Skutki umowy UE-Mercosur pod lupą

Po pierwszym miesiącu obowiązywania umowy UE – Mercosur czas na pierwsze wnioski – jakie skutki przyniosła? Ministerstwo rolnictwa przedstawia dane sugerujące korzystne wyniki dla polskiego handlu artykułami rolno-spożywczymi. Innego zdania są jednak eksperci i sami rolnicy, którzy studzą optymizm resortu.
Umowa zawarta między UE a krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Boliwia i Urugwaj) od początku budziła duże kontrowersje. Jej podpisanie w stolicy Paragwaju 17 stycznia 2026 r. dało początek największej strefie wolnego handlu na świecie. Szefowa KE zapewniała, że celem porozumienia jej wzmocnienie geopolityczne obu bloków, które będą czerpały z porozumienia korzyści. Zdaniem Ursuli von den Leyen umowa z państwami Mercosur to szansa na otwarcie rynków południowoamerykańskich na europejskie towary przemysłowe. Chodzi o maszyny, samochody czy tekstylia. Dzięki umowie zniknąć mają bowiem cła utrzymujące się do tej pory na poziomie 35 proc. Podczas gdy europejscy producenci samochodów zacierali ręce, polscy rolnicy mieli powody do obaw. Umowa UE – Mercosur budziła bowiem od początku największe kontrowersje właśnie w części dotyczącej rolnictwa.
Przeczytaj również: Minister o dopłatach do nawozów i zwrocie akcyzy
Optymistyczne dane nt. umowy UE-Mercosur
Pozytywnym zaskoczeniem wydają się więc na pierwszy rzut oka dane ministerstwa rolnictwa. Resort zapewnia, że pierwszy miesiąc obowiązywania umowy handlowej pomiędzy UE a krajami Mercosur przyniósł korzystne wyniki dla polskiego handlu artykułami rolno-spożywczymi.
– Wstępne dane wskazują, że polskie produkty są atrakcyjne dla rynków państw Mercosur. W maju 2026 r. odnotowano wyraźny wzrost eksportu produktów rolno-spożywczych do państw Mercosur, przy jednoczesnym spadku importu – podaje resort rolnictwa.
Z danych MRiRW wynika, że w maju 2026 r. wartość polskiego eksportu artykułów rolno-spożywczych do krajów Mercosur wyniosła 5,9 mln euro. To lepszy wynik niż w ubiegłym roku – 4,6 mln euro. Resort rolnictwa wyliczył również, że wartość importu produktów rolno-spożywczych z państw Mercosur do Polski spadła do około 141 mln euro. Oznacza to obniżkę o 13,3 proc. w porównaniu z majem 2025 r. Zmniejszyć się miał również deficyt w handlu rolno-spożywczym z tymi krajami. Te optymistyczne dane przedstawione przez ministerstwo rolnictwa nie zmieniają jednak stanowiska Polski wobec samej umowy UE – Mercosur.
– Polska od początku sprzeciwiała się wejściu w życie umowy w obecnym kształcie i jako jedyny kraj członkowski zaskarżyła sposób jej procedowania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – twierdzi minister rolnictwa Stefan Krajewski. Zapewnia, że MRiRW monitoruje wpływ umowy na sytuację polskich rolników i producentów, a w razie potrzeby będzie podejmował odpowiednie działania. Monitorowane mają być również bezpieczeństwo i jakość produktów sprowadzanych spoza Unii Europejskiej. MRiRW zapewnia, że od początku roku do połowy czerwca Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) skontrolowała ponad 41 tys. partii towarów z krajów trzecich. Z czego 1931 pochodziło z krajów Mercosur.
Sprzeciwiają się nierównej konkurencji
Dane MRiRW skomentował na swoim profilu na Facebooku Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
– Od samego początku mówiliśmy, że problemem nie jest import do Polski, a wzrost importu z krajów Mercosur na rynek UE, gdzie eksportujemy większość naszej wołowiny. Kilkunastoprocentowy wzrost importu do UE głównie z Brazylii zniesienie 20% ceł w ramach kwoty Hilton powoduje spadek konkurencyjności naszej wołowiny i gwałtowny spadek cen w całej UE, zwłaszcza gdy rolnicy z Ameryki Południowej nie muszą spełniać wysokich norm europejskich – twierdzi Jacek Zarzecki. – To czas, żeby przypilnować KE, aby ta nie wycofała się z zakazu importu mięsa z Brazylii do UE od 3 września z powodu braku spełnienia wymogów fitosanitarnych. To czas, żeby KE zaczęła wdrażać mechanizmy ochronne wywalczone przez polskich eurodeputowanych – zaznaczył wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
W ocenie Jacka Zarzeckiego „1,4 mln euro więcej eksportu do Mercosur to ułamek tego, co tracimy przez umowę na rynku europejskim. Jak przypomniał, wartość eksportu polskiej wołowiny to 3,6 mld euro”.
