Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy ws. wilków i niedźwiedzi: „czujemy oddech na plecach”

rolnicy wilki, niedźwiedzie
Na terenach, gdzie są obecne niedźwiedzie, leśnicy stawiają tablice ostrzegające. Fot. Lasy Państwowe

Czujemy się dyskryminowani społecznie i gospodarczo z powodu fanatycznego podejścia do ochrony wilków i niedźwiedzi – wskazują rolnicy z Podkarpacia. I wzywają władze kraju do działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa w regionie. Przywołują nawet zapisy Konstytucji RP.

Straty wyrządzane gospodarzom przez wilki to temat podnoszony od lat. Chodzi przede wszystkim o te powstałe w stadach zwierząt gospodarskich. Ponadto podchodzące pod zabudowania drapieżniki powodują obawy także wśród innych mieszkańców obszarów wiejskich.

Natomiast o kwestii niedźwiedzi zrobiło się głośno zwłaszcza w ostatnich tygodniach. Bo 23 kwietnia śmierć w wyniku ataku takiego zwierzęcia poniosła 58-letnia kobieta w okolicach wsi Płonna (pow. sanocki, woj. podkarpackie). Poszła ona do lasu z synem, by szukać zrzutów poroża. To, że zginęła w wyniku ataku niedźwiedzia, potwierdziła sekcja zwłok. Dodatkowo w niewielkiej odległości od tego tragicznego zdarzenia z niedźwiedziem mieli do czynienia także rolnicy pracujący przy ogrodzeniu dla bydła. Jednak schronili się w porę w samochodzie.

Rolnicy chcą właściwego zarządzania populacjami wilków i niedźwiedzi

W sprawie redukcji populacji niedźwiedzia i wilka na Podkarpaciu stanowisko przyjęło 25 maja 2026 r. Walne Zgromadzenia Podkarpackiej Izby Rolniczej (WZ PIR). Kategorycznie żąda w nim podjęcia zdecydowanych, a przede wszystkim skutecznych działań, zmierzających do zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa. Tak by zagwarantować mieszkańcom regionu swobodę:

  • prowadzenia działalności rolniczej, turystycznej i agroturystycznej;
  • prowadzenia hodowli zwierząt i uprawy pól;
  • korzystania z prywatnych czy państwowych lasów;
  • korzystania z najbardziej osobistej przestrzeni – podwórek i zagród.

Zaś należy to zrobić – według podkarpackich rolników – poprzez właściwe zarządzanie populacją wilków i niedźwiedzi.

„Fanatyczne” podejście do ochrony wilków i niedźwiedzi

„Będąc mieszańcami Podkarpacia, a zwłaszcza rejonów południowo-wschodnich, czujemy przysłowiowy oddech na plecach niedźwiedzia i wilka. Czujemy się dyskryminowani społecznie i gospodarczo z powodu fanatycznego podejścia do ochrony wilka i niedźwiedzia” – brzmi stanowisko WZ PIR.

Jak w nim dodano, od 3 dekad – od początku powołania Izby – jej członkowie zwracają uwagę na kwestię zarządzania populacją wilka. Przy tym wskazują, by robić to w oparciu o zasobność naturalną siedlisk tego gatunku. Ponadto od 15 lat – co podkreślają autorzy stanowiska – farmerzy sygnalizują wzrost populacji niedźwiedzia.

„W obu przypadkach otrzymujemy lakoniczne, nic niewnoszące do istoty problemu odpowiedzi. Nawet zarządzający populacją tych zwierząt nie jest w stanie podać rzetelnej informacji o liczebności” – przekonuje WZ PIR.

„Ile jeszcze ofiar? Ile zlikwidowanych gospodarstw?”

Rolnicy z Podkarpacia uważają, że problemu z wilkami i niedźwiedziami nie załatwi telemetria, obserwacja, odławianie i zabezpieczanie kubłów na śmieci. Bo takie rozwiązania padają ze strony m.in. przyrodników.

A trzeba działać szybko i zdecydowanie. Gdyż – jak wskazują gospodarze – dostrzegają i zgłaszają organom władzy jak bardzo wzrost populacji wilka, niedźwiedzia i żubra wpływa na zmianę rolnictwa. W rezultacie bowiem doprowadza do spadku liczby gospodarstw rolnych i pogłowia zwierząt hodowlanych.

„Ile jeszcze ofiar? Ile zlikwidowanych gospodarstw? I to na terenach przez tysiąclecia ukształtowanych gospodarką leśno-rolno-pastwiskową” – czytamy w stanowisku.

WZ PIR wzywa w nim władze ustawodawczą i wykonawczą do trzymania się art. 5. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Zaś mowa tu o „zapewnieniu bezpieczeństwa obywateli” i „zapewnieniu ochrony środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

MKiŚ: plany zarządzania gatunkami to tylko wytyczne

Do sprawy wilków, na których działalność skarżą się rolnicy, odniosło się ostatnio Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ). Odpowiedziało na interpelację poselską dotycząca tych drapieżników ze szczególnym uwzględnieniem woj. pomorskiego.

„Odnośnie kwestii związanej z monitoringiem populacji wilka w Polsce i zagadnieniem zarządzania populacją oraz co się z tym wiąże pośrednio – wnioskiem o redukcję liczby wilków w Polsce – chciałbym nadmienić, iż plany czy też strategie zarządzania gatunkami objętymi ochroną nie stanowią w Polsce źródła powszechnie obowiązującego prawa” – napisał wiceminister Mikołaj Dorożała.

Oznacza to według niego, że zapisy zawarte w takim dokumencie mogłyby jedynie stanowić wytyczne w zakresie postępowania z danym gatunkiem. Ale nie będą obligować żadnego podmiotu do podejmowania konkretnych działań. Zaś co tym idzie – nie są podstawą do sankcjonowania braku ich realizacji.

Rolnicy kontra wilki – resort wskazuje na przepisy i ochronę przyrody

Dodatkowo wprowadzenie programu zarządzania populacją wilka poprzez ustalenie docelowego limitu populacyjnego tego gatunku w Polsce wiązałoby się – jak zaznacza wiceszef MKiŚ – bezpośrednio z odgórną redukcją osobników stanowiących niejako nadwyżkę. A to w ocenie resortu stoi w sprzeczności z obowiązującymi przepisami prawa i ideą ochrony przyrody.

„Ponadto mogłoby to prowadzić do likwidacji przypadkowych osobników, a także do rozbicia rodzin wilczych i zagrożenia dla dalszej egzystencji młodych wilków nieprzygotowanych do samodzielnego życia” – ocenia Dorożała.

Przeczytaj również: Ataki wilków! Minister naciska w sprawie odszkodowań.

Zobacz nas w Google News

odbudowa sektora świń, trzoda chlewna, ASF, Stefan Krajewski, MRiRW, bioasekuracja, hodowla świń, producenci trzody chlewnej, lochy, eksport wieprzowiny
Hodowla

Odbudowa sektora świń. Minister zapowiada nowe wsparcie

raport Carlo Fidanza, Parlament Europejski, trzoda chlewna, ASF, bioasekuracja, WPR, Wspólna Polityka Rolna, hodowla świń, wieprzowina, Unia Europejska, rolnictwo, dobrostan zwierząt
Hodowla

Raport Carlo Fidanza: silniejsze wsparcie dla hodowców świń

Aktualności

Zderzenie ciągnika z ciężarówką. Traktorzysta zmarł w szpitalu