Producenci bydła mięsnego muszą ze sobą współpracować
bydlo_miesne
Limit dostaw do UE wysokiej klasy wołowiny znów nie zostanie zrealizowany. Fot. Mirosław Lewandowski
Producenci bydła mięsnego to kolejna (po producentach mleka) grupa przedsiębiorców rolnych, która napotyka w ostatnim czasie sporo wyzwań. Choć zdaniem części obserwatorów rynku wynikają one m.in. z obaw przed umową CETA, to nie są one jedyne.
Warto patrzeć na całą sytuację nieco szerzej. Podobnie, jak dla pozostałych rolników powinna ona być motywacją do nawiązywania współpracy i podejmowania wspólnych działań.
Wynegocjowane w 2014 r. i podpisane jesienią 2016 r. Całościowe Gospodarcze i Handlowe Porozumienie pomiędzy Unią Europejską i Kanadą (CETA) oznacza zniesienie niemal wszystkich ceł i barier w handlu między obiema stronami. Opinie zwolenników i przeciwników bywały i bywają różne.
Ci pierwsi, wskazują, że polscy producenci mogą zyskać na eksporcie produktów, które już teraz są sprzedawane do Kanady, jak i poszukać nowych sposobów dotarcia do tamtejszych konsumentów (np. eksportu niektórych owoców).
Z kolei przeciwnicy wyrażają obawy przed sprowadzaniem modyfikowanej żywności z Ameryki Północnej, tańszej od europejskich odpowiedników. Czas pokaże, jakie konsekwencje przyniosą unijne ustalenia, jednak istnieją pewne rozwiązania, które producenci mogą wdrażać wcześniej, by przygotować się na przyszłe wyzwania.
– W świetle umowy CETA, jak również sytuacji rynkowej pożądanymi kierunkami dla producentów była mięsnego są integracja i współpraca, które pozwalają podnieść ich konkurencyjność. Jedno z najważniejszych zagrożeń to bowiem rozdrobnienie rolników, którzy w świetle tego typu umów nie będą w stanie konkurować z wielkimi i dobrze zorganizowanymi kanadyjskimi gospodarstwami – mówi Adam Patkowski, prezes zarządu IDFS Sp. z o.o. i założyciel grup producenckich.
– Polscy rolnicy mają w tym zakresie sporo do nadrobienia, jednak do ich dyspozycji są np. środki z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020, w tym przewidziany na II kwartał 2017 kolejny nabór do działania "Tworzenie grup producentów i organizacji producentów". Powinny one motywować ich do wspólnego działania, jednak tylko w sytuacji, gdy będą one poprzedzone upowszechnianiem wiedzy na ten temat – dodaje Adam Patkowski.
Zgodnie z wrześniowymi danymi Agencji Rynku Rolnego liczba rolników zrzeszonych w grupach producentów rolnych wynosiła ok. 25 tys., czyli niecałe 2 proc. wszystkich producentów rolnych w Polsce.
Co prawda w porównaniu z innymi grupami producenci bydła mięsnego stosunkowo często decydują się na współpracę, to w dalszym ciągu mogą mieć zbyt słabą pozycję w stosunku do zagranicznych konkurentów.
– W ostatnich latach ceny bydła mięsnego były jednymi z najbardziej stabilnych w branży, jednak nie powinno usypiać to czujności producentów, którzy jednocześnie musieli i muszą zmagać się z wolno rosnącą konsumpcją wołowiny w naszym kraju i sporą liczbą mało rzetelnych odbiorców – tłumaczy Mikołaj Baum, prezes zarządu Agraves, firmy zajmującej się doradztwem rolniczym.
– Producentom wołowiny mogą szczególnie przydać się środki dostępne w ramach planowanych naborów na tworzenie grup producenckich, pozwalające m.in. zwiększać ich siłę przetargową, czy w ramach działania "Współpraca", umożliwiające tworzenie i wdrażanie innowacyjnych procesów produkcji czy działań marketingowych – dodaje Baum.
Podkreśla on również, że przed producentami bydła mięsnego, którzy chcą działać wspólnie, w dalszym ciągu stoją także inne wyzwania w postaci ujednolicania produktu (i dążenia to tzw. czystej rasy) oraz zwiększania skali produkcji (gdyż tylko większy obrót przynosi pożądane efekty).
Bez pierwszych kroków w stronę upowszechniania idei współpracy i zachęcania do niej producentów trudno ruszyć jednak do przodu i konkurować z innymi.
– Jednym z najważniejszych kryteriów w przypadku ubiegania się o środki z PROW 2014-2020 jest kryterium innowacyjności. Może być ono realizowane nie tylko przez duże inwestycje, ale również mniejsze jak np. wykorzystywanie oprogramowania wspierającego dany charakter produkcji czy zarządzanie grupą i gospodarstwem indywidualnym. Warto szerzyć świadomość, jak tego typu rozwiązania przydają się w składaniu wniosków o środki unijne, rozliczaniu działań i codziennym funkcjonowaniu oraz jak ważna w rolnictwie jest współpraca na różnych szczeblach – podsumowuje Adam Patkowski.
