Rolnicy ws. wilków i niedźwiedzi: „czujemy oddech na plecach”

Czujemy się dyskryminowani społecznie i gospodarczo z powodu fanatycznego podejścia do ochrony wilków i niedźwiedzi – wskazują rolnicy z Podkarpacia. I wzywają władze kraju do działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa w regionie. Przywołują nawet zapisy Konstytucji RP.
Straty wyrządzane gospodarzom przez wilki to temat podnoszony od lat. Chodzi przede wszystkim o te powstałe w stadach zwierząt gospodarskich. Ponadto podchodzące pod zabudowania drapieżniki powodują obawy także wśród innych mieszkańców obszarów wiejskich.
Natomiast o kwestii niedźwiedzi zrobiło się głośno zwłaszcza w ostatnich tygodniach. Bo 23 kwietnia śmierć w wyniku ataku takiego zwierzęcia poniosła 58-letnia kobieta w okolicach wsi Płonna (pow. sanocki, woj. podkarpackie). Poszło ona do lasu z synem, by szukać zrzutów poroża. To, że zginęła w wyniku ataku niedźwiedzia potwierdziła sekcja zwłok. Dodatkowo w niewielkiej odległości od tego tragicznego zdarzenia z niedźwiedziem mieli do czynienia także rolnicy pracujący przy ogrodzenie dla bydła. Jednak schronili się w porę w samochodzie.
Rolnicy chcą właściwego zarządzania populacjami wilków i niedźwiedzi
W sprawie redukcji populacji niedźwiedzia i wilka na Podkarpaciu stanowisko przyjęło 25 maja 2026 r. Walne Zgromadzenia Podkarpackiej Izby Rolniczej (WZ PIR). Kategorycznie żąda w nim podjęcia zdecydowanych, a przede wszystkim skutecznych działań, zmierzających do zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa. Tak by zagwarantować mieszkańcom regionu swobodę:
- prowadzenia działalności rolniczej, turystycznej i agroturystycznej;
- prowadzenia hodowli zwierząt i uprawy pól;
- korzystania z prywatnych czy państwowych lasów;
- korzystania z najbardziej osobistej przestrzeni – podwórek i zagród.
Zaś należy to zrobić – według podkarpackich rolników – poprzez właściwe zarządzanie populacją wilków i niedźwiedzi.
„Fanatyczne” podejście do ochrony wilków i niedźwiedzi
„Będąc mieszańcami Podkarpacia, a zwłaszcza rejonów południowo-wschodnich, czujemy przysłowiowy oddech na plecach niedźwiedzia i wilka. Czujemy się dyskryminowani społecznie i gospodarczo z powodu fanatycznego podejścia do ochrony wilka i niedźwiedzia” – brzmi stanowisko WZ PIR.
Jak w nim dodano, od 3 dekad – od początku powołania Izby – jej członkowie zwracają uwagę na kwestię zarządzania populacją wilka. Przy tym wskazują, by robić to w oparciu o zasobność naturalną siedlisk tego gatunku. Ponadto od 15 lat – co podkreślają autorzy stanowiska – farmerzy sygnalizują wzrost populacji niedźwiedzia.
„W obu przypadkach otrzymujemy lakoniczne, nic niewnoszące do istoty problemu odpowiedzi. Nawet zarządzający populacją tych zwierząt nie jest w stanie podać rzetelnej informacji o liczebności” – przekonuje WZ PIR.
„Ile jeszcze ofiar? Ile zlikwidowanych gospodarstw?”
Rolnicy z Podkarpacia uważają, że problemu z wilkami i niedźwiedziami nie załatwi telemetria, obserwacja, odławianie i zabezpieczanie kubłów na śmieci. Bo takie rozwiązania padają ze strony m.in. przyrodników.
A trzeba działać szybko i zdecydowanie. Gdyż – jak wskazują gospodarze – dostrzegają i zgłaszają organom władzy jak bardzo wzrost populacji wilka, niedźwiedzia i żubra wpływa na zmianę rolnictwa. W rezultacie bowiem doprowadza do spadku liczby gospodarstw rolnych i pogłowia zwierząt hodowlanych.
„Ile jeszcze ofiar? Ile zlikwidowanych gospodarstw? I to na terenach przez tysiąclecia ukształtowanych gospodarką leśno-rolno-pastwiskową” – czytamy w stanowisku.
WZ PIR wzywa w nim władz ustawodawczą i wykonawczą do trzymania się art. 5. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Zaś mowa tu o „zapewnieniu bezpieczeństwa obywateli” i „zapewnieniu ochrony środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.
MKiŚ: plany zarządzania gatunkami to tylko wytyczne
Do sprawy wilków, na których działalność skarżą się rolnicy, odniosło się ostatnio Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ). Odpowiedziało na interpelację poselską dotycząca tych drapieżników ze szczególnym uwzględnieniem woj. pomorskiego.
„Odnośnie kwestii związanej z monitoringiem populacji wilka w Polsce i zagadnieniem zarządzania populacją oraz co się z tym wiąże pośrednio – wnioskiem o redukcję liczby wilków w Polsce – chciałbym nadmienić, iż plany czy też strategie zarządzania gatunkami objętymi ochroną nie stanowią w Polsce źródła powszechnie obowiązującego prawa” – napisał wiceminister Mikołaj Dorożała.
Oznacza to według niego, że zapisy zawarte w takim dokumencie mogłyby jedynie stanowić wytyczne w zakresie postępowania z danym gatunkiem. Ale nie będą obligować żadnego podmiotu do podejmowania konkretnych działań. Zaś co tym idzie – nie są podstawą do sankcjonowania braku ich realizacji.
Rolnicy kontra wilki – resort wskazuje na przepisy i ochronę przyrody
Dodatkowo wprowadzenie programu zarządzania populacją wilka poprzez ustalenia docelowego limitu populacyjnego tego gatunku w Polsce wiązałby się – jak zaznacza wiceszef MKiŚ – bezpośrednio z odgórną redukcją osobników stanowiących niejako nadwyżkę. A to stoi w ocenie resortu stoi w sprzeczności z obowiązującymi przepisami prawa i ideą ochrony przyrody.
„Ponadto mogłoby to prowadzić do likwidacji przypadkowych osobników, a także do rozbicia rodzin wilczych i zagrożenia dla dalszej egzystencji młodych wilków nieprzygotowanych do samodzielnego życia” – oecnia Dorożała.
Przeczytaj również: Ataki wilków! Minister naciska w sprawie odszkodowań.



