Rośnie konkurencja na rynku trzody chlewnej
swinie_asf
Pierwsze ognisko wirusa ASF u świń w Polsce stwierdzono 23 lipca 2014 r. w powiecie białostockim. Fot. Mirosław Lewandowski
Niskie ceny i duże rozdrobnienie w procesie wytwórczym powodują, że produkcja trzody chlewnej w Polsce jest coraz mniej opłacalna. A w Unii rośnie konkurencja bowiem są kraje, jak Hiszpania, które dofinansowują ten segment rolnictwa.
– Produkcja trzody w Hiszpanii mocno rośnie, ponieważ właśnie w tym sektorze znaleziono sposób na ograniczenie bezrobocia. Do przemysłu wchodzą spore pieniądze, które są właściwie wykorzystywane – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marian Kapłon, prezes zarządu Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej.
W Hiszpanii pod koniec ub.r. było 28,4 mln sztuk trzody chlewnej, co dało jej pozycję lidera w Unii Europejskiej. Przez rok pogłowie świń w tym kraju wzrosło o 6,7 proc. Państwo od lat boryka się z wysokim bezrobociem. Ostatnie dane wskazują jednak, że wprowadzone liczne reformy przynoszą efekty i odsetek ludzi bez pracy spadł z niemal 27 proc. na początku 2013 roku do mniej niż 21 proc. pod koniec 2015 roku.
– Przez ostatnie dwa lata produkcja trzody chlewnej w Hiszpanii rosła o 7 proc. rocznie i podobnie ma być przez kolejne 3–4 lata. To oznacza, że w 5-6 latach wytwórczość pójdzie w górę o połowę – mówi Kapłon.
W Polsce tymczasem na koniec 2015 roku pogłowie trzody chlewnej wynosiło niespełna 10,6 mln sztuk i było 6 proc. niższe niż rok wcześniej oraz o 9 proc. mniejsze niż w czerwcu 2015 r. A jeszcze pod koniec 2007 roku nasze stada liczyły ponad 17 mln loch, tuczników i prosiąt.
Branża narzeka na niską opłacalność produkcji. Jak podkreśla szef KZP-PTC jednym z czynników są spadające ceny. W czerwcu 2015 roku za 1 kg żywca wieprzowego płacono rolnikom 4,43 zł w skupie, a na targowiskach 4,52 zł – odpowiednio o 16,7 proc. i o 10,5 proc. mniej niż w czerwcu 2014 roku.
[WIDEO] Mówi Marian Kapłon, prezes Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej
Kolejnym problemem jest rozdrobnienie w produkcji. W sektorze trzody chlewnej działa ok. 300 tys. gospodarstw, ale 2 tys. z nich odpowiada za hodowlę 80 proc. trzody.
– Krytycznym elementem dla producentów jest integracja pionowa. Produkujemy tuczniki, które kupuje pośrednik, potem są one ubijane w dużej ubojni, a następnie mięso trafia przez jakąś dużą centralę dystrybucyjną do sklepów. W Danii na przykład producent uczestniczy w zyskach zakładów mięsnych, dostaje dywidendę na koniec roku, która jest dość istotnym elementem jego ceny, jaką akumuluje – wyjaśnia Kapłon.
Podobne zasady – jego zdaniem – mogły obowiązywać również w Polsce, ale zabrakło do tego woli politycznej.
– To, co obecnie jest na rynku trzody chlewnej, to kumulacja zaniedbań z ostatnich 25 lat. Miał być program rządowy dla trzody chlewnej, ale tak naprawdę go nie ma – twierdzi na koniec prezes zarządu Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej.
