Mięso powinno być znakowane miejscem pochodzenia
czerwone_mieso
Zdaniem naukowców z WHO czerwone mięso wywołuje nowotwór jelita grubego. Foto_Lewandowski
Wieprzowina oraz inne mięso powinno być od 1 kwietnia znakowane krajem lub miejscem pochodzenia. Okazuje się, że niewiele produktów mięsnych spełnia ten wymóg. Główną przyczyną mogą być wynikające z tego tytułu dodatkowe koszty.
Zasady wskazania kraju pochodzenia lub miejsca pochodzenia świeżego, schłodzonego i zamrożonego mięsa ze świń, owiec, kóz i drobiu ustanawia rozporządzenie wykonawcze Komisji UE nr 1337/2013 z dnia 13 grudnia 2013 r.
Dlaczego przetwórcy powinni podawać informacje o miejscu pochodzenia? Ponieważ zwiększają one identyfikacje produktów w łańcuchu żywnościowym oraz mogą wpływać na stabilne relacje między dostawcami żywca wieprzowego a przetwórcami.
"Badania pokazują, że ta informacja dla konsumentów jest ważna czasami z powodów patriotycznych lub wynikających z przekonania, że należy spożywać produkty z regionu, w którym się żyje. Sądzimy, że zapis o miejscu pochodzenia mięsa ograniczy występujące od czasu do czasu skandale i nadużycia w branży spożywczej, wprowadzi większą przejrzystość na rynku i poczucie bezpieczeństwa, spełniając tym samym oczekiwania konsumentów" – czytamy w komunikacie Krajowego Związku Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej.
Przepisy unijne dotyczące znakowania mięsa obowiązują od 1 kwietnia. Tymczasem nadal niewiele produktów spełnia te wymagania. Dlaczego tak się dzieje?
"Wprowadzenie nowych przepisów wiąże się ze wzrostem kosztów dla przedsiębiorstw, które produkują przetworzoną żywność. Dodatkowe koszty wynikają z konieczności zamieszczania i aktualizowania na etykietach produktów spożywczych informacji o kraju chowu, uboju lub pochodzeniu składników mięsnych w produktach, a informacje te ulegają zmianom" – informuje KZP-PTCH.
