, że oscylująca w okolicach 300 zł/MWh cena pozwoliłaby uratować dużą część istniejących mocy i pokazała faktyczny wpływ takich ruchów na rynek zielonych certyfikatów. Jedynym w tej chwili rozwiązaniem jest w naszej opinii organizacja aukcji migracyjnych dla instalacji wiatrowych w roku 2017 – podsumowuje prezes SMEW.
Mali przedsiębiorcy nie będą w stanie długo dotować swoich elektrowni i jeżeli nie zostaną podjęte stanowcze kroki, na pewno nie dotrwają do zapowiadanego przez rząd sukcesu klastrów energetycznych.
Producenci energii wiatrowej potrzebują pilnie rozsądnego rozwiązania, które zapewniłoby im przynajmniej minimalny poziom opłacalności oraz możliwość spłaty zaległych kredytów pobranych na budowę małych elektrowni wiatrowych.
Więcej z tej kategorii
„Energia dla Wsi” – wnioski o wsparcie na 1,7 mld zł
Uwaga, ważny nabór wystartował. Gospodarstwa mogą pozyskać środki na inwestycje w OZE
„Mój Prąd” właściwie wyczerpany, nabór na „Energię dla wsi” też może być skrócony