Podobnego zdania jest wielu rolników. – Umowa UE-Mercosur zalegalizowała nierówną konkurencję i tylko to budzi nasz sprzeciw. Polscy rolnicy są obciążeni unijnymi wymogami, dobrostan, Zielony Ład, kontrole, dbałość o środowisko, obciążeń przybywa. Tymczasem producenci z krajów Mercosur nie mają takich obowiązków jak my, nie ponoszą takich kosztów. Konkurenci mają więc ułatwiony dostęp do rynku podczas gdy nam podcina się skrzydła – mówi Tomasz Kowalski z Mazowsza.
Eksperci studzą optymizm MRiRW
Dr hab. Łukasz Ambroziak, prof. Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej PIB uważa, że optymizm MRiRW jest przedwczesny. Jego zdaniem nie minęło jeszcze wystarczająco dużo czasu aby ocenić skutki umowy UE-Mercosur na nasz rynek.
– Jeden miesiąc to za mało, aby ocenić wpływ umowy UE-Mercosur na strumienie handlu. W przypadku handlu z krajami zamorskimi, czasem nawet jedna transakcja – przypłynięcie jednego statku, potrafi zaburzyć statystyki – napisał w swoich mediach społecznościowych. Z jego analizy wynika, że wartość majowego eksportu byłą wyższa niż w kwietniu. Ale nadal niższa niż przeciętnie miesięcznie w ubiegłym roku – 6,9 mln euro.
Wcześniej podczas konferencji zorganizowanej w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Łukasz Ambroziak, przekonywał, że umowa o wolnym handlu z krajami Mercosur może mieć negatywne znaczenie dla unijnego sektora rolno-spożywczego, a także Polski.
– Skala negatywnego wpływu będzie jednak raczej umiarkowana. Wiele obaw jest na wyrost wysuwanych przez środowiska rolnicze – uważa ekspert IERiGŻ.
Najbardziej zagrożone są sektory: wołowiny, drobiu i cukru.
– Wzrosnąć może eksport z krajów Mercosur na rynki krajów UE, gdzie Polska eksportuje również produkty. Zwiększona konkurencja może rodzić ryzyko wypierania naszych producentów z rynku unijnego, kluczowego dla nas – tłumaczył Łukasz Ambroziak. Według niego korzyści z umowy UE – Mercosur dla Polski są bardzo ograniczone. Spodziewać się ich można jedynie w mleczarstwie czy cukiernictwie.
Umowa UE-Mercosur – jakie długofalowe skutki?
Ekspert IERiGŻ uspokajał jednak, że unijny rynek nie powinien zostać zalany przez tanią żywność. W jego ocenie mechanizmy, tj. okresy przejściowe, kontyngenty taryfowe i klauzule ochronne mają ochronić wrażliwe sektory gospodarki przed nagłym zalewem tańszych im- portowanych towarów, zapewniając uczciwą konkurencję i bezpieczeństwo żywnościowe.
Łukasz Ambroziak twierdzi, że spodziewane korzyści z umowy UE – Mercosur w rolnictwie mogą być ograniczone. Ekspert powołując się na Asian Development Bank (ADB) MRIO przekazał, że w 2024 r. popyt finalny Brazylii i Argentyny odpowiadał za 62,9 mld USD i 15,2 mld USD wartości dodanej wytworzonej w UE. Stanowi to odpowiednio 0,35 proc. i 0,08 proc. unijnego PKB.
– Największy odsetek PKB dzięki popytowi finalnemu w Brazylii i Argentynie powstawał w gospodarce Luksemburga i Holandii (po 0,96 proc.), Szwecji (0,91 proc.), Portugalii (0,75 proc.), Irlandii (0,71 proc.) i Danii (0,59 proc.). W największych gospodarkach unijnych, tj. Niemczech i Francji, popyt finalny w Brazylii i Argentynie generował po 0,37 proc. PKB tych krajów. Polska, obok Rumunii, należała do państw najmniej gospodarczo związanych z państwami Mercosur. W 2024 r. popyt finalny w Brazylii i Argentynie generował odpowiednio 0,23 proc. polskiego PKB i 0,20 proc. PKB Rumunii – przekazał Łukasz Ambroziak. – W porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami państwa Mercosur generują relatywnie niewiele PKB poszczególnych państw Unii Europejskiej – podsumował ekspert IERiGŻ – PIB.
Źródło: MRiRW, IERiGŻ





