Copy LinkXFacebookShare

Potrzebne mobilne piece do utylizacji drobiu? Minister odpowiada

Czy firmy utylizacyjne podczas kryzysu związanego z licznymi ogniskami tzw. ptasiej grypy wycofały się z powodu braku zapłaty? Czy państwo wesprze zakup mobilnych pieców kremacyjnych?

Te kwestie zostały m.in. poruszone podczas jednego z posiedzeń sejmowej komisji rolnictwa. O to, czy prawdą jest, że firmy utylizujące nie stawiały się w miejscach ognisk, ponieważ nie dostały pieniędzy za wcześniejszą utylizację i za likwidację stad, pytała poseł Dorota Niedziela (KO).

– Firmy miały wielkie trudności, ponieważ zwierzęta albo zagazowane, albo padłe, leżały kilka dni i trudno było usuwać z kurnika tysiące zwłok. Dlatego firmy się wycofały i żądały natychmiastowej spłaty zaległych pieniędzy. Zwłoki zwierząt z kolei stanowiły ogromne źródło zakażenia, skoro nie zostały zaraz zlikwidowane. Czy prawdą jest, że nie było pieniędzy na utylizację? – wskazywała.

Z kolei poseł Stefan Krajewski (KP) dociekał, ile od 2015/2016 r. zostało zakupionych mobilnych pieców kremacyjnych?

– Od 30 lat piece są wykorzystywane w Wielkiej Brytanii. Dzisiaj na polskim rynku są firmy, które proponują sprzedaż mobilnych pieców kremacyjnych. Na miejscu da się zutylizować, nie trzeba wozić zwierząt. A przepisy, unijne i prawo polskie, nakazują możliwie niezwłoczną utylizację, a nie składowanie na grzebowiskach, więc czas biegnie. Pieniądze powinny być zabezpieczone i piece powinny być kupowane, bo problemy będą występować – mówił.

Poseł Zbigniew Ziejewski (KP) także przekonywał, że w dużych zagłębiach, jak Wielkopolska, Żuromin, Nowe Miasto i inne, powinny stać właśnie przenośne środki do utylizacji kurczaków. Dzisiaj to sami rolnicy kupują sobie takie przenośne utylizatornie, ale spalają dzienne upadki.


– Dzienne, ale nie wtedy, jeżeli padnie cały kurnik, gdzie jest 20 tys., 30 tys. czy 40 tys. indyków. Żadna maszyna nie jest w stanie spalić tylu sztuk. Dlatego rząd powinien podjąć decyzję odnośnie istniejących spalarni. Ile ich powinno być? W jakich miejscach? Czy w centrach, gdzie jest bardzo duża hodowla? Czy tam właśnie spalarnie powinny być umiejscowione? – pytał parlamentarzysta.

Grzegorz Puda, minister rolnictwa przekonywał w odpowiedzi, że nieprawdą jest, że nie było pieniędzy na utylizację. Zaprzeczył ponadto, jakoby firmy wycofywały się z zagrożonych terenów, ponieważ nie były dla nich przeznaczane środki finansowe.

– Firmy, o których mówi pani przewodnicząca Niedziela, faktycznie wycofywały się, jednak nie z powodów finansowych. Z powodu tak dużego obszaru i tak dużego skupiska martwych ptaków czy ptaków, które należało zagazować wybierały sobie inne kurniki. Po prostu chciały to zrobić dobrze, nie dzieląc odpowiedzialności na kilka, kilkanaście kurników – wyjaśniał szef resortu.

W kwestii pieców mobilnych przekonywał natomiast, że ich wydajność przy takim wydarzeniu, jest bardzo mała.

– Gdybyśmy jako ministerstwo mieli zakupić piece, to jak wynika z informacji, które posiadamy, ich wydajność wynosi tonę na godzinę. Czyli w jednym piecu taka liczba zwierząt byłaby spalana przez 3 lata. Oczywiście proporcjonalnie można tę ilość zmniejszać, kupić więcej pieców, natomiast prawdą jest, że i tak piece w żaden sposób systemowo problemu by nie rozwiązały – stwierdził minister.
 

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?

Aktualności

Policja w gospodarstwie. Chodziło o utwardzenie podwórka