Żniwa zbożowe odsłoniły problemy sektora

Tegoroczne żniwa zbożowe można ocenić jako trudne, rozczarowujące pod względem opłacalności i zróżnicowane regionalnie. Plonowanie nie było też zbyt urodzajne, a złożyła się na to kombinacja wiosennych przymrozków, letnich fal upałów oraz permanentnej suszy. Nastroje wśród rolników nie są najlepsze. Gospodarze zamiast o zyskach i inwestycjach częściej rozmawiają o pomysłach na przetrwanie rynkowej bessy.
Mimo utrzymania w kraju całkowitej powierzchni upraw zbóż, w niektórych regionach, zbiory z hektara były niższe niemal o połowę. A wszystko to przy cenach niezachęcających do szybkiej sprzedaży. Tak niestety wyglądały żniwa zbożowe w 2026 r.
Złożona sytuacja rynkowa spowodowała, że latem przed skupami na próżno szukać było charakterystycznych kolejek do sprzedaży świeżo zebranego ziarna. Wręcz przeciwnie, towar odbierany był zwykle na bieżąco, bo rolnicy nie palili się do masowego, szybkiego zbytu. Wielu zdecydowało się na zmagazynowanie przynajmniej części zbóż w nadziei na poprawę koniunktury. Aktualnie oferowane ceny świadczą jednak o sporym nasyceniu rynku, zasilanym wcześniejszymi nadwyżkami. Sytuacja może się jednak zmienić, bo zapasy topnieją, a te żniwa do rekordowych nie należały. Sytuację normować ma też dodatkowo zbożowy potentat, Elewarr.
Żniwa zbożowe pod presją pogody
O sytuacji na polskich polach wiele mówią konkluzje z informacji sygnalnej przygotowanej przez Główny Urząd Statystyczny. W dokumencie z końcówki lipca 2026 r. zapisano, że „niekorzystne zjawiska pogodowe wyraźnie odbiły się na krajowej produkcji zbożowej, zaś spadki dotyczą większości gatunków”. Przechodząc do twardych liczb, GUS prognozował, że łączne zbiory zbóż podstawowych z mieszankami wyniosą w tym roku w Polsce około 25,3 mln ton. Oznaczałoby to dalsze spadki, tym razem o około 5 proc. w porównaniu z ubiegłym sezonem. Dla szerszego kontekstu przytoczyć można rok 2020 r. i najlepsze w ostatnich latach 28,6 mln ton.
Utrwalenie trendu spadkowego ma miejsce pomimo, że łączna powierzchnia upraw pozostała niemal niezmieniona i wyniosła około 5,5 mln ha. W większości gatunków plonowanie zapowiadano jako co najwyżej przyzwoite. Zbiory pszenicy prognozowano na 12,3 mln ton, a więc o prawie 9 proc. mniej niż w 2025 r. Podobne spadki miały tyczyć się żyta, zaś zbiory rzepaku miały „skurczyć się” aż o 14 proc. Według prognozy GUS zbożową średnią w Polsce w tym sezonie poprawić ma przede wszystkim jęczmień ze spodziewanym zbiorem dochodzącym do 3,5 mln ton (+13 proc. rok do roku).
Plony pozostawiają wiele do życzenia
Predykcje potwierdzały następnie sygnały płynące już z regionów. Wielkopolska Izba Rolnicza raportowała pod koniec lipca 2026 r., że średnie plonowanie pszenicy nie osiąga tam 6 ton z hektara. Na zachodnim Pomorzu było jeszcze o ponad tonę słabiej, a na urodzajnej Opolszczyźnie średnia nie przekroczyła 8,5 tony. Żniwa zbożowe nie napawały więc optymizmem.
– Tegoroczny sezon jest niekorzystny przede wszystkim ze względu na nierównomierny przebieg pogody. Wiosenne niedobory wody odbiły się na lżejszych glebach. Następnie pojawiły się okresy wysokich temperatur, a w czasie zbiorów problemem stały się opady, które utrudniały pracę kombajnów i zwiększały wilgotność ziarna. Wcześniejsza susza ograniczyła potencjał plonowania, natomiast późniejsze opady pogorszyły warunki zbioru. Pojawiły się też problemy z gęstością i dorodnością ziarna. W części gospodarstw wymaga ono jeszcze dosuszania, co zwiększa i ponoszony koszty – opisywał lider rolniczego samorządu Wiktor Szmulewicz.
Żniwa zbożowe nie napawały optymizmem. Sprzedaje ten, co musi
Po zbiorach rolnicy ostrożnie podchodzili do decyzji w sprawie sprzedaży. Szczególnie ci, którzy mają możliwość przetrzymania ziarna w magazynach i utrzymali płynność finansową. Na rynku wciąż odczuwalna jest obecność dużych zapasów z ubiegłego roku. To właśnie rezerwy stanowią swoisty bufor, dzięki któremu pomimo słabszych tegorocznych zbiorów, zakładom surowca nie brakuje. Przy obecnych kosztach obejmujących m.in. paliwo, energię, pensje na wynagrodzenia, magazynowanie i usługi kombajnowe, stawki za tegoroczne zboża nie pokrywają kosztów. Szczególnie tam, gdzie plony są niższe, a zapasy wyższe.
