Bioasekuracja w stadzie zaczyna się od człowieka
bioasekuracja-w-stadzie-K-Krasicka-2
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji Karolina Krasicka. Fot: firmowe
Rosną koszty chorób zakaźnych, dlatego producenci szukają skutecznych rozwiązań. Jednocześnie rośnie presja na ograniczenie antybiotyków, ponieważ rynek i regulacje wymagają zmian. W efekcie bioasekuracja w stadzie przestaje być wyborem, a staje się fundamentem nowoczesnej produkcji zwierzęcej.
Choć hodowcy znają pojęcie bioasekuracji od lat, jednak jej wdrażanie wciąż sprawia trudności. Pierwsze Sympozjum Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji pokazało wyraźnie, że same procedury nie wystarczą. Kluczową rolę odgrywa człowiek, ponieważ to on decyduje o przestrzeganiu zasad.
Jak podkreśliła prezes stowarzyszenia Karolina Krasicka:
„Nasze stowarzyszenie powstało jako inicjatywa ludzi, którzy na co dzień pracują w warunkach najwyższej bioasekuracji. Chcemy tę wiedzę przenosić do gospodarstw”.
Dlatego organizacja stawia na praktykę bioasekuracji w stadzie, a nie teorię. Co więcej, planuje wdrożenie standardów, systemów oceny ryzyka oraz certyfikacji, które uporządkują rynek.
Bioasekuracja w stadzie, czyli wspólne problemy różnych sektorów
Sympozjum w Swarzędzu zgromadziło specjalistów z sektora trzody chlewnej, bydła oraz drobiu. Taka formuła ma sens, ponieważ choroby zakaźne działają podobnie niezależnie od gatunku. W dodatku organizacja bioasekuracji w stadzie opiera się na tych samych zasadach.
Dlatego eksperci podkreślali potrzebę współpracy między sektorami. Dzięki temu możliwe staje się szybsze wdrażanie skutecznych rozwiązań.
Eksperci zwrócili uwagę na jakość szkoleń. Jednorazowe kursy nie przynoszą efektów, ponieważ pracownicy szybko wracają do starych nawyków. Natomiast długofalowe programy działają skuteczniej.
Dr Damian Tago, globalny koordynator ds. bioasekuracji zwierząt FAO zaznaczył:
„Dobre szkolenie opiera się na uniwersalnych zasadach, ale musi być dostosowane do lokalnych realiów”.
Dlatego szkolenia na temat bioasekuracji w stadzie powinny uwzględniać wielkość gospodarstwa oraz jego organizację. Inaczej wygląda praca w małej chlewni, a inaczej w dużej fermie.
Choroby, które generują straty
Nie tylko ASF czy inne choroby urzędowe stanowią problem. Również schorzenia obniżające wyniki produkcyjne powodują duże straty. Wpływają na przyrosty, rozród oraz wykorzystanie paszy, dlatego bezpośrednio uderzają w opłacalność.
Lekarz weterynarii Szymon Porowski podkreślił:
„Te niewidoczne straty często decydują o opłacalności produkcji”.
Dlatego bioasekuracja w stadzie powinna obejmować całe zarządzanie zdrowiem zwierząt, a nie tylko walkę z chorobami obowiązkowymi.
Bioasekuracja w stadzie. Miliardy złotych strat
Skala problemu jest ogromna. W 2025 roku wydatki na pomoc dla hodowców wyniosły około 1,8 mld zł. To pokazuje, jak poważne są skutki chorób zakaźnych.
Jacek Jagiełłowicz, prezes Agro Gobarto zaznaczył:
„Tak naprawdę wszyscy dokładamy się do tej kwoty”.
Co więcej, koszty chorób nieobjętych obowiązkowym zwalczaniem dodatkowo obciążają gospodarstwa. Dlatego stosowanie bioasekuracji w stadach jest konieczne.
Nowoczesne technologie wspierają bioasekurację w stadzie
Podczas wydarzenia zaprezentowano również nowe rozwiązania. Systemy dezynfekcji UV-C przyciągnęły dużą uwagę, ponieważ zwiększają skuteczność ochrony. W dodatku rozwijają się technologie dezynfekcji termicznej pojazdów, które obsługują fermy.
Dlatego technologia wspiera hodowców, jednak nie zastąpi człowieka. To właśnie konsekwencja i świadomość pracowników decydują o skuteczności bioasekuracji.
Podsumowując, bioasekuracja w stadzie zaczyna się od człowieka, dlatego kluczowe znaczenie mają szkolenia i świadomość pracowników. Choroby generują miliardowe straty, więc producenci muszą działać kompleksowo i konsekwentnie.
Przeczytaj również: Wirus u dzików: już 871 ognisk ASF w Polsce



