Copy LinkXFacebookShare

Drobiarze chcą zapomnieć o 2020 roku

Hodowcy i producenci drobiu w 2020 mierzyli się z grypą ptaków, pandemią Covid-19, minimalnymi cenami skupu drobiu i wysokimi notowaniami pasz.

– Możemy powiedzieć, że w 2020 roku zgromadziły się wszystkie możliwe nieszczęście, jakie mogły się przytrafić całemu sektorowi – mówił Dariusz Goszczyński, Dyrektor Generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej podczas debaty dotyczącej generowania zysku w chowie i hodowli bydła, trzody chlewnej oraz drobiu.

Debata odbyła się 3 marca w ramach Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

Grypa ptaków od początku 2020 roku

Sektor drobiarski od początku minionego roku zmagał się z grypą ptaków. Już 2 stycznia oficjalnie zostało potwierdzone pierwsze ognisko tej choroby. Wywołało to natychmiastową reakcję ze strony importerów spoza Unii Europejskiej.

– Mięso drobiowe z Polski zostało przekierowane na rynek wspólnotowy. Poradziliśmy sobie z tym, ponieważ grypa ptaków jest problemem, który od kilku lat pojawia się i znika, więc mamy wypracowane pewne procedury. Nikt nie był jednak przygotowany na pandemię koronawirusa – mówił Dariusz Goszczyński.

Pandemia Covid-19 przede wszystkim mocno uderzyła w sektor HoReCa, który jest bardzo dużym odbiorcą mięsa drobiowego. Nastąpiło załamanie możliwości zbytu i przerwane zostały łańcuchy dostaw. Prawdziwy dramat przezywali w tym czasie hodowcy i producenci drobiu.

Drób był tuczony, zakłady ubojowe go odbierały, ale miały one ograniczone możliwości magazynowania, do którego były zmuszone ówczesną sytuacją.

Hodowcy żyli w niepewności

– Ze strony KRD-IG wnioskowaliśmy o wsparcie i uruchomienie dopłat do prywatnego przechowywania mięsa. Przygotowaliśmy specjalny program. Niestety Komisja Europejska nie wyraziła na to zgody – mówił Dariusz Goszczyński.

Hodowcy musieli sobie radzić żyjąc w dużej niepewności. Nikt nie wiedział, kiedy rynek wróci do normalności. Sytuacja wielu gospodarstw była dramatyczna, o czym pisaliśmy między innymi TUTAJ i TUTAJ.

W sierpniu Polska została uwolniona od grypy ptaków i wydawało się, że sytuacja powoli zaczyna wracać do normy.

Gdy hodowcy zastanawiali się, czy wstawiać kolejne partie zwierząt okazało się, że drożeją pasze, a w listopadzie wybuchło kolejne ognisko HPAI.

– 2020 rok zakończyliśmy z grypą ptaków, minimalnymi cenami skupu drobiu i wysokimi notowaniami pasz. Pokazał on jednak, jak istotne są umowy kontraktacyjne. Praktycznie wszyscy hodowcy byli w bardzo trudnej sytuacji ale najbardziej ucierpieli ci, którzy działali na wolnym rynku bez trwałych umów – podsumował Dariusz Goszczyński.

Debata odbyła się na zakończenie pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!