Copy LinkXFacebookShare

Będzie głośny protest przeciwko ustawie antywiatrakowej

Jeśli ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych zostanie przyjęta przez Sejm, PiS odbierze Polakom prawo do decydowania o sobie i swoim sąsiedztwie – twierdzi Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej.

Farmy wiatrowe – zgodnie z projektem ustawy – nie będą mogły powstawać w mniejszej odległości od budynków mieszkalnych niż wynosi 10-krotność ich wysokości.

Jak zaznacza PSEW, w praktyce oznacza to, że w odległości 1,5-2 km od wiatraka nikt mieszkający w Polsce nie będzie też mógł wybudować domu. Żadnego znaczenia nie będą miały nawet legalne pozwolenia na budowę.

– Za pomocą jednej ustawy posłowie PiS dokonają rzeczy bezprecedensowej w skali świata. Wyrzucą z kraju najtańszą, najbardziej perspektywiczną i innowacyjną branżę, której działalność wiąże się z wieloma korzyściami dla wszystkich Polaków. Zabiorą także ludziom możliwość decydowania o tym gdzie i w jakim sąsiedztwie chcą mieszkać – mówi Wojciech Cetnarski, prezes PSEW.

Podkreśla, że "to wszystko na podstawie pojedynczych przypadków turbin, co do których lokalizacji można mieć wątpliwości". – Większość inwestycji została bowiem zrealizowana bez żadnych zarzutów i w zgodzie oraz przy poparciu lokalnej społeczności. Karanie i likwidacja całej branży za te pojedyncze przypadki jest takim samym absurdem, jakim byłoby zamknięcie wszystkich dróg w Polsce z tego powodu, że korzystają z nich także pijani kierowcy – zaznacza Cetnarski.

Gminy, w których zlokalizowane są farmy wiatrowe, rocznie wzbogacają się średnio o 1,1 mln zł. Natomiast 1 MW mocy zainstalowanej w farmach wiatrowych w Polsce oznacza wpływy z samych tylko podatków dla gmin na poziomie ponad 50 tys. zł.

Dodatkowe zyski z tytułu dzierżawy gruntów pod elektrownie wiatrowe uzyskuje też kilkadziesiąt tysięcy indywidualnych właścicieli gruntów, dzięki czemu rośnie cała gospodarka narodowa.

Tymczasem, jeśli projekt ustawy antywiatrakowej wejdzie w życie, z możliwości lokalizowania nowoczesnych elektrowni wiatrowych wykluczone zostanie ponad 99 proc. powierzchni kraju.

Proponowane przepisy nie rozwiążą zatem żadnego realnego problemu, a jedynie wymuszą stosowanie w przyszłości kuriozalnie niskich turbin wiatrowych o mniejszej efektywności. Zdaniem PSEW, znacznie lepszym pomysłem jest ustawowy obowiązek lokalizowania elektrowni wiatrowych w oparciu o miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, które pozwalają lokalnym władzom i społecznościom na wyrażenie swojej wiążącej opinii w kwestii elektrowni wiatrowych.

Najlepszym i najbezpieczniejszym dla mieszkańców kryterium dotyczącym lokalizacji jest także indywidualna ocena każdej inwestycji.

Dodatkowo, w ramach ustawy można wprowadzić wytyczne co do odległości uzależniając je od mocy akustycznej konkretnej turbiny, co umożliwi osobom mieszkającym na danym obszarze skuteczne podjęcie decyzji o budowie bądź sprzeciwie wobec planowanych wiatraków, a władzom egzekwowanie tego prawa.

PSEW proponuje również wprowadzenie kompleksowych zapisów, które będą tworzyły pozytywny klimat społeczny wokół istniejących i nowych inwestycji wiatrowych.

– Zachęcamy, by ustawodawca rozważył naszą propozycję ustawowego uregulowania programu partycypacji społecznej w inwestycjach wiatrowych. Wzorem innych krajów, np. Danii, społeczność lokalna, na terenie której istnieje lub powstaje elektrownia wiatrowa, mogłaby czerpać bezpośrednie korzyści z ich funkcjonowania, np. uzyskiwać dopłaty do rachunków za energię elektryczną – wyjaśnia prezes Wojciech Cetnarski.

– Farmy wiatrowe przynoszą Polsce szereg korzyści ekonomicznych oraz społecznych, a także zwiększają krajowe bezpieczeństwo energetyczne uniezależniając nas od importu paliw kopalnych, na przykład zza wschodniej granicy. Dyskusja o ich lokalizowaniu bez wątpienia jest Polsce potrzebna – dodaje.

– Ze względu na przyjęty tryb pracy nad ustawą antywiatrakową do tej pory nie było to jednak możliwe. Zamiast więc arbitralnie ograniczać swobodę obywateli i naszą niezależność oraz bezpieczeństwo energetyczne, proponujemy rozpoczęcie realnych konsultacji społecznych z udziałem nie tylko decydentów i przedstawicieli branży, ale także mieszkańców, którym obecny projekt odbiera prawo głosu – apeluje Wojciech Cetnarski.

Branża wiatrowa w związku z toczącym się w Sejmie procesem legislacyjnym poselskiego projektu Ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, 14 kwietnia o godz. 11 przemaszeruje przed Sejm.

Celem organizatorów protestu jest zgromadzenie przed budynkiem Sejmu co najmniej tysiąca uczestników, którzy głośno i dobitnie wyrażą swój sprzeciw wobec forsowanym regulacjom.

Organizatorzy zachęcają też do pilnego nawiązania kontaktu ze społecznościami lokalnymi, które czerpią korzyści z sąsiadujących z nimi farm wiatrowych oraz o zmobilizowanie ich przedstawicieli do przyjazdu do Warszawy.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!