
eMastitis 2026, czyli zdrowie wymion i przyszłości doju
e-mastitis-2026-Smulski
– Kryterium, żeby krowa nie dostała antybiotyku w selektywnym leczeniu mastitis, jest liczba komórek somatycznych na poziomie 100 tys. Ten poziom uznajemy za bezpieczny – wyjaśnił dr n. wet. Sebastian Smulski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i organizator konferencji eMastitis. Fot: Mirosław Lewandowski
30 stycznia odbyła się II edycja konferencji eMastitis 2026 – praktyka, nauka, innowacje. W tym roku wydarzenie zorganizowano na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Zdrowie wymion i przyszłości doju były jej tematem przewodnim.
Konferencja zgromadziła lekarzy weterynarii, naukowców oraz hodowców bydła mlecznego. W dodatku nasz magazyn „Hoduj z Głową Bydło” objął wydarzenie patronatem medialnym.
Główne hasło konferencji brzmiało: „Hala a robot udojowy – idealny system doju?”. Dlatego eksperci odnieśli się zarówno do zdrowia wymion, jak i do ekonomiki oraz organizacji pracy w nowoczesnych gospodarstwach.
Mastitis MS3, czyli czego nie robić w pierwszej dobie?
Zdrowie wymion i przyszłości doju to motyw, który znalazł się w prelekcji lekarza weterynarii Tomasza Peleca z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Prelegent jasno podkreślił zasady leczenia ciężkich postaci mastitis.
– Nie wlewamy w pierwszej dobie płynów do żwacza przy zapaleniu wymienia MS3. Wykonujemy wyłącznie wlewy dożylne – zaznaczył.
Specjalista podczas swojego wykładu na konferencji eMastitis wskazał, że należy podać dożylnie litr płynu hipertonicznego lub nawet do 25 litrów płynu izotonicznego. Można dodać glukozę, a także jony wapnia.
W dodatku stosuje się niesteroidowe leki przeciwzapalne, które utrzymuje się przez kilka dni. Natomiast nie zaleca się podawania leków dowymieniowych.
Czy częste zdajanie krowy poprawia efekt leczenia MS3?
– Nie ma to wpływu na skutek terapeutyczny – podkreślił Tomasz Pelec.
Roboty udojowe a dobrostan krów podczas eMastitis 2026
Prof. Douglas Reinemann z Uniwersytetu Wisconsin–Madison podczas konferencji jednoznacznie opowiedział się po stronie automatycznych systemów doju.
– Jestem dużym zwolennikiem robotów udojowych. Dlaczego? Ponieważ są one dobre zarówno dla krów, jak i dla ludzi – powiedział.
Ekspert zaznaczył, że roboty poprawiają dobrostan krów mlecznych. Średnio w USA i Kanadzie krowy doją się w robocie przez 17 godzin na dobę, natomiast teoretyczny maksymalny czas pracy jednostki wynosi 22 godziny.
Podczas konferencji eMastitis 2026 ekspert podkreślił, że aby w pełni wykorzystać potencjał robota, trzeba wprowadzić nawet 80 krów na jedną jednostkę z jednym ramieniem udojowym. Co więcej, aby stopa zwrotu z robota była porównywalna z 75-stanowiskową karuzelą, robot musi doić 3600 kg mleka na dobę.
Doświadczenia z Hiszpanii: roboty i batch milking
Lekarz weterynarii Demetrio Herrera z Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie przedstawił dane z rynku hiszpańskiego.
W Hiszpanii pracuje około 2500 robotów udojowych, a 20% krów dojonych jest w systemie automatycznym. Duży wzrost instalacji nastąpił jednak dopiero w ostatnich trzech latach.
Co więcej, funkcjonują tam również 22 gospodarstwa batch milking, czyli doju grupowego. W takich obiektach doi się 8–10 krów na godzinę, dlatego możliwe są trzy udoje na krowę dziennie.
– Hodowcy, którzy mają roboty, mają więcej czasu dla siebie. Dlatego młodzi ludzie częściej decydują się na automatyczny system doju – zaznaczył Herrera.
Jednocześnie zwrócił uwagę na zdrowie wymion po zmianie systemu.
– Jeśli przejście z konwencjonalnego doju na robot następuje w tej samej oborze, liczba komórek somatycznych wzrośnie, podobnie jak brakowanie krów – ostrzegł.
O AMS podczas eMastitis 2026: technologia wymaga zmiany rutyny
Dr Peter Kovacs z Uniwersytetu Rolnictwa i Nauk Przyrodniczych (MATE) przypomniał historię systemów AMS. Pierwszy automatyczny system doju opatentowano w 1971 roku w NRD. Natomiast pierwszy komercyjny robot Lely Astronaut trafił do gospodarstwa w Holandii w 1992 roku.
Ekspert podczas konferencji eMastitis 2026 mówił o tym, że w systemie AMS to krowy decydują, ile razy podchodzą do doju, dlatego czynnik ludzki odgrywa mniejszą rolę. Z kolei za przygotowanie wymion odpowiadają szczotki, piąty kubek lub kubki udojowe. Dezynfekcja trwa 10–15 sekund, natomiast w systemach konwencjonalnych 20–30 sekund.
Dlatego roboty wymagają bardzo czystej obory i środowiska, ponieważ robot nie rozróżnia bowiem czystej i brudnej krowy. W dodatku problemem pozostaje również wysoki koszt jednostki. Ponadto robot pracuje 24/7, dlatego reakcja serwisowa musi być natychmiastowa. Co więcej, pewne stare rutyny na fermie przestają działać.
Selektywne leczenie mastitis bez antybiotyków
Dr n. wet. Sebastian Smulski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podczas eMastitis 2026 omówił nowe podejście do leczenia zapaleń wymienia.
– Kryterium, żeby krowa nie dostała antybiotyku w selektywnym leczeniu mastitis, jest liczba komórek somatycznych na poziomie 100 tys. Dlatego ten poziom uznajemy za bezpieczny – wyjaśnił.
Nowa selektywna strategia terapii mastitis w laktacji i zasuszeniu pozwala znacząco ograniczyć zużycie antybiotyków. Jednocześnie nie obniża skuteczności leczenia. Co więcej, może prowadzić do wzrostu wydajności mlecznej.
Podsumowując, konferencja eMastitis 2026 pokazała, że wybór systemu doju wpływa nie tylko na wydajność, lecz również na zdrowie wymion, organizację pracy i przyszłość gospodarstw mlecznych.
Roboty udojowe oferują ogromny potencjał, jednak wymagają czystego środowiska, zmiany rutyn i świadomego zarządzania. Natomiast nowoczesne strategie leczenia mastitis pozwalają ograniczyć antybiotyki bez pogorszenia wyników produkcyjnych.
Przeczytaj również: Strawność dawki w centrum uwagi konferencji firmy Josera
