Copy LinkXFacebookShare

Mleczarnie dużo płacą za mleko, bo nie dokładają do masła

Ceny skupu mleka w ostatnich miesiącach są na zadowalającym dla hodowców bydła oraz producentów mleka poziomie. Niezadowoleni są z kolei konsumenci, którzy płacą za kostkę masła od sześciu do nawet dziewięciu złotych. Co na to wpływa oraz czy ta sytuacja utrzyma się przez najbliższe miesiące?

– Nasz zakład sprzedaje obecnie masło w cenie około 24 złotych za kilogram. Dla naszego społeczeństwa są to wręcz szokowe ceny. Natomiast w kontekście konsumentów z krajów starej piętnastki Unii Europejskiej nie są one niczym nadzwyczajnym – tłumaczył Tadeusz Badach, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Krasnymstawie podczas Narodowego Dnia Fermy Mlecznej.

Ceny mleka oraz artykułów mleczarskich gwałtownie spadły w wyniku likwidacji kwotowania produkcji tego surowca. W efekcie miała miejsce likwidacja stad bydła mlecznego, która spowodowała niedobory mleka na rynku polskim, ale także europejskim. Obecnie następuje odbudowa tej produkcji a ceny mleka i jego produktów rosną.

– Obecne ceny masła i w konsekwencji też mleka wynikają również z sytuacji, która miała miejsce w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie w ubiegłym roku postawili tezę, która rozpowszechniła się na cały świat. Ich zdaniem tłuszcze roślinne wymieszane ze zwierzęcymi są rakotwórcze. Stąd podaż na czyste tłuszcze zwierzęce zaczęła rosnąć – mówił Tadeusz Badach.

Masło obecnie jest drogie ale należy pamiętać, że jeszcze niedawno było o ono o połowę tańsze. Jak tłumaczył prezes OSM w Krasnymstawie do każdego kilograma tego produktu mleczarnie musiały wtedy dopłacać około 10-15 złotych. Dopiero w tej chwili wychodzą na zero.

– Nie możemy odpowiadać za ceny sklepowe masła. Obecnie konsumenci kupują je po 6-8 zł. Co niektórzy twierdzą, że pod koniec roku może ono kosztować w granicach 10 zł. Nie wiem. Wiem za to, że ta sytuacja przekłada się na ceny skupu mleka. Właśnie dlatego mleczarnie mogą sobie dzisiaj pozwolić na to żeby je podnosić – mówił Tadeusz Badach.

Prezes OSM w Krasnymstawie uważa, że obecna sytuacja cenowa utrzyma się do końca tego roku. Nie ma bowiem symptomów, które wskazywałyby na nagłą zmianę trendu. Zwraca jednak uwagę na jedno bardzo poważne zagrożenie.

– W unijnych zapasach znajduje się 440 tysięcy ton chudego pełnego mleka w proszku. UE jeszcze ich nie uruchomiła. Problem polega na tym że jego ważność powoli się kończy i wkrótce będzie trzeba je spożytkować. Jeśli unijne władze podejmą więc decyzję o zagospodarowaniu zapasów tego mleka w proszku zbyt późno, cała ta skomplikowana machina rynkowa może się zawalić – ostrzegał Tadeusz Badach.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!