W przypadku pszenicy oferowane w kraju ceny są odległe od poziomów sprzed kilku lat. Sytuacja z 2022 r., gdy przed żniwami tona tego zboża kosztowała ponad 1500 zł, dziś wydaje się czymś kompletnie abstrakcyjnym. Od tamtego czasu ceny, poza okresowymi odbiciami, pozostawały wyraźnie niższe, do tego na ogół utrzymywały się tendencje spadkowe. W efekcie w połowie tegorocznych wakacji, średnia krajowa cena pszenicy wynosiła około 830 zł za tonę, żyta – niemal 650 zł, a jęczmienia – około 690 zł. Kukurydza kosztowała zaś blisko 900 zł za tonę.
Ceny zbóż jak na ruletce
Żniwa zbożowe należały do trudnych nie tylko z powodu pogody. Cenniki różniły się od siebie w poszczególnych regionach. Na północy i zachodzie kraju oraz w skupach eksportowych ceny pszenicy sięgały prawie 900 zł za hektar. W centrum i na krańcach wschodnich płacono nawet 10 proc. mniej. Nie zmienia to natomiast ogólnego przeświadczenia o słabym popycie i małych szansach na szybką poprawę rynkowej koniunktury. Nie zachwyciła też jakość zbiorów, w wielu miejscach nie pomagał deszcz. Spowalniał pracę na polach, zwiększał kłopoty z wilgocią ziaren oraz ryzykiem pojawienia się pleśni:
– Nie była to praca ani łatwa, ani przyjemna, ani wykonywana z nadzieją na szybkie zyski. Żniwa 2026 należały do trudnych również przez pogodę. Bywało, że po godzinie młócenia koledzy wracali do domu, bo znowu zaczynało padać. A jak deszcz spadł w nocy to pod górkę mieli już od rana – przedstawiał sytuację w regionie Kujaw przewodniczący rolniczej Samoobrony Marek Duszyński.
Państwo ruszyło Elewarr
Aby w możliwym stopniu zachęcić producentów zbóż i uzyskać dodatkowe instrumenty do stymulowania rynku w przyszłości, Krajowa Grupa Spożywcza wzmocniła rynkowy potencjał Elewarru. Spółka została dodatkowo dokapitalizowana, by skupować zbiory od chętnych rolników, przede wszystkim w postaci pszenicy i rzepaku. Dodatkowy zastrzyk gotówki na ten cel to 120 mln zł, a łączna kwota na działalność obrotową sięgnęła ćwierć miliarda zł.
Elewarr dysponuje w sumie ponad 700 tys. ton powierzchni magazynowej w 17 obiektach na terenie kraju. Oferuje też suszenie, czyszczenie, ważenie i analizę parametrów ziarna. Przy skutecznych zakupach i wypełnionych magazynach, spółka może realnie wpływać na zaspokajanie bieżących potrzeb przetwórców.
Znowu problemy w Odessie
Żniwa zbożowe w tym roku okazały się dla wielu rolników dużym rozczarowanie. Co z cenami zbóż? Na notowania ziarna w skupach wpływ będzie miała okazja ściągnięcia surowca z importu. Spadki w zbiorach notuje w tym roku wiele państw unijnych, inną sytuację raportują z kolei Ukraińcy. Tamtejsi farmerzy potwierdzili zebranie niemal 25 mln ton pszenicy. Dobry wynik zbiega się z olbrzymim problemem, który już raz wpłynął na kondycję rynków w wielu miejscach UE. Skomplikowana ponownie staje się bowiem sytuacja wokół czarnomorskich portów Wielkiej Odessy, co będzie wzmagać presję na wywóz części towaru w głąb Europy.
W lipcu 2026 r. Rosja mocno zwiększyła ataki na morską infrastrukturę naszych sąsiadów. W efekcie armatorzy zaczęli wstrzymywać zawijanie statków. Według ukraińskich władz od 22 lipca 2026 r. ruch w portach morskich został praktycznie zawieszony. Zdaniem tamtejszego ministra rolnictwa Taras Wysockiego, na początku sierpnia 2026 r. eksport zboża ukraińskim korytarzem morskim spadł do około 30 proc. standardowej przepustowości. Co gorsza, w dobie suszy gorzej funkcjonował alternatywny szlak handlowy przez wody Dunaju do rumuńskiego portu w Konstancy. Ograniczoną drożność szlaku dodatkowo komplikował niski poziom wód w rzece.
Zbiory zbóż zakończone. Embargo utrzymane
Podsumowując, tegoroczne żniwa zbożowe były niezwykle trudne dla rolników. Sygnały dochodzące z Ukrainy spowodowały, że część polskich organizacji znowu zaczęła obawiać się nawrotu zawirowań na sąsiednich rynkach. Warszawa podtrzymuje embargo na import niektórych zbóż z Ukrainy, pozwalając przy tym na ich tranzyt w głąb UE.
– Gdyby doszło do masowego sprowadzania tego towaru już jako zbóż europejskich, byłoby fatalnie. Chłopi by chyba tego nie przetrzymali, bo to kolejny z rzędu rok, kiedy rynek nie rozpieszcza. Miejmy nadzieję, że to tylko czarna wizja, przecież za rok wybory – przypominał Marek Duszyński. Podtrzymanie embarga zapowiedział pod koniec sierpnia 2026 r. na konferencji prasowej w Warszawie minister rolnictwa Stefan Krajewski.
Źródło: miesięcznik „Przedsiębiorca Rolny” wydanie wrzesień-październik
Przeczytaj również: Jak przebiega zmiana pokoleniowa w gospodarstwach rolnych?








