Copy LinkXFacebookShare

Regionalizacja ratunkiem dla sektora drobiarskiego

Polska wciąż walczy o odzyskiwanie zawieszonych rynków zbytu z powodu grypy ptaków. I z tą chorobą wiążą się również najważniejsze wyzwania na najbliższą przyszłość.

Sektor drobiarski wspólnie z Inspekcją Weterynaryjną prowadzi działania w celu uznania przez importerów regionalizacji Polski. To jedyny sposób, żeby uniezależnić eksport krajowego mięsa od występowania HPAI.

Drobiarze walczą o regionalizację

– Udało się to zrobić np. z Singapurem. Jednak najbardziej zależy nam oczywiście na rynku chińskim, a także południowoafrykańskim – mówił Dariusz Goszczyński, Dyrektor Generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej podczas debaty dotyczącej generowania zysku w chowie i hodowli bydła, trzody chlewnej oraz drobiu.

Debata odbyła się 3 marca w ramach Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

W poprzednich latach w okresie marca i kwietnia z reguły stwierdzaliśmy mniej ognisk HPAI. Żeby utrzymać status kraju wolnego od grypy ptaków, od ostatniego muszą upłynąć trzy miesiące.

– Mam więc nadzieję, że w lipcu lub sierpniu Polska ponownie będzie wolna od tej choroby – mówił Dariusz Goszczyński.

Mięso z importu musi być europejskiej jakości

Uczestnicy debaty zwracali uwagę na fakt, że Unia Europejska wciąż podnosi standardy produkcji zwierzęcej.

– My to rozumiemy i możemy za tym podążać ale pamiętajmy, że UE również dużo importuje. W momencie kiedy nasi hodowcy zmagają się z coraz bardziej rygorystycznymi wymaganiami, jednocześnie pozostawiamy szeroko otwarte drzwi dla mięsa np. brazylijskiego, które ich nie spełnia. To jest najprostsza recepta na utratę konkurencyjności. Od naszych partnerów z państw trzecich musimy wymagać dokładnie tego samego, czego oczekuje się od nas – mówił Dariusz Goszczyński.

Wyzwaniem dla rynku drobiu, podobnie jak pozostałych sektorów produkcji zwierzęcej, jest również Europejski Zielony Ład i strategia "Od pola do stołu".

– Widzimy w tym pewną szansę. W ramach tych działań możliwe są przepisy, zgodnie z którymi hodowcy będą mogli uzyskać dopłaty do ubezpieczeń czy to od grypy ptaków czy od salmonelli. To znacznie pomogłoby nam w zarządzaniu ryzykiem związanym z naszym rynkiem – podsumował Dariusz Goszczyński.

Debata odbyła się na zakończenie pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

Książki warte polecenia: Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych |Sygnały indyków





Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!